Dziś podczas posiedzenia zespołu parlamentarnego ds. wolności słowa mogliśmy się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy związanych z akcją pacyfikacji PKW w której aresztowano dziennikarzy.
Okazuje się ze wybrany tryb przyspieszony nie miał uzasadnienia, bo dziennikarze byli milicji znani i nie istniało zagrożenie ich ucieczką. Ten tryb powoduje obligatoryjne aresztowanie, co w zaistniałej sytuacji jest raczej dowodem na chęć wywarcia na dziennikarzach zemsty, za rzekome utrudnianie milicji pracy. Jest o tyle jeszcze paradoksalne, że powodem pobytu dziennikarzy w pomieszczeniach PKW, był protest obecnych tam demonstrantów i po opuszczeniu przez nich pomieszczenia, automatycznie kończył się powód pobytu tam dziennikarzy i jasne jest że w takiej sytuacji opuściliby to miejsce sami.
W akcie oskarżenia znalazły się takie przestępstwa jak "podtykanie mikrofonu funkcjonariuszom" przez Pawlickiego i " stanie w drzwiach z aparatem" jak w przypadku dziennikarza PAP. To, gdyby nie było straszne, byłoby zabawne. Niestety z tych powodów właśnie zatrzymano na 24 godziny dwie osoby. Jeśli ktoś ma wątpliwości czy używanie wobec stróżów prawa słowa "milicja' jest uzasadnione, to teraz już chyba się ich pozbył.
Drobnostkę że wytypowano jednych dziennikarzy, a pominięto innych, już pominę. Bo może milicja nie grzeszy inteligencją ( a na pewno nie grzeszy) ale wie kogo można w tym kraju lekceważyć, a kogo nie.
Ale jest jeszcze ciekawsza rzecz związana z tą akcją. Otóż, interwencja milicji nastąpiła z inicjatywy Kancelarii Prezydenta, po kilkugodzinnych, jak zeznawali dziś milicjanci, konsultacjach, kto jest właścicielem obiektu. Sprawa jest ciekawa, bo nie zapytano o zdanie dysponenta obiektu, czyli samego PKW. A to oznacza że milicja wtargnęła do obiektu niejako bezprawnie. A przynajmniej tak się może wydawać. Zwrócił na to uwagę Sakiewicz. Jasne jest bowiem, że aby zachować bezpieczeństwo, bezstronność i niezależność PKW, nie może o tym co dzieje się w jej siedzibie decydować jeden z podmiotów działania PKW, czyli Prezydent, będący za chwilę kandydatem na Prezydenta.
Patrząc z boku widać wyraźnie, że milicja została tu użyta przez władzę i w jej interesie. Ale aresztowanie dziennikarzy, to wewnętrzny błąd już samych milicjantów, nie radzących sobie wyraźnie z pełnionymi obowiązkami. Fakt że jak idioci brną w sprawę i tak przegraną, świadczy tylko o głębokości degeneracji instytucji państwa.
Mnie tylko przyszło do głowy czy któryś z tych milicjantów nie jest przypadkiem kumplem słynnej już milicjantki, co to lubi pały i pałowanie?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)