Blog
U Pana Boga na przyzbie
rozanystok
rozanystok SALEZJAŃSKI OŚRODEK WYCHOWAWCZ
25 obserwujących 119 notek 67702 odsłony
rozanystok, 13 kwietnia 2017 r.

Droga Krzyżowa w wersji dla najbardziej wybrednych

234 2 0 A A A
Stary, przydrożny krzyż dożywający swych dni w bramie klaszornego dziedzińca
Stary, przydrożny krzyż dożywający swych dni w bramie klaszornego dziedzińca


Droga Krzyżowa, to coś, co powinno być dla naszych chłopaków trudne do wytrzymania:

bo i trwać potrafi minut kilkadziesiąt i trzeba po przejściu ledwie paru kroków klękać na kamiennej kostce przed takimi samymi co przed rokiem (bo w każdym kościele, jak Polska długa i szeroka stacje drogi krzyżowej są choć inne, to takie same) obrazami czy rzeźbami i za każdym razem powtarzać te same, krótkie wprawdzie, modlitwy, za każdym razem coś tam niezrozumiałego prowadzący drogę krzyżową ksiądz – przepraszam za język – nawija, itd. itp.

W Czerwińsku drogę krzyżową zwykle prowadzi dla naszych urwisów ksiądz Przemek.

To nie jest taki sobie zwykły ksiądz – to jest ksiądz, który ma szansę być dla chłopaków wiarygodnym, a to jest słowo-klucz.

Ma szansę być, bo nie ukrywa tego, że dzieciństwo (jak i oni) miał pod górkę:
i w domu, i w szkole.

Bywało i smutno, i łzawo, i boleśnie – słowem, pod wspomnianą górkę było.

I z takiego chłopaka, co to według wszelkich stereotypów (i dlatego ja stereotypów nie cierpię) powinien się, jak to mówią, zmarnować, wyszedł ksiądz, który prowadzi dla wychowanków różanostockiego ośrodka rekolekcje.

Do tego wysportowany, ogolony na łyso, mający na koncie prowadzenie w TVP „Słowa na niedzielę” i wiele większych i mniejszych projektów medialnych. O – tu o nim można przeczytać:

Po takim wstępie oczywistym jest, że Droga Krzyżowa nie miała prawa być banalna, wręcz nudna, czy w złym tego pięknego słowa znaczeniu – rytualna, a także – za długa:


ot, ponad 20, ciekawych minut. W każdej sekundzie ciekawych i w każdej sekundzie utrzymujących to, co dla naszych podopiecznych jest najtrudniejsze: skupienie.


Bo ks. Przemek znaczenie każdej stacji drogi krzyżowej tłumaczy „na nasze”, czyli przekłada to, co działo się 2000 lat temu nad Morzem Śródziemnym na polskie, współczesne, 21 wieczne i dlatego zrozumiałe realia.

Odnosi się do kontekstu, w jakim funkcjonują chłopcy, pokazuje przykłady ze swojego życia.
Krótko mówiąc – nawiązuje ze słuchaczami KONTAKT.

Oczywiście zawsze w grupie 30 młodych ludzi jest kilku, którzy gdzieś tak sobie z tyłu wiercą się czy gadają, ale to jest – proszę mi wierzyć – mniejszość i to znikoma.

A sytuacja, gdy ksiądz Przemek przy jednej ze stacji pyta, jak mają na imię Mamy chłopców i oni, tak z niedowierzaniem, z ociąganiem się, nieśmiało, czasem ze ściśniętym gardłem, albo ze spuszczoną głową wykrztuszają z siebie cichutko - albo wręcz przeciwnie- głośno, imiona swoich Mam jest po prostu wzruszająca.

Z tej Drogi Krzyżowej chłopcy wynoszą (może i po raz pierwszy w życiu) zrozumienie tego, z czym jazdy chrześcijanin co roku, wiosną się spotyka, o czym choć przez chwilę myśli, a przynajmniej pomyśleć powinien.

Ta Droga Krzyżowa nie jest już nudnym, obowiązkowy „punktem programu” - a przeżyciem.

Teraz nawiążę do poprzedniego tekstu: otóż jedna ze stacji – 12, jest prawie niewidoczna.

Porównuję zdjęcia sprzed 3 lat, kiedy sgraffito (w której to starej i prawie dziś zapomnianej technice wszystkie stacje są wykonane przez znakomitego, salezjańskiego malarza i witrażystę, księdza profesora Tadeusza Furdynę), dopiero zaczynało podsiąkać wodą z któregoś z licznych, podziemnych cieków, błądzących po klasztornym wzgórzu.

Dziś przyroda brutalnie pokazuje swoją przewagę nad kunsztem człowieka

Jak tę stację nasi bracia z Czerwińska uratują - nie wiem, ale wiem, że uratują.

Zapewne najpierw będzie potrzebna jakaś operacja osuszenia i zaizolowania muru, choć nie ma gwarancji, że cieki wodne nie dadzą znać o sobie w zupełnie innym miejscu – taka to ich, nieprzewidywalna natura.

Na szczęście jest dokładna dokumentacja fotograficzna tej stacji, która umożliwi jej rekonstrukcję, ale tak sobie mydlę, że ta Droga Krzyżowa, właśnie nie taka w każdym szczególe doskonała, idealna, a nosząca na sobie ślady „przeżyć”, jak by lepiej do naszych chłopaków pasowała.

I przemawiała.


http://gosc.pl/doc/1132273.Warminscy-kaplani-Facet-prowadzi-do-Boga


http://rozanystok.salon24.pl/579174,sgraffito-czy-rzecz-o-zdrapywaniu


#Czerwińsk #Droga Krzyżowa #resocjalizacja #Różanystok #salezjanie #św. Jan Bosko #trudna młodzież #Wielkanoc


Opublikowano: 13.04.2017 07:12.
Autor: rozanystok
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

DUCHOWI SYNOWIE ŚW. JANA BOSKO - OJCA I NAUCZYCIELA MŁODZIEŻY

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • O, to wspaniale. W Czerwińsku odbyło się to kameralnie i w pewnym sensie tradycyjnie, wokół...
  • no tak bywa - ale jakoś się spotkaliśmy :-) życzenia złożymy po 3 notce (bo będą jeszcze 2!)
  • @myślę Klimaty wielu dzieciństw :-) Mamy taką (kolejną) chwilę w dziejach, gdy piękno...

Tematy w dziale Społeczeństwo