126 obserwujących
3780 notek
1739k odsłon
237 odsłon

Pan od starożytności, pan od Kedywu

Wykop Skomentuj1

W sobotę 9 maja, minęła 34. rocznica śmierci człowieka, polskiego patrioty, którego sylwetkę doprawdy warto przypomnieć. Chodzi o szefa Kedywu – Kierownictwa Dywersji AK płk Józefa Rybickiego. Był odważny w walce z Niemcami, a potem w walce z Sowietami i ich poplecznikami – działacz WiN, więzień PRL, współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników „KOR”. Urodził się w Kołomyi, na Kresach Wschodnich RP, wówczas pod zaborem austriackim. Do gimnazjum chodził w Brzeżanach, w mieście w którym kilkanaście lat wcześniej urodził się przyszły marszałek Polski Edward Śmigły-Rydz. Potem był uczniem gimnazjum w Wadowicach, w których z kolei parę lat później urodził się przyszły papież z Polski Karol Wojtyła. Jeden z momentów zwrotnych w jego życiu nastąpił, gdy miał 12 lat i z ojcem urzędnikiem sądowym przyjechał z wizytą do Lwowa. Tak o tym sam mówił: „Należę do epoki minionej… Byłem wychowany na roku 1863. Pamiętam, jak ojciec prowadził mnie na wystawę we Lwowie, popowstaniową, w pięćdziesięciolecie, w 1913 roku… Wszedłem do sali, gdzie cała sala była wyklejona nekrologami powstańców. I ten obraz, tych nekrologów, cały czas tkwi w moich oczach. Tak nas wychowano”.

Maturę zrobił właśnie w tymże Lwowie. Tak potem o tym mówił „ Szkoła lwowska, moi nauczyciele, moi wychowawcy nigdy nie mówili do mnie kochaj Polskę, , taką kochaj, a taką. Ten patriotyzm był wewnętrzny. On wynikał z całej atmosfery, z klimatu szkoły, w którym się wychowywaliśmy”.

Uczeń, co austriackie godła zrywał ...

Był jednym z pierwszych harcerzy w tym, „zawsze wiernym” Rzeczypospolitej mieście. Jednak polityczną inicjację przeżył wcześniej podczas nauki w Wadowicach, gdy zrywał austriackie godła i napisy. Gdy Polska „wybiła się na niepodległość” miał 17 lat. Tak to wspominał: „Byłem uczniem 6 klasy. Dyrektor gimnazjum wadowickiego Jan Doroziński zawołał nas i zwrócił się do nas wielkimi słowami, zaczerpniętymi z Sienkiewicza „Jesteśmy na „Jasnym brzegu”… Potem w stylu bardzo wzniosłym i patriotycznym mówił o tym, ze Polska zmartwychwstała. Słuchaliśmy go, stojąc w głębokiej ciszy”.

Poświeciłem sporo miejsca latom młodzieńczym Józefa Rybickiego nieprzypadkowo. Bo właśnie wtedy należy szukać jego późniejszych moralnych i patriotycznych wyborów. Tak o tym mówił: „W moich latach gimnazjalnych i uniwersyteckich tkwią korzenie tego, co robiłem potem: w czasach AK, na wojnie i jeszcze w latach 1970”.

Dla pokolenia Rybickiego walka o niepodległość, a potem jej zachowanie była „oczywistą oczywistością”. Cała jego klasa poszła na front w 1920 roku „na ochotnika”. 19-letni Józef został ciężko ranny- Kozak rozpłatał mu prawą rękę(bark).Wdała się w to gruźlica kości i do końca życia nasz bohater miał niedowład ręki. Niemal ćwierć wieku potem zostaje znów ranny, walcząc z kolei z Niemcami, w Powstaniu Warszawskim ,w słynnym ataku na budynek dawnej Komendy Głównej Policji Państwowej...

Tak wspominał powrót z frontu polsko-bolszewickiego do domu: „Zastałem moja mamę w żałobie”, bo ktoś jej doniósł, że zginąłem”. Został odznaczony Krzyżem Małopolskich Oddziałów Armii Ochotniczej (numer 1713).

Opuszcza Lwów na rzecz drugiej kresowej stolicy - Wilna. Tam studiuje filologię klasyczną na słynnym Uniwersytecie Stefana Batorego. Studia przerwie na dwa lata wyjeżdżając do Szwajcarii i Włoch dla poratowania zdrowia po obrażeniach odniesionych w walkach z Armią Czerwoną .

 Wilno wywarło szczególne piętno na osobowości młodego humanisty: „Tkwiła we mnie atmosfera Wilna (…) Na Uniwersytecie Wileńskim moim wychowawcą, który kształtował moja umysłowość, był wielki filozof chrześcijański, jeden z największych moim zdaniem myślicieli owych czasów, Marian Zdziechowski.(…) znany wielki filozof, na którego wykłady chodziłem, który fascynował naszą młodzież”. Cóż, Rybickiego Zdziechowski fascynował, ale już Czesław Miłosz z tego wybitnego polskiego myśliciela szydził w swoich wspomnieniach, określając go mianem: „Staruszka”.

Pan Profesor od sabotażu i dywersji

Broni doktorat z historii starożytnej, pewnie nie myśląc, że za paręnaście lat zostanie szefem antyniemieckiej dywersji w warszawskiej AK. Jest asystentem na Uniwersytecie, a jednocześnie uczy w szkołach średnich, a potem im dyrektoruje, najpierw w Nowogródku, a potem w Tomaszowie Lubelskim. Gdy wybucha wojna i Tomaszów Lubelski przechodzi z rąk jednych okupantów w ręce drugich, ukrywa się przed Sowietami w lesie,. Potem ten „stuprocentowy cywil”, jak mówi o sobie, któremu wpisano do książeczki wojskowej przymiotnik „niewyszkolony” zostaje jednym z dowódców Polskiego Podziemia, kierując sabotażem w przemyśle pracującym dla Niemców, a potem dywersją. Podlegały mu tzw. oddziały dyspozycyjne, kobiece patrole minerskie, Oddziały Dywersji Bojowej. Rybicki wszedł do konspiracji rekomendowany przez ówczesnego podpułkownika, Stanisława Sosabowskiego (późniejszego dowódcy pierwszej polskiej brygady spadochroniarzy – tych od operacji Garden Market i bitwy pod Arnhem). Pewnie nie przypuszczał ,ze jednym z jego podkomendnych będzie syn Sosabowskiego, Stanisław Janusz-„Stasinek” (w Powstaniu Warszawskim stracił wzrok).

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura