0 obserwujących
25 notek
6247 odsłon
  465   0

A jeśli doszło do zdrady...?

Halina Flis - Kuczyńska, Potrzebne są słowa kojące, nie gniew [Rzeczpospolita, 21 października] :

Nie da się porównać wyśmiewania wad polityków PiS do oskarżeń rzucanych przez Jarosława Kaczyńskiego na rządzących polityków – że pogrążają kraj w zależności od obcych potęg i że są zdrajcami narodu. Nie można porównać obelgi, że ktoś ze strony PiS to głupek – chociaż takie słowo boli i jątrzy – od oskarżenia urzędującego premiera o zdradę narodu i knowania z wrogami Polski po to, aby ukryć prawdę o katastrofie smoleńskiej.

A jeżeli doszło lub dojdzie do zdrady? To jak o nią pytać i jak o niej pisać? Nie wolno? Wolno, ale nie używając słowa "zdrada"? Czy jest zupłenie nieprawdopodobne, by Polacy okazali się wrogami własnej ojczyzny? Czy nigdy to się Rzeczpospolitej nie przytrafiło? Czy nie było Januszów Radziwiłłów, Hieronimów Radziejowskich, Adamów Ponińskich, Franciszków Ksawerych Branickich? Skąd więc ta pewność, że dziś ich nie ma i jutro nie będzie?

Jeśli jestem oskarżona o wyparcie się polskiej racji stanu, to się przed tym oskarżeniem bronię. To dowodzę swoich racji. To pokazuję, jak rozumiem interes narodowy i jak próbuję go realizować. Bo czy linią obrony jest nazwanie moich oskarżycieli nienawistnikami? Toteż po to mamy demokratyczną kontrolę nad egzekutywą, aby jej nawet tak trudne pytania stawiać. To egzekutywa ma się wić wyjaśniając swoje poczynania, a nie opozycja ma się tłumaczyć ze stawianych władzy pytań.

Swoją drogą, rzeczywiście myślę, że oskarżanie rządu o zaprzedawanie interesów narodowych jest nadużyciem. Aby zdradzać polską rację stanu, trzeba w ogóle mieć o niej pojęcie.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale