127 obserwujących
3707 notek
1721k odsłon
546 odsłon

Kidawa-Błońska weszła w buty Komorowskiego

Wykop Skomentuj14

Polecam Państwu lekturę mojego wywiadu, udzielonego tygodnikowi „Do Rzeczy”. Rozmowę przeprowadził Maciej Pieczyński  

"Marionetka!”, „Będziesz siedział!”, „Przestań kraść!”, „Duda, ty ch…!”. Takie hasła wykrzykiwali demonstranci, zakłócający wystąpienie Andrzeja Dudy w Pucku, podczas setnej rocznicy zaślubin Polski z morzem. Czy tak właśnie będzie wyglądać ta prezydencka kampania?  

- Opozycja wzywa do usunięcia podziałów, a sama nakręca spiralę nienawiści. Problemem nie są same demonstracje opozycji, bo to normalne w demokratycznym państwie. Problemem są wulgarne ataki na Głowę Państwa czy oskarżanie prezydenta, znanego z uczciwości o to, że jest złodziejem. Zwolennicy głównej partii opozycyjnej schodzą do poziomu kreta na Żuławach - skądinąd to akurat blisko Pucka. Niestety, przyklaskują temu działacze Platformy oraz jej koalicjantów. Incydent w Pucku to przykład totalnego schamienia w polskiej polityce.  

W podobny sposób był atakowany pięć lat temu Bronisław Komorowski.  

- To prawda. Ale wtedy potępił to jego główny konkurent czyli Andrzej Duda. Teraz główna konkurentka atakowanego prezydenta dziękuje tym,którzy go atakowali. Przeciwnicy polityczni przerywali wiece Komorowskiego -fakt.To się jednak zdarza w demokracji, nie tylko zresztą w Polsce. Zakłócano wystąpienia Angeli Merkel czy Emmanuela Macrona. Trudno mieć o to pretensje. Czym innym jest jednak przerywanie przemówień, a czym innym rzucanie fałszywych oskarżeń i grożenie więzieniem, jak teraz wobec Głowy Państwa. Tego wcześniej nie było. PO udowadniał , że głoszona przez nią niegdyś  „polityka miłości” to było hasło z gruntu fałszywe,tak jak teraz to „zasypywanie podziałów” to tez oszustwo. Mamy do czynienia z podobnym odwróceniem pojęć jak w „Roku 1984”. Jak pamiętamy, u George`a Orwella ministerstwo pokoju tak naprawdę zajmowało się prowadzeniem wojen. Podobnie, gdy politycy Platformy Obywatelskiej mówią o miłości, to oczywisty znak, że tak naprawdę będą nam serwować nienawiść.   

 Z demonstrantami, atakującymi Dudę, spotkała się Małgorzata Kidawa-Błońska. Pytali ją nawet, czy ich agresywne okrzyki „było słychać”… A przecież kandydatka na prezydenta miała być tą milszą, sympatyczniejszą, bardziej koncyliacyjną twarzą Platformy. Tak ją postrzegali nawet przeciwnicy PO. Co się z nią stało? Uległa presji agresywnej kampanii?   

 - Pani Kidawa-Błońska skrupulatnie usuwa gumką myszką ten wstydliwy dziś dla niej fakt, że była kiedyś rzeczniczką rządu Donalda Tuska. Jak rozumiem, w propagandzie PO wszelkie odniesienia do byłego szefa mogą okazać się kłopotliwe. Być może dlatego tez Tusk wycofał się z kandydowania. Wracajac do byłej rzeczniczki jego gabinetu i jej ostatniego zachowania to zadecydowała o nim zimna kalkulacja. Uznala-może niesłusznie- ze nagonka na Prezydenta RP zwyczajnie jej się opłaca. Oczywiście pani Kidawa-Błońska z gracją rzecznika rządu Tuska może nawet zapewniać publicznie, że nie zgadza się z napastliwymi hasłami swoich zwolenników. To będzie jednak wyłącznie wersja oficjalna, dla mediów. Tak się bowiem składa, że nawet jeśli była oburzona zachowaniem protestujących-choć na taka zupełnie nie wyglądała - to z jakiegoś powodu nie zdążyła im o tym powiedzieć. Od 28 lat obserwuję kampanie prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Obie walczące ze sobą partie wydają olbrzymie pieniądze na czarne kampanie wymierzone w przeciwników. Jednak formalnie kandydaci na prezydenta obu formacji trzymają się od tego z daleka. Brudną robotę wykonują za nich firmy wynajmowane pośrednio przez sztaby. Kandydaci przynajmniej udają, że to nie są ich metody. Można powiedzieć, że ta amerykańska hipokryzja jest hołdem, składanym cnocie przez występek. Wolę kandydatów, którzy pozorują kampanie fair niż takich, którzy otwarcie i bez żenady stosują ciosy poniżej pasa. A takim właśnie ciosem jest namaszczenie przez byłą rzecznik Tuska hejterów, wyzywających jej oponenta od złodziei i grożących mu więzieniem.     

 A jak pan ocenia dotychczasową kampanię Małgorzaty Kidawy-Błońskiej? Czy to najlepszy możliwy kandydat PO na prezydenta?  

- Pani Kidawa-Błońska w tej roli jest sztywna, żeby nie powiedzieć drewniana. Widać wyraźnie, że to nie jest jej żywioł.  

 Dlaczego?  

 - Ona nie umie rozmawiać z ludźmi, z tłumem. Podobnie jak większość polityków PO, boi się ludzi. Jest typowym platformersem. Uwielbia gabinety, kuluary, partyjne konwencje i konferencje. W takich „okolicznościach przyrody” czuje się dobrze. Natomiast już każdy występ przed publicznością, złożoną nie tylko z jej najbliższych partyjnych kolegów, a już zwłaszcza na świeżym powietrzu, to dla niej taki stres jak udział w programie „Randka w ciemno” dla zwykłego telewidza. Pod tym względem jest absolutnym przeciwieństwem prezydenta Dudy. Spotkania ze zwykłymi ludźmi wręcz go nakręcają. Podczas wieców wyborczych Andrzej Duda wchodzi na najwyższe obroty. Małgorzata Kidawa-Błońska w podobnych sytuacjach marzy, aby już się one skończyły.       

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka