Rafał Pułka Rafał Pułka
24
BLOG

Był Pan X, a teraz jest Pan S – S jak Sakiewicz

Rafał Pułka Rafał Pułka Polityka Obserwuj notkę 2
Maski opadły, a miliony od krypto-giełdy i kuluarowe deale o ułaskawieniach to wizerunkowy wyrok śmierci dla szefa TV Republika. Prokuratura ma już chyba w ręku twarde dowody w tym cyfrowe. Czy to początek finansowego samobójstwa stacji, której nie uratują już żadne zbiórki?

Był Pan X. Czekaliśmy na to nazwisko i w końcu się doczekaliśmy. 

Kiedy Donald Tusk cytował w Sejmie fragmenty zeznań o tajemniczym „Panu X”, prawicowy internet huczał od domysłów. Dzisiaj, po głośnych publikacjach TVN24 i Wirtualnej Polski, maski ostatecznie opadły. Człowiekiem, który według śledztwa miał załatwiać nietykalność i prezydenckie ułaskawienia dla szefa giełdy Zondacrypto, okazał się Tomasz Sakiewicz. 

Co to oznacza dla samego Sakiewicza i Telewizji Republika? Czy patrzymy właśnie na początek końca tej stacji? 

Prokuratura to nie są żarty 

Prawicowa obrona ruszyła z tradycyjną śpiewką: Przemysław Kral ratuje własną skórę, więc zmyśla i pogrąża Sakiewicza, żeby przypodobać się władzy. Otóż nie te czasy. Dzisiaj prokuratura nie stawia zarzutów na podstawie „widzimisię” jednego podejrzanego. Żyjemy w erze cyfrowej, gdzie każdy SMS, mail i przelew zostawia twardy ślad. Śledczy analizują zabezpieczone telefony, bilingi i umowy. Jeżeli Sakiewicz usłyszy poważne zarzuty – a wszystko na to wskazuje – to nie przez opowieści Krala, ale przez twarde dowody, które te słowa potwierdzają. 

Jeżeli wszystko się potwierdzi, sytuacja prawna naczelnego Republiki będzie katastrofalna. W prawie karnym nie ma taryfy ulgowej. Za samą płatną protekcję, czyli powoływanie się na wpływy w Pałacu Prezydenckim i obiecywanie ułaskawienia w zamian za kasę, grozi do 8 lat więzienia. Jeśli prokuratura udowodni, że faktury na Maltę i do Czech służyły do prania brudnych pieniędzy pochodzących od poszkodowanych klientów giełdy, poprzeczka idzie w górę – za to przestępstwo przy kwotach znacznej wartości grozi nawet do 10 lat pozbawienia wolności. W najgorszym scenariuszu, przy kumulacji zarzutów, Sakiewiczowi może grozić nawet do 15 lat więzienia. 

W tle wisi jedno kluczowe pytanie: czy te obietnice były wyłącznie autorskim wymysłem Sakiewicza, który chciał naciągnąć krypto-biznesmena, czy też Karol Nawrocki wiedział o tych propozycjach? Na ten moment nie ma na to twardych dowodów. Ale sam fakt, że nazwisko kandydata na prezydenta latało w kuluarowych dealach z człowiekiem z zarzutami, jest dla otoczenia Nawrockiego skrajnie toksyczny. 

Miliony na stole. Czysty biznes, a nie prezenty 

Spotkania Sakiewicza z Kralem i gigantyczna kasa, która strumieniem płynęła do Republiki, to nie były przecież imieninowe prezenty. Ludzie z takich kręgów nie dają milionów za darmo i za piękne oczy. 

Dziennikarze TVN24 dokładnie policzyli te klocki. W ramach umów reklamowych i sponsoringu (m.in. konferencji CPAC w Jasionce oraz eventu w Waszyngtonie) do Telewizji Republika oraz powiązanych spółek – jak Słowo Niezależne czy Niezależne Wydawnictwo Polskie – wpłynęło łącznie około 7,6 miliona złotych. Co ciekawe, faktury szły m.in. przez czeską spółkę Expofer na Maltę, gdzie giełda miała swoją bazę po ucieczce przed polskim KNF-em. Mało tego, z dokumentów wynika, że rozmawiano nawet o sprzedaży Kralowi 20% udziałów w Telewizji Republika za zawrotną kwotę 6 milionów euro! To pokazuje, jak głęboko krypto-biznes profesjonalnie wszedł w struktury tego medialnego imperium. 

Tuba propagandowa traci resztki wizerunku 

Obrona w Republice będzie nudna jak zawsze: „Tusk i rząd atakują wolne media”. Tylko że tym razem ten numer już nie przejdzie. A przynajmniej nie u tej części widzów, którzy zachowali resztki krytycznego myślenia. 

Sakiewicz stracił wizerunek całkowicie. Podobnie jak jego stacja, która od początku nie miała żadnego porządnego, dziennikarskiego wizerunku. Od pierwszego dnia była po prostu toporną tubą propagandową prawicy, która z niezależnością nie miała nic wspólnego. 

Ta stacja to sprytna maszynka do robienia kasy. Wcześniej żyli jak pączki w maśle dzięki milionom ze spółek Skarbu Państwa za rządów PiS. Kiedy odcięto ich od publicznego koryta, błyskawicznie znaleźli nowe źródła – najpierw miliony od krypto-biznesu, a równolegle wyciąganie grosza od starszych widzów, którzy wierzyli, że rzucając emeryturę na tacę, „ratują Polskę”. Na bank za chwilę ruszy kolejna, wielka akcja zbiórki pieniędzy pod hasłem pomocy dla „represjonowanej” stacji. 

Finansowe samobójstwo na własne życzenie 

Do nagłego, widowiskowego zamknięcia Telewizji Republika z dnia na dzień pewnie szybko nie dojdzie. Prawno-biznesowe procedury trwają, a zabetonowany elektorat będzie oglądał Sakiewicza nawet wtedy, gdy program będzie pasmem permanentnego żalu i teorii spiskowych. 

Wiele wskazuje jednak na to, że ta stacja po prostu wykończy się sama – od środka i czysto finansowo. Wizerunkowo Republika jest już przecież całkowicie skończona, a w mediach komercyjnych wizerunek to waluta. Jaka poważna, szanująca się marka położy teraz na stole miliony złotych za reklamy w ramówce stacji, nad którą wisi potężne śledztwo prokuratorskie? Bez pieniędzy z reklam, bez kroplówki od Zondacrypto i bez państwowych dotacji, samo wyciąganie drobnych z kieszeni emerytów nie wystarczy na pokrycie gigantycznych kosztów nadawania naziemnego i pensji dla gwiazd stacji. 

Mit o „ideowych mediach walczących o wartości” właśnie roztrzaskał się o twardy bruk Monako i Malty. Bezwzględna ekonomia połączona z prokuratorskim aktem oskarżenia, a nie chęć i decyzja rządu, ostatecznie doprowadzi ten układ do likwidacji. 

A jak Państwo sądzą? Czy Sakiewicz zdoła przekuć tę aferę w mit „nowego męczeństwa”, czy to po prostu szybki początek końca Sakiewicza i jego "królestwa" medialnego?

analizuje i komentuje wydarzenia w Polsce i na świecie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka