Robin Goodfellow Robin Goodfellow
103
BLOG

William de Conqueror

Robin Goodfellow Robin Goodfellow Rozmaitości Obserwuj notkę 1
William to jedna z najciekawszych bohaterek Kiplinga: niezależna, praktyczna, „nowy typ kobiety”, która radzi sobie w męskim świecie, ale pozostaje kobieca i czuła. Kipling, często oskarżany o sztywny, męski imperializm i tradycyjny obraz kobiet, tutaj tworzy bohaterkę, która świadomie przekracza ówczesne normy i odrzuca tradycyjną wiktoriańską kobiecość. To nie feminizm w dzisiejszym sensie - to obraz praktycznej, zahartowanej, lojalnej wobec męskich ideałów Kobiety.


Akcja zaczyna się w upalnym, suchym okresie w Pendżabie (Lahore). Jack Scott (inżynier, ok. 8 lat służby) i Martyn, jego przyjaciel rozmawiają w Klubie o nadciągającej klęsce głodu w Madrasie.

Famine Code zostaje ogłoszony – rząd Indii Brytyjskich mobilizuje ludzi z całego kraju. Jimmy Hawkins (doświadczony urzędnik z Pendżabu) dostaje dowodzenie operacją.

William (właśc. Wilhelmina), siostra Martyna – energiczna, "chłopczyca" o krótkich ciemnych lokach, od czterech lat prowadzi mu dom w Indiach.

Odmówiła wielu konkurentom, lubi „mężczyzn, którzy coś robią”, świetnie mówi w lokalnych językach, jeździ konno, radzi sobie w trudnych warunkach. Mimo protestów brata i Scotta („głód to nie miejsce dla kobiety”) upiera się, by jechać z nimi. Wysyła telegram do żony Hawkinsa (wspomnianego dowódcy całej operacji pomocy) i dostaje zgodę.

Cała więc trójka wyrusza na południe. Kontrast między zielonym, nawadnianym Pendżabem a spieczonym, głodującym Madrasem jest ogromny.image

Ludzie z Madrasu odmawiają jedzenia pszenicy i prosa (północne ziarno) – chcą tylko ryżu. Scott dostaje zadanie dystrybucji zapasów na dużym obszarze (15 mil promienia od linii kolejowej). Pracuje z wielkimi karawanami wozów zaprzężonych w woły, w ekstremalnym upale i kurzu.

William zostaje w głównym obozie – opiekuje się porzuconymi dziećmi, organizuje karmienie, opiekę medyczną i porządek w chaosie głodu.

Scott wpada na praktyczny pomysł: karmi ziarnem kozy (które Madrasi akceptują), a mlekiem od kóz karmi głodujące niemowlęta i dzieci. Prowadzi stado zdrowych, dobrze odżywionych dzieci i kóz z powrotem do głównego obozu.image

W chwili zachodu słońca, pokryty złotym kurzem, z gołą głową, wygląda jak „młody mężczyzna piękny jak Parys, bóg w aureoli złotego pyłu, idący powoli na czele swojego stada, a u jego kolan biegają mali nadzy Kupidyni”. William, stojąca w wejściu do namiotu, patrzy na niego „nowymi oczami” – to moment olśnienia i zakochania.

Scott uczy ją doić kozy i karmić dzieci, zostawia kilka kóz i odjeżdża dalej w teren. Spotykają się rzadko – praca jest wyczerpująca, oboje pracują do granic wytrzymałości.image

Praca trwa miesiącami. Ludzie padają z wyczerpania i gorączki. Scott, chory na febrę, wraca do obozu na rekonwalescencję. Między nim a William dochodzi do cichego, typowo kiplingowskiego wyznania miłości – bez wielkich słów, gestów czy romantycznych uniesień. Oboje są praktyczni, zahartowani przez Indie i pracę. Scott mówi coś w stylu, że „to się stało”, a William akceptuje to z prostotą i radością.

Klęska głodu zostaje opanowana. Grupa wraca do Pendżabu na święta Bożego Narodzenia. Opowiadanie kończy się sceną świątecznego balu w Lahore – powrotem do normalnego, „cywilizowanego” życia brytyjskiej społeczności w Indiach, z tańcami, kolędą, której śpiew kończy opowiadanie, spotkaniami i poczuciem spełnienia.

Praca i służba Imperium — Kipling gloryfikuje codzienny, ciężki trud brytyjskich urzędników, organizację, logistykę, improwizację w kryzysie. Pokazuje kompetencję Pendżabczyków w porównaniu z lokalnymi realiami Madrasu. Unika jednakowoż idealizacji – pokazuje chaos, śmierć i wyczerpanie.

Romans w tak ekstremalnych warunkach miedzy tytułową bohaterka a Scottem rozwija się wśród głodu i pracy, bez sentymentalizmu. (Tytuł „William the Conqueror” odnosi się ironicznie i żartobliwie do „podboju” serca Scotta przez William - analogia do Wilhelma Zdobywcy).

Styl jest typowy dla Kiplinga: precyzyjny, męski, z dużą dawką slangu, terminów urzędniczych i lokalnych słów (urdu, pendżabskich). 

Opowiadanie jest uważane za jedno z lepszych w dorobku Kiplinga z okresu amerykańskiego  (przebywał wówczas w Stanach)– połączenie romansu, reportażu z terenu i hołdu dla „ludzi, którzy robią rzeczy”. Jest dłuższe niż wiele jego short stories, ale bardzo dynamiczne.

Opracował K. Rafalski  (część streszczenia AI, ilustracje Williama Stranga)

                                                                                                                                                                             Opowiadanie zostało dwukrotnie przełożone na jęz. polski na pocz. ub. wieku r. (jedno z nich jest dostępne w Sieci (PDF) na stronie Polony.   <-- (należy kliknąć w znaczek POBIERZ) Tom zawiera 8 opowiadań.

image
Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

Chodzi własnymi ścieżkami (w ogrodzie Pana Kiplinga)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości