Niczyjej religijności nie powinno się oceniać, jednak o kluczowych politykach mówi się w każdym aspekcie ich życia. Wydaje się, że chrześcijaństwo Trumpa w Polsce byłoby „odsądzane od czci i wiary”. Tak naprawdę postawa publicystów to kontynuacja wojenki polsko – polskiej. Cieszą się, ponieważ faworytka przeciwników politycznych przegrała.
Z drugiej strony mamy wypowiedź ministra Radosława Sikorskiego z przypomnieniem, że w przeszłości kilkakrotnie chwalił pana Trumpa. Natomiast w całokształcie ostatniego okresu słowa te brzmią żałośnie jak uczeń, który za wszelką cenę desperacko próbuje zmienić swój wizerunek w oczach nauczyciela.
Tak czy siak, Ameryka ma własne interesy i przede wszystkim one będą realizowane.
W naszym grajdołku w perspektywie przyszłorocznych wyborów Prawo i Sprawiedliwość czeka na pomoc. Na pewno pieniądze, o które prosi sympatyków prezes Jarosław Kaczyński, przydadzą się partii, aby utrzymać struktury w dotychczasowym zakresie. Jednak nie są niezbędne dla sukcesu w prezydenckich wyborach. PiS jest marką rozpoznawalną i utrwaloną w Polsce od lat.
Amerykanie twierdzą, że sztab Demokratów o wiele więcej rozsyłał materiałów wyborczych i publikował reklam niż Republikanie. A wygrał Trump, bo okazał się bardziej pragmatyczny dla zrealizowania bieżących potrzeb mieszkańców Stanów Zjednoczonych.
Zablokowanie pieniędzy miało PiS zaboleć. I zabolało. Apele o zrzutkę co prawda mobilizują tzw. najtwardszy elektorat, ale będą odbierane negatywnie przez całą resztę (a nawet ośmieszane). Dlatego raczej nie zwiększą szans na wygraną.
Rafał Osiński



Komentarze
Pokaż komentarze (9)