127 obserwujących
3831 notek
1754k odsłony
132 odsłony

Duda-Trump po raz 11 i „widmo antyamerykanizmu”

Wykop Skomentuj2

To już mój czwarty dziś, publikowany tuż przed ciszą wyborczą, wywiad . Oto zapis rozmowy, którą przeprowadziła ze mną Telewizja „Republika”. Była to część audycji: „Polska na dzień dobry”, a wywiad przeprowadził red. Aleksander Wierzejski. 

Telewizja Republika, witam, zapraszamy teraz do rozmowy z Ryszardem Czarneckim europosłem Prawa i Sprawiedliwości, dzień dobry Panie Pośle, witamy z Warszawy, pozdrawiam Brukselę.

– Witam, tak to prawda, witam Pana, witam Państwa z Brukseli, z Parlamentu Europejskiego. 

 I jak padał u Pana deszcz? Czy deszcz pada w Brukseli? 

– Nie, jest w ostatnim czasie wyjątkowa pogoda, dobra pogoda, to jest pewna anomalia, ponieważ w Brukseli prawie zawsze pada deszcz, to stolica o największej liczbie dni deszczowych w Europie, większej niż Londyn. 

U nas też bardzo dobra pogoda, deszcz pada co prawda nie teraz, ale będzie po południu, natomiast tej wody nam brakuje. W Waszyngtonie za to wczoraj było słońce 30°C, piękne obrazki, rozmowy dwóch prezydentów, jakie one wywarły wrażenie na politykach z Unii Europejskiej?

– W Brukseli było 36°C ale to, co ważne, to najważniejsze działo się w Waszyngtonie, myślę, że była to interesująca lekcja dla Brukseli, rozumianej nie tyle jako stolica Królestwa Belgii co jako stolica -nieformalna -Unii Europejskiej, albowiem w ostatnich latach za prezydentury Trumpa tak można powiedzieć ,trawestując Karola Marksa „widmo antyamerykanizmu krążyło nad Europą” i to jest szczególnie widoczne, zwłaszcza ostatnio w wypowiedziach, działaniach prezydenta Francji i kanclerz Niemiec, myślę, że Niemcy bardzo żałują tego czasu ,gdy Barack Obama, poprzednik Donalda Trumpa, z Niemiec uczynił takiego pośrednika między Waszyngtonem a Unią Europejską. Te czasy się skończyły, w tej chwili USA po Brexicie zagrały na Polskę wyraźnie jako na ten kraj sojuszniczy „nr 1” w Unii, wokół którego skupiają się też ,co warto podkreślić- bo Amerykanie patrzą szeroko- skupiają się kraje tej bardziej proamerykańskiej części Europy ,a konkretnie naszego regionu. To pierwsza wizyta w czasie pandemii Głowy Państwa w Waszyngtonie, ale jak napisał brytyjski „Financial Times” jedenaste spotkanie prezydentów obu państw- z tego, co wiem to takiej częstotliwości nie ma nikt, ani z G7, ani z G20 i to pokazuje, że Polska się bardzo liczy i tutaj są też walory osobiste prezydenta Andrzeja Dudy, ale też pokazanie pewnej siły państwa, które nie musi być głaskane przez Berlin, Paryż, Brukselę, ale stało się punktem odniesienia dla USA i dla bardzo wielu krajów, nie tylko w Europie.

Panie Pośle odniesiemy się do tego, co Pan powiedział, jak to się stało, że na początku Niemcy stracili ten status oficjalnego amerykańskiego pośrednika na Europę?

- To jest dobre pytanie, ja tylko przypomnę, że mimo początkowo chłodnych relacji Merkel-Obama, to wynikało z tego, że Barack Obama przyjechał do Berlina jeszcze jako kandydat i został potraktowany jako „per noga” przez panią Kanclerz Merkel, bo ona wtedy uważała, że prawybory wygra Hilary Rodham Clinton, później, kiedy został prezydentem, on się nie interesował Europą, tak sobie powiedzmy, interesował się Pacyfikiem, Azją, Afryką... Europa go nudziła , on przeniósł teatr działań amerykańskich z Europy, poświęcił nasz region Europy, Polskę szczególnie, także naszych sąsiadów bałtyckich, złożył to na ołtarzu przyjaźni z Rosją, kupując ten sposób neutralność Federacji Rosyjskiej w kontekście Iranu i Palestyny. W zasadzie Berlin miał taki monopol na bycie mostem, między USA a Unią Europejską, to się skończyło i przypomnę jeszcze wypowiedzi, byłem na tej Konwencji Republikańskiej, tej ostatniej w Ohio, prezydenckiej, kiedy kandydat Donald John Trump bardzo krytykował Niemcy , krytykował także jako prezydent -elekt, potem jako prezydent, mimo że jego ojciec jest, jak podkreśla Niemcem, matka Szkotką. Trump był zły na Niemcy, że one konkurują ze Stanami, a jednocześnie czerpią z amerykańskiego parasola, gdy chodzi o bezpieczeństwo w Europie, dzięki temu mogą skupić się na gospodarce, nie spełniają tego limitu, tych 2% PKB na obronność. Będąc całkiem uczciwym tutaj, to trzeba przyznać, że nie tylko Niemcy, bo np. Włosi mają jeszcze dobrze ponad 0,1% poniżej Niemiec, o Hiszpanii nie mówiąc, która ma na granicy 1% wydatków na obronność. A więc nie tylko Niemcy, ale rzeczywiście Niemcy były tutaj tym adresem pretensji Trumpa, chociaż też trzeba powiedzieć z drugiej strony, że jeszcze rok temu szczyt NATO zdecydował, że jedno z dowództw NATO będzie w Niemczech, nowe dowództwo w Kentucky, w USA i drugie w Niemczech. Tutaj była taka polityka marchewki i bardziej werbalnego kija, no ,ale jednak zagrożenie sankcjami dla firm niemieckich, które będą kolaborować z rosyjskimi, to myślę, że jednak pewien efekt przyniosło. Jeszcze taki prezydent USA się nie zdarzył, który by tak otwarcie konfrontował się z Niemcami, co dla polskich interesów i dla pewnej równowagi sił w Unii Europejskiej, w Europie miało pewne znaczenie. A teraz prawdopodobnie wielu przywódców europejskich trzyma kciuki za Joe Bidena, a nie za Trumpa w wyborach, w pierwszy wtorek listopada.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka