132 obserwujących
4117 notek
1838k odsłon
  222   0

O budowniczym Sławomirze N. i Rusku, co śmiał się do białego chleba ...

rys. M. Andrzejewski
rys. M. Andrzejewski

Każdy kto żyw, kto ma dzieci czy wnuki albo sam jeszcze niedawno był dziecięciem pamięta film „Bob budowniczy”. Pomyłka! Żaden Bob, tylko Sławomir N.! Były baron ówczesnej partii rządzącej w jej mateczniku – na Pomorzu – zakasał rękawy i zabrał się za budowę autostrady Gdańsk – Odessa. Niestety, (wirtualna) autostrada nie powstanie, przynajmniej na razie, bo polskie służby przerwały ten genialny w swej prostocie projekt.

Cóż, przypomniało mi się staropolskie przysłowie ujęte zresztą w „Księdze Przysłów, Przypowieści i Wyrażeń Przysłowiowych Polskich” opracowanej przez Samuela Adalberga i wydanej pod koniec XIX wieku w Warszawie: „Brak mu sprytu, a nie apetytu”. Państwo ocenią, czy powiedzenie Sarmatów pasi w tym kontekście czy nie pasi.

U mnie w robocie, w europarlamencie debata o Rosji. Zatem w myśl sentencji: „ Przysłowia mądrością narodów” szybko sięgam do rzeczonego Adalberga. I co się okazuje? Nasi przodkowie, nie w ciemię bici powiadali tak: „Bywszy w Rusi, do domu musi”. Od razu „Księga Przysłów Polskich” podaje tłumaczenie, jak chłop krowie na rowie, żeby, Boże broń ( i „cara chrani”...) rosyjska cenzura zezwoliła na publikację dzieła. Czytam wiec ,co następuje :”Każdy ciągnie do swoich, do własnego gniazda, do rodzinnego miejsca”. Oczywiście po to, aby ruski cenzor napisał: „Dozwolono Cenzuroju”. No i cenzor albo dał się oszukać, albo machnął ręką i rzeczywiście 25 lipca 1894 roku swój podpis złożył i owe „opus magnum” mogło się ukazać. A w tłumaczeniu chodziło o to, żeby owe wymowne przysłowie pokazać jako inna wersję „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”… Tymczasem wymowa słów „Bywszy w Rusi, do domu musi” jest, jak mi się wydaje, jednoznacznie inna: jak ktoś już tam się pojawił , to zaraz chce do ojczyzny wracać...

Każdy z nas zna inne powiedzenie, jakże wolnościowe ,wyrażające polską tradycję swobód obywatelskich: „ Musi to na Rusi, w Polszcze jak kto chce”. Też mówi wszystko. Ale są też i inne. Na przykład: „Nie będzie jako świat światem Rusin Polakowi bratem”. Oczywiście Adalberg zaraz spieszy z tłumaczeniem, że w innym przysłowiu występuje Niemiec, który też „nie będzie, jak świat światem (…) Polakowi bratem”. Owszem, jak już cytowałem: „Przysłowia mądrością narodów” – także polskiego.

Ale inne powiedzenie nie ma już wersji z Niemcem. Oto ono: „ Jak z zimy lata, tak z Rusina nie będzie brata”. Są też i inne, też ciekawe: „Rusek do czytania, Chochlak do śpiewania, Polak do opowiadania”. Czy ów „Chochlak” to „Chachoł” czyli dzisiejszy Ukrainiec?

I dalej: „Rusina kto oszuka będzie mądry”. Albo też świadczące o biedzie u naszego wschodniego sąsiada: „Śmieje się jak Rusin do białego chleba”.

Żeby było jasne, Adalberg precyzuje: Rusek to Rusin, a Rusin to Rusek. Nazywanie Rusinami późniejszych Ukraińców pojawiło się zanim Sarmaci układali swoje powiedzenia o Ruskach i Rusinach…

*tekst ukazał się w Gazecie Polskiej" (05.05.2021)

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości