128 obserwujących
3947 notek
1789k odsłon
30 odsłon

Gra na minimum błędów

Wykop Skomentuj1

Szczególny to felieton, bo ukaże się w ostatni dzień tego wyjątkowego, trudnego, dramatycznego dla całej ludzkości roku. Zaraza kazała nam przewartościować to, co robimy w życiu, zrozumieć, co jest ważne, co mniej ważne, a co tak naprawdę nie jest ważne w ogóle. Jednocześnie jako naród i jako ludzkość stanęliśmy w obliczu wielkiego wyzwania: ochronić zdrowie i życie rodaków – i szerzej – ludzi.

W nowy rok 2021 wstępujemy z nadzieją, że poradzimy sobie z COVID-19 lepiej niż Unia Europejska w pierwszych tygodniach pandemii. Pamiętajmy wszak stare przysłowie powstałe w kraju mojego urodzenia. Anglicy mówią: „Nadzieja jest dobra na śniadanie, ale kiepska na kolację”. Przytoczę też żydowskie powiedzenie: „Dobrze jest mieć nadzieję, ale źle jest być od niej zależnym”. Przekładając to na język praktyki Anno Domini 2021 – trzeba walczyć z pandemią na różne sposoby, wierząc, że „damy radę”, ale jednak mieć coś więcej niż jedną nadzieję. Warto mieć alternatywy dla owej nadziei. Już bowiem grecki filozof, stoik z przełomu I i II w. Epiktet powtarzał, iż „nie należy okrętu przytwierdzać do jednej kotwicy, ani życia do jednej nadziei”.

Trzymajmy się dewizy Kennedy’ego  

Zatem wchodzimy w Rok Pański 2021 – jednocześnie drugi rok pandemii. Jako historyk przypomnę, że zwykle globalne epidemie trwały trzy lata. Amerykańscy eksperci zresztą późną wiosną tego roku stwierdzili, że pandemia COVID-19 skończy się w 2022 r., a więc właśnie po trzech latach.

Szczepionka, a raczej szczepienia budzą w ludziach nadzieję, że wygramy z zarazą wcześniej. Nadzieję wszakże – nie pewność. Można sobie wyobrazić sytuację, w której m.in. dzięki szczepionkom ludzkość przechodzi do ofensywy, pandemia się cofa, ogranicza swój zasięg i siłę rażenia, zbiera mniejsze śmiertelne żniwo niż w 2020 r., ale jednak nie znika całkowicie z powierzchni Ziemi. A jej lokalne epicentra dają o sobie znać jeszcze w 2022 r. 

Koronawirus to zupełnie nowe wyzwanie, stąd moje (nasze) obawy i lęki z nim związane. Pamiętajmy jednakże, że jak mawiał tragicznie zmarły prezydent USA John Fitzgerald Kennedy: „Nie wolno nam pozwolić, aby lęki paraliżowały nasz marsz w kierunku wyznaczonym przez nadzieję”. 

Ufajmy, ale bądźmy czujni 

Słyszę i czytam różne katastroficzne wizje, zarówno dotyczące samej zarazy, jak i tego, co ma być na nią remedium, czyli szczepionki. Odrzucam spiskową teorię dziejów – choć jak mawiał Umberto Eco – „nie ma spiskowej teorii dziejów – jest tylko spiskowa praktyka”. I bynajmniej nie wyprzedzając różnych sceptyków, którzy czasem słusznie, a czasem zupełnie niesłusznie wieszczą najgorsze scenariusze, znowu pozwolę sobie przypomnieć sędziwe przysłowie z kraju mojego urodzenia, czyli z Wielkiej Brytanii. Anglicy mawiają: „Najczarniejsze godziny to te, które poprzedzają brzask”.

W godzinach wielkiej próby, wielkiego wyzwania, warto ufać Bożej Opatrzności – ale jednocześnie nie zwalać wszystkiego na Pana Boga. Wierzę, że szczepionki pomogą – nie tyle nawet w tym, że ludzie nie będą chorowali na COVID-19, ile że dzięki nim zapewne lepiej zniosą jej przebieg. Ta wiara i to zaufanie nie zwalniają mnie jednak od pytania o konkrety i szczegóły. Jak bowiem słusznie zauważył amerykański humorysta Henry Wheeler Shaw (pseudonim Josh Billings), z pewną przesadą porównywany do Marka Twaina: „Doświadczenie poucza mnie, że należy po dwakroć przyjrzeć się temu wszystkiemu, co na pierwszy rzut oka budzi moje bezwzględne zaufanie”. 

Matematyka szczepień 

Tak jak koronawirus był – i w jakiejś mierze pozostaje – wielką niewiadomą, czymś nieznanym, a więc tym bardziej strasznym, tak samo szczepionka, toutes proportions gardées, jest czymś, co też budzi obawy. Ale nie jest to specjalnie winą ludzi, że mają wątpliwości i opór przed czymś, czego nie znają. Co więcej, te wątpliwości zwiększa sama firma Pfizer, która wymusiła na Unii Europejskiej zgodę na oświadczenie koncernu, że… nie odpowiada za skutki uboczne ich antycovidowego produktu!

Żeby było jasne: uważam, że trzeba się szczepić. Publicznie, odpowiadając na pytania dziennikarza TV Polsat w programie „Graffiti”, a także w wywiadzie dla jednej z gazet, mówiłem, że sam to uczynię. W praktyce nie widzę, przy wszelkich wątpliwościach, innej drogi.  

Jednak jeżeli koncern Pfizer sam mnoży te wątpliwości, to nie oburzajmy się na ludzi, że je mają. Najpierw przekazywano, że szczepionka Pfizera słabo skutkuje, delikatnie mówiąc, na ludziach powyżej 65. roku życia, teraz słyszymy, że granica ta przesunęła się do 55. roku życia. Odradza się na razie szczepienia kobietom w ciąży, a także – uwaga – kobietom, które jeszcze nie urodziły dziecka, a nawet tym, które chcą zajść w ciążę do dwóch miesięcy po przyjęciu szczepionki. Jeżeli takie informacje pojawiają się w przestrzeni publicznej, to naprawdę nie miejmy pretensji do pana Kowalskiego czy pani Nowak, że dzielą się swoimi obawami, kalkulują i w rezultacie część z nich nie tyle odrzuca możliwość szczepienia się, ile po prostu przesuwa czas, kiedy to uczyni.

Piszę to – podkreślę jeszcze raz dobitnie – jako zwolennik szczepień i człowiek, który rozumie ich matematyczną konieczność. Wyszczepienie, powiedzmy, 60–70 proc. społeczeństwa spowoduje, że pandemia, przynajmniej w naszym kraju, powinna się zdecydowanie cofnąć. Zaraza ograniczy się wówczas jedynie do ognisk pandemicznych, co nie będzie miało istotnego wpływu, jak twierdzą fachowcy, na sytuację epidemiczną w całym kraju. 

Skoro już jesteśmy przy matematyce, to istnieje w tej nauce teoria „gry na minimum błędów”. Rozmawiałem o tym w ostatnich dniach z moim przyjacielem ze świata nauk ścisłych, dr. Lechem Stefanem z Wrocławia. To określenie dobrze pasuje do sytuacji z pandemią i szczepionką. Wiemy, że i jako ludzkość, i jako Polska popełniamy w walce z koronawirusem błędy. To jasne. Rzecz w tym, żeby tych błędów popełniać jak najmniej, żeby maksymalnie redukować ich skalę. 

Podsumowując: gdy, chodzi o szczepienia w Polsce i na świecie, można naszą sytuację ująć słynnym określeniem Margaret Thatcher: TINA. There is no alternative. Nie ma alternatywy. 

*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (01.01.2021)

 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale