126 obserwujących
3826 notek
1753k odsłony
344 odsłony

Stefan Loth – bohater wojny 1920 roku i sportowych aren

Wykop Skomentuj4

Historia świata i Polski składa się z czynów jednostek, ludzi znanych, mniej znanych, zupełnie nieznanych czy niesłusznie zapomnianych. To czyny jednostek tworzą dzieła Wspólnoty.

Fascynująca jest na przestrzeni wieków siła polskości. To przyciąganie ludzi i rodzin innych nacji, asymilowanie, polonizowanie przez pokolenia albo od razu, natychmiast.

W setną rocznicę zwycięstwa nad Armią Czerwoną oraz uratowania Polski i Europy przed komunizmem chciałbym wspomnieć w tym miejscu o wielkim polskim patriocie, noszącym niemieckie nazwisko, służącym Ojczyźnie i wtedy, gdy nie było jej na mapie i wtedy, gdy już była, w boju i trudzie wykuwając swoje granice i byt państwowy. Ten człowiek to Stefan Loth. Był żołnierzem w wojnie polsko-sowieckiej, walczył o Polskę na froncie, a w czasach wolności godnie reprezentował jej barwy jako sportowiec i oficer.

Walczył z Ukraińcami, a potem bolszewikami

Stefan Loth – mówiono o nim „sportowiec-dżentelmen”. We wspomnieniach pisano o nim tak: „Należał do starej gwardji sportowców, których wojna uczyła walczyć. Cnoty, które zdobył na polu walki, przeniósł na boisko sportowe. Dawał przykład, jak należy w dżentelmeński sposób walczyć do ostatniego tchu, z ambicją i najwyższą odwagą”.

Urodził się w 1896 roku, jako syn ewangelickiego pastora Augusta Lotha. Gdy Stefan miał 14 lat, ojciec został proboszczem parafii Świętej Trójcy w Warszawie – rodzina Lothów została w stolicy już na zawsze. Stefan miał trzech braci: Jana, Wacława i Wiktora. Wszyscy grali w warszawskiej Polonii – pastor Loth był jej prezesem od 1919 roku. Wiktor wkrótce zresztą został prezesem „Warszawianki”. Stefan grał w piłkę i tenisa, ale przyszedł czas, gdy sportowe buty trzeba było zawiesić na kołku. Absolwent warszawskiego gimnazjum filologicznego imienia Mikołaja Reja powołany do rosyjskiego wojska szybko odnalazł się w polskim korpusie gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego. Gdy Polska odzyskiwała niepodległość, uczestniczył w tworzeniu Legii Akademickiej – militarnej formacji warszawskich studentów, a potem służył w 36. Pułku Legii Akademickiej. Walczył o polskość Małopolski Wschodniej z Ukraińcami. W styczniu 1919 roku Pułk wkroczył do Lwowa. W walkach pod miastem odniósł wielkie straty: Stefan ostał się jako jedyny oficer w dwóch kampaniach karabinów maszynowych.

Polska i „Polonia” w sercu kapitana Lotha

Po walkach z Ukraińcami przyszła kolej na bolszewików. Do historii przeszła jego misja wywiadowcza na opanowanym przez Rosjan lewym brzegu Dniestru: Loth przeniknął pięć kilometrów w głąb terytorium wroga, zdobył informacje o sile i rozmieszczeniu czerwonoarmistów, a wracając wziął do niewoli siedmiu bolszewików i karabin maszynowy.

 Drugi raz odznaczył się w pościgu za Sowietami po zwycięstwie pod Radzyminem. Mając do dyspozycji ledwo 80 żołnierzy pod Lachowcami uderza na tabory wroga. Mimo kontrataku jego oddział uprowadza 823 jeńców, w tym kilkunastu oficerów. Dowodzi ranny, z przestrzelonym kolanem, krwawiąc -leżąc na zdobycznej dwukółce...Za tę akcję odznaczono go Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari V klasy, czterokrotnie otrzymał też Krzyż Walecznych. Staje się, jak później pisano, „żywą tradycją Pułku”.

Po zwycięskich zmaganiach na kilku frontach w wojnie o niepodległość, Stefan Loth zostaje w armii jako kapitan, a jednocześnie dalej gra w piłkę z braćmi. Prasa sportowa odróżnia ich pisząc: „Loth I”(Stefan), „Loth II” (Jan ), „Loth III” (Wiktor) , „Loth IV” (Wacław).

W wieku 29 lat jest piłkarzem o największej liczbie rozegranych meczów w barwach „Polonii” – ma ich 181. Nazywano go „mózgiem Polonii”. Grał ostro – ale fair. W kwietniu 1926 roku rozgrywa dwusetny mecz w barwach „Polonii”. Do historii przeszło zdjęcie uścisku dłoni z innym wielkim piłkarzem, kapitanem reprezentacji Polski i krakowskiej „Wisły”, Henrykiem Reymanem.

Stefan Loth dwukrotnie z „Polonią” był wicemistrzem Polski (1921, 1926). Grał w sumie przez 10 lat. Przestał grać, ale dalej „był” w piłce. Został selekcjonerem Biało-Czerwonych, a później wiceprezesem swojej ukochanej „Polonii”. Ciekawe, że tylko raz grał w kadrze Polski (1926,przeciwko Estonii), pełnił też funkcję rezerwowego w historycznym, bo pierwszym meczu naszej reprezentacji – z Węgrami w 1921 roku. Grając w piłkę jednocześnie został mistrzem Armii Polskiej w tenisie (1927) i reprezentował Polskę na szczeblu międzynarodowym ,grając w mikście z legendarna Jadwiga Jędrzejowska, najlepsza tenisistka w polskich dziejach (obok Agnieszki Radwańskiej). Ożenił się z Wandą Kwaśniewską – też zawodniczką „Czarnych Koszul”. Wanda była pięciokrotną mistrzynią Polski w sprintach i w sztafecie oraz 11-krotną rekordzistką kraju. Mieli trójkę dzieci: najstarszą Janinę, Wiesława i najmłodszą Hanię.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura