122 obserwujących
3644 notki
1707k odsłon
427 odsłon

Pandemia niejedno ma imię…

Wykop Skomentuj7

„Dżuma XXI” wieku albo „Hiszpanka po stu latach”  –  oba te określenia pasują do tego, co dzieje się z koronawirusem na Starym Kontynencie, choć przecież nie tylko w „rodzinnej Europie” – by użyć tu, może w nieco ironicznym kontekście tytułu znanej książki Cz. Miłosza. Chciałoby się, aby straty narodów europejskich – tak właśnie: narodów europejskich, bo Bogu dzięki, nie ma i nie będzie „narodu europejskiego” – były mniejsze niż te z XIV wieku, gdy w Europie śmiertelne żniwo zbierała dżuma. No, może nie w całej Europie. Krajem, który się oparł była Polska, ale też – piszę to jako historyk – kawałek Czech, kawałek Niemiec (na terenie późniejszej… NRD) oraz kawałek królestwa, nad którym nie zachodziło słońce czyli Królestwa Hiszpanii. Czy tak się teraz stanie? Medycyna jest dzisiaj  na innym poziomie niż siedem wieków wstecz, ale też ludzie są mniej odporni, słabsi (efekt zmian cywilizacyjnych) niż wtedy. 

Ale przecież tak jak Azja Azji nierówna, tak samo Europa A. D 2020 też nierówna Europie. W Azji, przynajmniej oficjalnie Chiny radzą sobie (poradziły sobie?) z COVID-19, a Korea Południowa, Tajwan i Singapur dzięki zastosowaniu testów przesiewowych poczyniły kolosalne postępy w walce z koronawirusem. Cóż, ciekawe, że Seul, Tajpej, ale i Singapur postępowały wbrew… zaleceniom Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Do tejże WHO pasuje złośliwe w tym kontekście polskie powiedzenie „drogowskazy nie chodzą”. Oto bowiem siedziba ŚOZ mieści się w  Genewie, a  więc w mieście, w którym w zeszłą środę, gdy tam byłem (ale nie w związku z WHO, tylko z ONZ, bo tam również znajduje się europejska siedziba Narodów Zjednoczonych ) liczba zachorowań była przeszło dwukrotnie większa niż… w Polsce (200-tysięczna Genewa – 59 przypadków, 38-milionowa Polska – 26 wtedy). 

Wracając do Azji: w ChRL chorować mają już tylko ci, którzy przylatują z zagranicy. Wspomniana już Korea, Tajwan i Singapur opanowały sytuację, ale pandemia zagrania Indie i Indonezję, zaś Tokio  - wg ekspertów – radzi sobie jednak gorzej niż Seul.   

W Europie też jest rożnie. Są trzy różne grupy państw z odmiennym podejściem do koronawirusa. W pierwszej jest  Polska jako „trendsetter”, ale też np. Czechy i Dania. Zamykamy granice, wprowadzamy restrykcje, akceptowane przez społeczeństwo. Grupa druga to kraje państwowego i obywatelskiego chaosu : Włochy, Hiszpania i nie tylko…. Wreszcie grupa trzecia z podejściem, nazwijmy to „eugenicznym” czyli Wielka Brytania, Holandia i Szwecja funkcjonujące pod hasłem: „nie hamujemy gospodarki, a ludzie jakoś sobie muszą poradzić…” 

 Wierzę, że wybraliśmy najlepszą drogę. 

 *tekst ukazał się na portalu dorzeczy.pl


Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości