137 obserwujących
4377 notek
1888k odsłon
  73   0

Gruzini chcą wejść do NATO i UE

Polecam lekturę wywiadu, którego udzieliłem dla portalu Fronda.pl zaraz po II turze wyborów samorządowych w Gruzji, które obserwowałem z ramienia Parlamentu Europejskiego, zresztą jako jedyny Polak (i jedyny konserwatysta). Rozmowę ze mną przeprowadził red. Karol Kubicki.

 

Fronda.pl: W sobotę w Gruzji odbyła się II tura wyborów lokalnych. Zdawałoby się, że to wydarzenie powinno przejść bez większego echa. Tymczasem Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie wysłała do Gruzji około 300 obserwatorów. Pan Poseł przyglądał się tym wyborom z ramienia Parlamentu Europejskiego. Dlaczego były one tak ważne dla Gruzinów i dlaczego tyle uwagi poświęciła im społeczność międzynarodowa?

- Ryszard Czarnecki, europoseł PiS: Rzeczywiście, byłem jedynym Polakiem i jedynym konserwatystą obecnym w misji obserwatorów z ramienia Parlamentu Europejskiego. I rzeczywiście, rzadko się zdarza, aby wybory lokalne przyciągały taką uwagę. Wyjątkiem są wybory do parlamentów landowych w krajach związkowych w Niemczech - największym państwie UE. Tutaj mieliśmy do czynienia z sytuacją niezwykłą. Zarówno w czasie pierwszej, jak i drugiej tury wyborów bardzo licznie obecni byli obserwatorzy międzynarodowi, nie tylko z Europy, także Amerykanie.

Te wybory były swoistym referendum, co często zdarza się w przypadku wyborów lokalnych. Było to referendum „za” lub „przeciw” rządowi. Wiadomym było, że będą to wybory „na styk”. Społeczeństwo Gruzji jest bardzo spolaryzowane, podobnie jak społeczeństwo w USA, w Polsce czy na Węgrzech. Spodziewano się, że o rozstrzygnięciu wyborów na burmistrzów poszczególnych miast będą decydowały setki głosów. Dlatego tak ważne było, aby te wybory były uczciwe.

W myśl zasady „nie rób drugiemu co tobie niemiłe”, nie jechałem tam, aby wtrącać się w wewnętrzne sprawy Gruzji. Jechałem, aby przekonać się, czy rzeczywiście Gruzja wciąż podtrzymuje aspiracje europejskie i euroatlantyckie. Jestem przekonany, że tak się dzieje. Wyniki wyborów pokazują, że Gruzja jest najbardziej „uzachodnionym” państwem Kaukazu Południowego. W wyborach na burmistrza Tbilisi jedyny poważny prorosyjski kandydat, który do 2016 roku miał rosyjskie obywatelstwo, były premier Giorgi Gacharia, zdobył 11 proc. głosów - to pokazuje, jak bardzo silna jest w Gruzji opcja prozachodnia.

O aspiracjach euroatlantyckich w Gruzji mówi zarówno rząd jak i opozycja. Jakie szanse ma Gruzja na stanie się członkiem NATO i Unii Europejskiej? Jak wyglądają obecnie relacje pomiędzy Tbilisi a Brukselą?

- Nie ma co się oszukiwać, w pierwszej kolejności wejdą kraje Bałkanów Zachodnich, Serbia i Czarnogóra. Później pewnie Macedonia Północna. Na szczycie UE – Bałkany Zachodnie na Słowenii, chociaż nie powiedziano tego wprost, faktycznie opóźniono rozszerzenie Unii o kraje z Bałkanów Zachodnich. To najpewniej oznacza też opóźnienie innych akcesji.

W mojej ocenie Gruzja prędzej wejdzie do NATO niż do Unii Europejskiej. Skoro jest taka wola Gruzinów, trzeba zrobić wszystko, aby tak się stało. Bardzo żałuję, że w 2008 roku na szczycie NATO w Bukareszcie - mimo poparcia Stanów Zjednoczonych i Polski – Niemcy, Francja i Włochy zablokowały przyjęcie „mapy drogowej”wyznaczającej drogę prowadzącą do wejścia Gruzji w struktury NATO. Gdyby wówczas ten proces nie został zablokowany, być może nie byłoby agresji Rosji na Gruzję. Przypomnę, że ta agresja nastąpiła w sierpniu 2008 roku, w cieniu Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Kiedy świat był zajęty Igrzyskami, wojska rosyjskie ruszyły na Gruzję. Dlaczego? Dlatego, że Zachód na szczycie w Bukareszcie pokazał brak jedności. Co innego mówiły Polska i USA, co innego Francja, Włochy i Niemcy. Wtedy Gruzja zapłaciła cenę za brak jedności Zachodu w kluczowych sprawach, w sprawach bezpieczeństwa.

Reasumując, uważam, że Gruzja wcześniej wejdzie do NATO, potem dopiero do Unii Europejskiej, ale pojawi się w obu organizacjach.

Jak można się było spodziewać, opozycja uznała wybory za sfałszowane. Jaka jest ocena zewnętrznych obserwatorów. Wybory przebiegały prawidłowo czy można mieć zastrzeżenia co do tego procesu?

- Nasza ocena, ocena delegacji Parlamentu Europejskiego była znacznie bardziej umiarkowana. Były nieprawidłowości, natomiast trudno wyciągać tak daleko idące wnioski. Zwracam uwagę, że obecny obóz rządzący sprawuje władzę już dziewięć lat. To, że w największych miastach wyniki wahały się w przedziale 51-49 proc. świadczy o polaryzacji społeczeństwa. Nie rozstrzygając pojedynku politycznego pomiędzy Gruzińskim Marzeniem a Zjednoczonym Ruchem Narodowym, należy podkreślić, że obie partie reprezentują opcję prozachodnią. Z tego się bardzo cieszę.

Mówiąc o sfałszowanych wyborach opozycja zapowiada ogromne protesty. Pierwszy z nich ma się odbyć już 6 listopada. Emocje eskaluje przebywający w więzieniu Micheil Saakaszwili, który wzywa swoich zwolenników do wyjścia na ulice. Sytuacja wewnętrzna w Gruzji jest trudna. Realnym jest więc scenariusz, w którym na ulice wyjdą tłumy domagające się obalenia rządu? Gruzja stoi w przededniu rewolucji?

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka