254 obserwujących
1893 notki
3011k odsłon
  5256   3

Maszynka do mielenia rosjan

Można się śmiać z licznych obrazków obdartych, a czasem nawet otwarcie buntujących się rosyjskich poborowych. Nie zmienia to jednak faktu, że mobilizacja w Rosji postępuje i szeregi rosyjskiej armii zasilane są dziesiątkami, a może już i setkami tysięcy ludzi. Co z tego, że czasem dostają broń i wyposażenie niczym wprost z frontów II wojny światowej? Oni mają jedno zadanie – swoją masą iść naprzód. Taka strategia nie jest zresztą, jak dobrze wiemy, niczym nowym w rosyjskiej historii.

To się już dzieje. Pojawiają się relacje ukraińskich żołnierzy, które do złudzenia przypominają opisy z frontu wschodniego z zimy 1941 roku. Rosyjscy żołnierze są zwożeni pod linię frontu, a następnie pędzeni, bez śladu większego przygotowania czy taktyki, pod lufy ukraińskiej obrony. I oni, zwykle otumanieni wódką, idą i dają się zabijać. Na razie przebiega to w mniejszej skali, ale nie wątpię, że przyjdzie czas i na większą.

Oczywiście, nie żal mi rosjan (celowo zapisuję te słowo małą literą). Każdy zabity rosyjski żołnierz, to większe bezpieczeństwo dla Europy, a zwłaszcza dla Polski. Problem jednak w tym, że ta wielka maszynka do mielenia rosjan, jaką stała się Ukraina, może się w pewnym momencie zaciąć. I na to liczy rosyjskie dowództwo, wychowane przecież na tradycji Żukowa. Tak jak Żukow był gotowy puścić całe dywizje by własnymi nogami „rozminowały” przedpola Berlina, tak samo rosyjscy generałowie będą dorzucać mięsa do ukraińskiej maszynki, tylko w jednym celu – by wymęczyć Ukrainę do cna.

Pamiętajmy, że rosyjska armia jedną ręką posyła tysiące swoich żołnierzy na śmierć, ale drugą morduje ukraińskich cywili, rakietami i bombami niszcząc domy oraz kluczowa infrastrukturę. Rosja chce doprowadzić do tego, aby życie dla Ukraińców w ich własnym kraju stało się nie do zniesienia. Miliony ludzi są pozbawiane prądu, wody, ogrzewania. Ukraińskie służby robią, co mogą, by ratować sytuację, ale w pewnym momencie, zwłaszcza w środku mroźnej zimy, może nadejść punkt krytyczny.

Jest to kwestia, która w dyskusji publicznej umyka gdzieś bokiem, ale jest kluczowa. Ukraińskie państwo może w pewnym momencie po prostu przestać funkcjonować. Nie jako rząd, wojsko i administracja. Ale po prostu jako miejsce do życia. Jak wyjawiły ukraińskie władze, już 5 milionów Ukraińców jest bezrobotnych, bo ich zakłady pracy przestały działać, albo po prostu nie mają jak dalej funkcjonować. Budżet Ukrainy jest łatany pomocą z Zachodu, ale tej finansowej kroplówki jest za mało i nie wiadomo jak długo jeszcze może być dostarczana.

Ukraińcy dbają o regularne podawanie strat rosyjskich, ale pamiętajmy, że straty ukraińskie też są bardzo duże. Oczywiście, Ukrainie nie brak zmotywowanych rekrutów. Ale odparcie rosnącej fali hordy ze Wschodu będzie kosztować życie jeszcze tysięcy ukraińskich żołnierzy. Nawet jeśli straty rosyjskie będą wielokrotnie wyższe (chociaż tak naprawdę nie wiemy, jaki jest stosunek strat obydwu stron), to Rosja będzie beznamiętnie podsyłać kolejne zastępy swoich obdartych orków ze starymi kałaszami. W dodatku, jeśli Ukraina zamierza odebrać tereny zajęte przez Rosję, łącznie z Krymem, to teraz armia ukraińska będzie zmuszona do ataku na coraz lepiej umocnione rosyjskie pozycje – a to będzie kosztować. Do tego dochodzi nieustająca groźba ewentualnej rosyjskiej ofensywy z terenu Białorusi. Nawet jeśli taki atak się nie powiedzie, to sama jego groźba wiąże bardzo duże ukraińskie siły.

Ta wojna może więc trwać jeszcze długo i będzie to wojna na wyniszczenie. Rosja będzie kontynuowała, niszczenie Ukrainy jako państwa. Pytanie, czy ukraińska maszynka zmieli tylu rosjan, żeby ocalić siebie, a przy okazji i nas.


Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka