133 obserwujących
4170 notek
1854k odsłony
  327   0

„Afera Babisza” i Rosja w agendzie europarlamentu

Zeszłotygodniowa sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu została przeze mnie wcześniej w części zapowiedziana i omówiona we wtorkowym numerze „Gazety Polskiej Codziennie” (artykuł „Parlament Europejski wraca do Strasburga”, „GPC” z 8 czerwca). Warto jednak przedstawić również debaty i rezolucje, które miały miejsce w dwóch ostatnich dniach sesji.

„Boże Ciało” Komasy w Parlamencie Europejskim

W tym tygodniu odbędzie się szczyt G-7 oraz szczyt UE-USA – przygotowania do obu były tematem debaty w europarlamencie, poprzedzonej oświadczeniami Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej. Omówiono również konkluzje z nadzwyczajnego posiedzenia Rady, które miało miejsce 24-25 maja 2021.

Tradycyjnie, jak co roku, wręczono również symboliczne nagrody za najlepszy europejski film. Kiedyś to trofeum zdobyła „Ida” Pawła Pawlikowskiego. Tym razem jednym z trzech głównych kandydatów, po dokonanej preselekcji był też polski film – „Boże Ciało” Jana Komasy. Ostatecznie wygrał film rumuńsko-niemiecki „Kolektyw” w reżyserii Alexandra Nanau. Film mówiący o tragedii, która miała miejsce w Bukareszcie parę lat temu. W 2015 w październiku roku spłonela tam dyskoteka. Śmierć na miejscu poniosło 27 osób, ale kolejnych 37 zmarło w szpitalach w rumuńskiej stolicy, mimo że ich obrażenia dawały olbrzymią szansę na przeżycie. Kanwą filmu jest śledztwo niezależnych dziennikarzy pokazujące korupcję i nepotyzm w rumuńskiej służbie zdrowia (i nie tylko).

Film Jana Komasy ubiegał się o nagrodę jako „ Corpus Domine” i w ramach unijnej przejrzystości nie wiemy, ile głosów mu zabrakło, aby wygrać… Oficjalnie owa „kinowa” nagroda nazywa się Nagrodą Publiczności LUX. Rzecz w tym, że o jej przyznaniu decyduje elektroniczne glosowanie … europosłów, ale także głosy przesyłane via Internet spoza PE.

O „aferze Babisza” i cyberbezpieczeństwie

W trzecim dniu sesji Parlamentu Europejskiego odbyły się także dwie tury głosowań (w sumie 2,5 godziny). Przyjęto rezolucję odnośnie „afery Babisza” czyli przekazywania środków unijnych przez rząd premiera Andreja Babisza do firm będących własnością obywatela Andreja Babisza.

Przegłosowano również rezolucję dotyczącą dwóch ostatnich sesji Zgromadzania Ogólnego Narodów Zjednoczonych, a także instrumentów finansowych na rzecz krajów rozwijających się. Osobne głosowanie dotyczyło szczepionek, leczenia, sprzętu oraz zdolności produkcyjnych w związku z pandemią w krajach, jak się je kiedyś określało, „Trzeciego Świata”.

Przegłosowano również strategię UE w zakresie cyberbezpieczeństwa, a także powiazanie unijnych funduszy z bardzo szeroko i subiektywnie pojmowaną oceną „stanu praworządności”. Oczywiście owe głosowania były konsekwencją wcześniejszych debat w europarlamencie. Osobiście wystąpiłem w trzech z nich, w tym raz jako autor rezolucji. Zabrałem głos w sprawie cyberataków, których ofiarami stają się państwa szeroko rozumianego Zachodu: zarówno kraje członkowskie UE, jak również państwa , które w przyszłości chcą być członkami UE oraz Stany Zjednoczone Ameryki. Podkreśliłem, że nie chodzi tutaj o pojedynczych hakerów, którzy chcą zrobić psikusa różnym instytucjom, tylko zorganizowane hakerskie „armie”, na usługach określonych państw. W czasie debaty owe państwa wymieniano: Rosja, Chiny i Iran, choć jednak skala cyberataków jest po stronie tych krajów różna. A ponadto „bliższa koszula ciału”: nie słyszałem, aby z atakami na konto ministra szefa KPRM Michała Dworczyka i jego żony, czy wcześniejszymi atakami na nasze instytucje państwowe stały Pekin czy Teheran. Raczej zupełnie inne państwo…

Kwestia cyberbezpieczeństwa pojawiła się na forum europarlamentu bardzo intensywnie już podczas poprzedniej kadencji europarlamentu. To taki swoisty „znak czasu”. Ten temat zasługuje zresztą na osobne potraktowanie na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”.

Rosja: demonstracje antyrządowe i „sufit” dla klasy średniej

Przemawiałem również w tradycyjnej czwartkowej debacie poświęconej „Przypadkom łamania praw człowieka, zasad demokracji i państwa prawa” (art. 144. Regulaminu Parlamentu Europejskiego). Moje dwa wystąpienia dotyczyły Rosji oraz Sri Lanki. Debata na temat Rosji dedykowana była głównie zatrzymaniu opozycjonisty Andrieja Piwowara po zawróceniu kołującego już samolotu PLL LOT w Sankt Petersburgu oraz uznania przez Federację Rosyjską niemieckich organizacji pozarządowych za „organizacje niepożądane”. Wcześniej uznano za takie szereg amerykańskich NGO’sów, zarówno republikańskich, jak i demokratycznych – choć wówczas debaty w Parlamencie Europejskim nie było. W moim przemówieniu podkreśliłem niespotykaną do tej pory liczbę demonstracji antyrządowych w Rosji, które odbywają się nie tylko, jak dotąd, w największych miastach, ale również w mniejszych ośrodkach, także tam, gdzie nigdy jeszcze publicznie nie wyrażano sprzeciwu wobec władzy w Moskwie. Demonstracje te zresztą mają charakter i polityczny (hasła uwolnienia Nawalnego) i czysto ekonomiczny (w związku z podwyżkami cen, niskimi płacami czy „reforma” systemu emerytalnego). Podkreśliłem również, że rosyjska klasa średnia coraz bardziej czuje narastający „sufit” dla swoich aspiracji. Polemizowałem też z jednym z niemieckich posłów z Europejskiej Partii Ludowej, który mówił, że: „Rosja to nie Putin”. To charakterystyczne złudzenie z czasów zarówno carskiej Rosji, jak i Związku Sowieckiego, że oto jest zła władza i dobry naród, który jej totalnie nie chce. Każdy, kto zna Rosję wie, że wygląda to inaczej i każde „samodzierżawie” może liczyć na spore poparcie dużej części tamtego społeczeństwa.

Wystąpiłem również – jako autor rezolucji – w debacie na temat sytuacji na Sri Lance (Cejlon). Chodzi o ograniczanie praw człowieka i uderzanie w opozycję pod pretekstem walki z terroryzmem.

Ludzie z autyzmem na europejskim rynku pracy

Odbyły się również inne debaty, choćby o europejskiej inicjatywie obywatelskiej „Zakończmy epokę klatek” czy o finansowanie przez UE sieci radiowej Euranet Plus. Była też dyskusja o kryzysie imigracyjnym w Ceucie, hiszpańskiej enklawie na terenie Maroka i naruszeniu konwencji ONZ o prawach dziecka przez władze marokańskie poprzez wykorzystywanie nieletnich.

Poruszono też w odrębnej debacie ważki temat „Autyzm a zatrudnienie sprzyjające włączeniu społecznemu”. Była to inicjatywa Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych PE, co zaowocowało pytaniem do Komisji Europejskiej „wymagającym odpowiedzi ustnej”(w terminologii PE).

Miała też miejsce debata na temat oświadczenia Komisji Europejskiej: „Kobiety w polityce – zwalczanie nadużyć w Internecie”.

Wreszcie odbyła się też debata na temat przepisów regulujących funkcjonowanie europejskiego „Ombudsmana” – czyli Rzecznika Praw Obywatelskich.

Czerwcową sesję PE w Strasburgu, która odbywała się po niemal półtorarocznej przerwie, my, Polacy, zapamiętamy zapewne z kolejnej „n-tej”, debaty na temat powiązania środków UE z oceną „stanu praworządności”. Może się to wydawać już nudne, niczym flaki z olejem, czy wręcz monotematyczne – pokazuje to jednak chęć nie tylko forsowania tej sprawy przez Parlament Europejski, ale też determinację wymuszania przez PE określonych decyzji na Komisji Europejskiej i TSUE…

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (14.06.2021)


Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka