Rafał Sulikowski/AI
Rafał Sulikowski/AI
rafal.sulikovski rafal.sulikovski
48
BLOG

Wszystko jest połączone. Czy to jest prawda?

rafal.sulikovski rafal.sulikovski Społeczeństwo Obserwuj notkę 1
Dlatego najuczciwsza odpowiedź brzmi: tak, wszystko jest połączone, ale nie wszystko jest jednym w prostym sensie. Świat jest siecią, niekoniecznie spiskiem. Jest całością, ale niekoniecznie harmonijną. Jest powiązany, ale nie zawsze znaczący. Nie każda koincydencja jest znakiem. Nie każdy wzór jest prawdą. A jednak bez szukania wzorów nie byłoby myślenia, sztuki, nauki ani miłości.

Wypowiedź bohatera filmu science fiction, który patrząc z góry na świat dochodzi do wniosku, że wszystko jest połączone, doskonale balansuje na granicy obiektywnej prawdy naukowej i subiektywnego procesu dorastania. Z punktu widzenia twardej nauki to stwierdzenie odzwierciedla dosłowną rzeczywistość, ponieważ na poziomie fizycznym, chemicznym i biologicznym nasz świat stanowi gigantyczną sieć naczyń połączonych. Każdy atom budujący ludzkie ciało oraz otaczającą nas materię powstał miliardy lat temu we wnętrzu umierających gwiazd, co czyni nas efektem kosmicznego recyklingu materii. W skali makro powiązania te manifestują się w ekologii, gdzie subtelne zmiany w jednym elemencie środowiska wywołują kaskadowe skutki dla całych ekosystemów, podczas gdy w skali mikro mechanika kwantowa dostarcza dowodów na istnienie zjawiska splątania, w którym cząstki oddziałują na swój stan natychmiastowo, niezależnie od dzielącej je odległości. Patrząc z okna samolotu, bohater dostrzega tę zintegrowaną strukturę, w której infrastruktura, natura i ludzkie skupiska zdają się tworzyć jeden spójny, pulsujący organizm.

Jednocześnie to olśnienie można interpretować jako urojony porządek i kluczowy etap dojrzewania młodego umysłu, co w psychologii wiąże się z tendencją zwaną apofenią, czyli doszukiwaniem się ukrytych wzorców i głębszego sensu w przypadkowych zdarzeniach. W okresie dorastania ludzki mózg przechodzi rewolucję, zamieniając myślenie konkretne na abstrakcyjne, co zmusza młodego człowieka do nagłego zderzenia się z ogromem i chaosem świata dorosłych. W obliczu tego przytłaczającego skomplikowania, nadanie rzeczywistości uniwersalnego, mistycznego porządku działa jak mechanizm obronny, który pozwala zredukować lęk przed przypadkowością egzystencji. Towarzyszący temu wiekowi egocentryzm młodzieńczy rodzi dodatkowo potrzebę wiary, że ów kosmiczny ład ma ukryty cel, w którym sam bohater odgrywa kluczową rolę, co stanowi klasyczny fundament figury wybrańca w kinie s-fi. Ostatecznie prawda leży pośrodku, ponieważ o ile fizyczne i systemowe powiązania w świecie są niezaprzeczalnym faktem, o tyle przypisywanie im głębszego przeznaczenia lub celowości jest już narracją, którą rozwijający się umysł tworzy, aby oswoić nieznane i odnaleźć własną tożsamość.

To zdanie działa, bo jest jednocześnie prawdziwe, niebezpieczne i trochę podejrzane.

„Wszystko jest połączone” nie musi znaczyć, że świat jest jednym wielkim, ukrytym mechanizmem, w którym każda chmura, przypadkowe spotkanie i drżenie ręki bohatera mają zaplanowane miejsce. W takim sensie byłoby to raczej marzenie umysłu o porządku. Człowiek, szczególnie młody, szczególnie samotny, szczególnie patrzący z góry na świat, bardzo łatwo zaczyna widzieć wzór tam, gdzie jest tylko zbieżność, chaos, przypadek, ból albo pragnienie sensu. Umysł nie znosi bezkształtu. Nawet z kilku punktów potrafi narysować gwiazdozbiór.

Ale zdanie nie jest przez to fałszywe. Rzeczywiście jesteśmy połączeni: biologicznie, historycznie, językowo, technologicznie, ekologicznie, emocjonalnie. Powietrze, którym oddychamy, było już w innych płucach. Nasze słowa są odziedziczone po umarłych. Nasze decyzje dotykają ludzi, których nigdy nie zobaczymy. Miasto widziane z samolotu wygląda jak układ nerwowy: światła są impulsami, drogi synapsami, rzeki żyłami, a ludzie maleją do ruchomych komórek większego organizmu. Z takiej wysokości łatwiej poczuć, że granice między „mną” a „światem” są mniej twarde, niż się wydaje na chodniku.

Pytanie brzmi więc nie tyle, czy wszystko jest połączone, ale jakiego rodzaju jest to połączenie. Jedna rzecz to współzależność: to, że rzeczy na siebie wpływają, że nic nie istnieje w całkowitej izolacji. Druga rzecz to jedność metafizyczna: przekonanie, że wszystko jest dosłownie jednym bytem, jedną świadomością, jednym snem albo jednym planem. Pierwsze da się obronić rozumem i doświadczeniem. Drugie należy już do mistyki, religii, poezji albo szaleństwa — czasem twórczego, czasem destrukcyjnego.

Bohater-chłopiec może więc dojrzewać właśnie dlatego, że zaczyna widzieć związki. Dziecko najpierw doświadcza świata fragmentami: ja, mama, dom, niebo, strach, pragnienie, rana. Dorastanie polega między innymi na tym, że te fragmenty zaczynają tworzyć sieć. Człowiek odkrywa, że jego cierpienie nie jest tylko jego, że jego wybory mają konsekwencje, że rodzice też byli dziećmi, że miłość nie jest prywatną wyspą, że historia przechodzi przez ciało. W tym sensie zdanie „wszystko jest połączone” jest jednym z pierwszych zdań dorosłości.

Ale może być też zdaniem obronnym. Kiedy świat boli, umysł próbuje go zszyć. Gdy coś jest niezrozumiałe, mówimy: „to musiało mieć sens”. Gdy coś jest przypadkowe, dopisujemy przeznaczenie. Gdy czujemy się mali, wyobrażamy sobie wielką strukturę, w której jednak mamy miejsce. To piękne, ale trzeba uważać. Bo od poczucia połączenia można dojść do współczucia, ale można też dojść do paranoi. Różnica bywa cienka. Mistyk mówi: „wszystko jest połączone, więc muszę kochać ostrożniej”. Paranoik mówi: „wszystko jest połączone, więc wszystko coś znaczy przeciwko mnie”.

Dlatego najuczciwsza odpowiedź brzmi: tak, wszystko jest połączone, ale nie wszystko jest jednym w prostym sensie. Świat jest siecią, niekoniecznie spiskiem. Jest całością, ale niekoniecznie harmonijną. Jest powiązany, ale nie zawsze znaczący. Nie każda koincydencja jest znakiem. Nie każdy wzór jest prawdą. A jednak bez szukania wzorów nie byłoby myślenia, sztuki, nauki ani miłości.

Scena z samolotem jest mocna właśnie dlatego, że pokazuje graniczny moment świadomości. Z góry świat przestaje być sumą osobnych spraw. Staje się obrazem. Bohater może po raz pierwszy czuć, że jego życie nie jest zamkniętym pudełkiem, ale częścią większego ruchu. Czy to objawienie, czy urojenie? Może jedno i drugie. Dojrzewanie często polega na tym, że człowiek najpierw odkrywa wielką jedność, potem traci naiwną pewność, a na końcu uczy się żyć z czymś subtelniejszym: wszystko nie jest magicznie uporządkowane, ale nic nie jest zupełnie samotne.


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

Absolwent polonistyki UJ. Pisarz, eseista, poeta, publicysta. Publikuje w Internecie. Stały współpracownik najstarszego (od 1945 roku) miesięcznika "Twórczość". Doktorat o metafizyce w polskiej literaturze współczesnej obronił 12 grudnia 2012 roku. Również kompozytor, a od kilku lat projektant grafiki cyfrowej AI. Uwielbia muzykę i film. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo