130 obserwujących
4066 notek
1826k odsłon
  242   1

Sekretarz Sejmu RP – jakiego nie znamy…

„Jedną z instytucji najbardziej nadużywanych przez teraźniejszość jest jutrzejszy sąd historii. Każdy dureń lub łotrzyk odmawia teraźniejszości kryteriów i z patosem powołuje się na sąd historii w przyszłości. Uważa go za klapę bezpieczeństwa, która pozwala mu bezkarnie broić i odsyłać wszystkich przeciwników po ostateczny wyrok – do historii...”

Ach, jak to brzmi? Smaczne? Smaczne! I jakie wieloznaczne! Każdy polityk w Polsce, a przynajmniej ci, którzy posiedli realną umiejętność czytania (i pisania) mogą interpretować owe słowa jak chcą. Cóż, zresztą od czasów, kiedy hiszpański filozof i eseista Jose Ortega y Gasset napisał, ze każdy z autorów chce powiedzieć więcej niż mówi jego książka, a każdy czytelnik dopatruje się w danej treści więcej niż autor chciał przekazać – każdy z nas może owe mądre i ciekawe słowa interpretować jak chce. Któż zatem jest autorem tych słów? Pan sekretarz Sejmu! Szok, prawda? Takich przemyśleń pewnie mało kto oczekiwałby od sekretarzy Sejmu RP.

No, właśnie. Sekretarze Sejmu RP to prawie zawsze posłowie młodsi czy najmłodsi. Nie mają zbyt wiele do roboty, ale ponieważ siedzą powyżej przemawiającego parlamentarzysty i po bokach prowadzącego obrady marszałka (czy wicemarszałka) są w związku z tym często pokazywani w telewizji – a to powoduje, że o to stanowisko zwykle toczy się w poszczególnych klubach parlamentarnych między posłami ostra walka.

Pora zatem w końcu ujawnić nazwisko owego aforysty, w cywilu sejmowego urzędnika. Wcale nie młokosa, bo sekretarzem Sejmu został mając koło czterdziestki (choć dla mnie to i tak młody człowiek). Owym sekretarzem Sejmu – ale nie Sejmu III czy IV RP – a II RP był urodzony w 1893 roku na Kresach Rzeczypospolitej Stanisław Czosnowski. Był jednym szeregu największych polskich aforystów, którzy zginęli lub zmarli podczas okupacji niemieckiej (obok Przerwy – Tetmajera, Napierskiego czy Irzykowskiego).

Czosnowski wraz ze swoim 13-letnim synem Romanem oddał życie za Polskę w Powstaniu Warszawskim. Jak czytamy w książce „Aforystyka Dwudziestolecia (1918-1939)”, którą wydał w Warszawie w 1976 roku Ludwik Bogdan Grzeniewski – bohater mojego tekstu został „zamordowany na Ochocie podczas rzezi ludności cywilnej”. Ówczesna cenzura, a może i autocenzura nie pozwoliła stwierdzić, że ten jeden z najwybitniejszych aforystów niepodległej po 123-latach Polski został zamordowany wraz z dzieckiem i innymi Warszawiakami 8 sierpnia 1944 przez owiane złowrogą sławą oddziały Rosjan kolaborujących z Niemcami SS-RONA...

„Wycie jest liryką psa”- tak pisał Stanisław Czosnowski. Był synem Podola, urodził się w powiacie latyczewskim, w majątku Bożykowice.

„Najmniej zaszczytna jest rola słońca, wtedy, gdy wskutek jego działania topnieją zamki na lodzie” – cóż, jakie to aktualne…

„Powołanie człowieka jest proste: budować świat przeciw światu”... Ojcem Stanisława Czosnowskiego był kresowy ziemianinem Zdzisław, matka Maria pochodziła z bardzo znanej rodziny Skarbków.

„Ślad jest przekleństwem stopy ludzkiej”. Poza genialną, z mojego punktu widzenia, aforystyką, Czosnowski jest również autorem uważanego za wybitny i warty wznowienia tom „Idąca śmierć”, wydanego w 1922 roku.

„Ręka, która bije, nie ma prawa się skarżyć, że ją boli bicie”. Autor tych słów, które można wykorzystywać do każdej epoki, każdego ustroju i kraju – w II Rzeczypospolitej, a konkretnie w latach 1924-1928, ogłasza cykl swoich aforyzmów zatytułowany „Opiłki literackie”.

„Widząc, jak Ci skrzydła rosną, nie raduj się jeszcze, że jesteś poetą – wiatrak też ma skrzydła”. Ten poeta i aforysta, dziecko Kresów Wschodnich RP ogłaszał swoje aforyzmy w słynnych „Wiadomościach Literackich”, ale też „Dniu Polskim”,, „Nowym Kurierze Polskim” i „Epoce”.

„Słyszę, że wszystkie nauki poszły w las. Można zrobić nagonkę w tym lesie” – 25 wybranych aforyzmów Stanisława Czosnowskiego ukazało się ponad cztery dekady temu we wspomnianej już antologii, w której również można było znaleźć aforyzmy Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Karola Irzykowskiego, czy Aleksandra Świętochowskiego.

„Oszczerstwo kwitnie tak, jakby ludziom nie wystarczały prawdziwe winy bliźnich i zachodziła konieczność wymyślania urojonych” – to przedostatni już aforyzm Sekretarza Sejmu II RP. A ten będzie ostatnim na pożegnanie i podsumowanie tego tekstu, który oczywiście można, jak chciał tego będący pod silnym wpływem „Pokolenia 1898” (data, w której Królestwo Hiszpanii utraciło swoją ostatnią kolonię – Kubę) wspomniany y Gasset interpretować, każdy, jak chce, po swojemu:

„Znamiennym jest, że na symbol urzędowej mądrości wybrano sowę, ptaka, który jest ślepy w jasności dnia i boi się słońca”.

Jesteśmy w III (lub IV) RP – a tu nic dodać, nic ująć...

P. S.: Jako historyk dodam, że Czosnowski podczas Powstania Warszawskiego uczestniczył na ochotnika w obronie „Reduty Wawelskiej”, przy ulicy Wawelskiej 60, w ramach IV Obwodu AK „Grzymała”, walczącego na Ochocie. Został wtedy ranny (w przedramię). A w Powstaniu uczestniczyła także jego szwagierka – Wanda Czosnowska (żona brata, Wacława) i bratanica Marta (obecnie Brosowska). Po wojnie pochowano go wraz z synkiem w zbiorowej mogile ofiar Niemców na ul. Wolskiej, na Cmentarzu Powstańców Warszawy.


*tekst ukazał się na portalu Wprost.pl (20.04. 2020)

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura