Co łączy obie postacie? Że nie gryzą się w język i dość mocno wyrażają swoje poglądy. A Anglicy – choć formalnie są już poza strukturą unijną – przesiąknęli szaleństwem tzw. poprawności politycznej. Mentzen i Ziemkiewicz prezentują postawy gospodarczo liberalne, lecz światopoglądowo konserwatywne, czego na wyspie boją się jak diabeł święconej wody. Zmartwieniem tamtejszych służb było, czy przypadkiem nie planują w Anglii żadnych wystąpień. I tak – o ironio – Menzten spędził przymusowo czas z reprezentantami krajów z kultur, przed którymi podczas objazdu Polski przestrzega rodaków i nie chce ich wpuszczać do Polski. Jednak przecież nie nawołuje do żadnej przemocy.
Ciekawe, dlaczego o takim (może nie najważniejszym, lecz jednak ciekawym) wydarzeniu telewizje krajowe w większości milczą? Czy wstyd, że mamy jakieś „życzliwe” chyba rodzime organizacje, które hamują wolność wypowiedzi i rozsyłają w świat przestrogi na temat krajan o odmiennych poglądach? Bo to jest właśnie donosicielstwo, kiedy z obiektywnie błahych powodów robi się „komuś koło piór”. Co innego gdyby chodziło o ostrzeżenia przed prawdziwie groźnymi ludźmi. Wtedy jednak raczej brak szybkiego i skutecznego aktywizmu. A tak Mentzen dostał następny temat do mocnego grillowania.
Pamiętacie, że kiedyś dla Polaków Anglia była symbolem swobody wypowiedzi ze względu na tamtejszy Hyde Park? Czy Europa jest naprawdę zaczadzona obłędem, czy też widzicie jakieś argumenty dla logiki poprawnościowej?
Rafał Osiński



Komentarze
Pokaż komentarze (4)