121 obserwujących
3479 notek
1657k odsłon
152 odsłony

Mamy mocne karty - a „antyPiS” jest podzielony...

Wykop Skomentuj3

Zapraszam do lektury wywiadu, którego udzieliłem tygodnikowi „Do Rzeczy”. Rozmowę przeprowadził red. Maciej Pieczyński. 

Parlament Europejski opozycja szturmowała jednym, szerokim frontem, od SLD, przez PO aż po PSL. Skończyło się nieciekawie. W wyborach do Sejmu startuje podzielona, w kilku blokach. W takiej formie będzie łatwiejszym przeciwnikiem?  

- Odpowiem, trawestując piękny wiersz ks. Jana Twardowskiego: „spieszmy się kochać koalicje, tak szybko odchodzą”.  

Mam rozumieć, że Ryszard Czarnecki kocha Koalicję Obywatelską? To ciekawe.   

- Nie tyle kocham, co darzę wielką sympatią opozycję, która walczy przede wszystkim sama ze sobą, i sama sobie podstawia nogi. Lubię opozycję, która nie jest w stanie wypracować żadnej poważnej alternatywy programowej i politycznej dla propozycji formułowanych i wprowadzanych w życie przez Zjednoczoną Prawicę. 

Ale może taka podzielona opozycja przynajmniej zyskuje wiarygodność? Bo jej wyborcy wiedzą, że głosują nie tylko na „antypis”, ale i na konkretny program Lewicy, Koalicji Obywatelskiej czy PSL-Koalicji Polskiej…  

- Podział opozycji na różne bloki sprawia, że jest po prostu więcej podmiotów, wyznających ideologię „antypis”. To jest ich spoiwo. Dla nich to jednak gorzej – bo teraz rozpocznie się rywalizacja o pierwszeństwo na opozycji. To będzie krwawa wojna podjazdowa. Plus nieubłagana ordynacja według systemu d’Hondta, które premiuje wielkie formacje i karze rozdrobnione.  

Szerszy front pozostał w przypadku wyborów do izby wyższej parlamentu. Pakt senacki ponownie połączy lewicę i środowisko Platformy. A być może i PSL.   

 - Pakt senacki, podobnie jak w wyborach do PE Koalicja Europejska, tworzone jako „front anty-PiS” wielu Polakom zapewne przypomina czasy komunizmu i Front Jedności Narodu. Jako historyk podzielam te skojarzenia.    

Tak czy inaczej – udało im się ponownie połączyć. Zdaniem części komentatorów właśnie w Senacie zjednoczona opozycja może PiS zagrozić.   

- „Pakt senacki” działać może jak miecz obosieczny. Proszę sobie wyobrazić wyborców PSL, którzy dowiadują się, że jednak ich partia – nawet, jeśli tylko do Senatu – idzie ramię w ramię z Biedroniem. Myślę, że to może zniechęcić elektorat ludowców nawet w kontekście wyborów do Sejmu. Podpisując senacki cyrograf z lewicą, Kosiniak-Kamysz ryzykuje, że jego ugrupowaniu zabraknie głosów, niezbędnych do przekroczenia sejmowego progu pięciu procent. Podobna może być reakcja wyborców Kukiza na wieść ,ze w praktyce pan muzyk idzie do Senatu ręka w rękę z SLD i Czarzastym.    

A czym ryzykuje Paweł Kukiz, podejmując współpracę z PSL?  

- Mam głębokie przekonanie, graniczące z pewnością, że antysystemowiec Paweł Kukiz, który zdobył poparcie, zwłaszcza ludzi młodych, dzięki hasłom walki z partiokracją, dzięki fundamentalnej krytyce właściwie wszystkich partii w Polsce, stał się dzisiaj śmiertelnym wrogiem tego Pawła Kukiza, który łasi się do najbardziej systemowej partii w całej historii III RP. Żadne inne ugrupowanie nie było tak często u władzy jak PSL. Ludowcy byli w 5 rządach : dwa razy zawierali koalicje z SLD, dwa razy z PO i jeszcze byli w gabinecie Mazowieckiego. Ideowy antysystemowiec nie powinien z taką partią się wiązać. Romans z PSL to polityczne seppuku, albo harakiri Pawła Kukiza. Parafrazując  „Dziady” Mickiewicza:  Kukiz z Konrada stał się Gustawem -   antysystemowy Kukiz obumiera, a na jego miejsce rodzi się nowy, który za cenę „jedynki” na liście wyborczej w Opolu zjada własny język i zaprzecza wszystkiemu, co do tej pory głosił… Jeszcze jedno skojarzenie literackie tu się nasuwa – cytując Mikołaja Gogola „stare jeszcze nie umarło, nowe jeszcze się nie narodziło, ale jedno i drugie zagraża żyjącym”. Prawdę mówiąc, nie chcę jednak występować w roli politologa, oceniającego rzadkie wzloty i częste upadki opozycji. Wolę zajmować się tym, czego dokonał znajdujący się u władzy obóz patriotyczny, którego mam zaszczyt  być reprezentantem. Mamy w rękach bardzo mocne karty. Możemy pochwalić się zarówno tym, czego, spełniając wyborcze obietnice, dokonaliśmy przez cztery ostatnie lata, jak i szerokim zakresem konkretnych planów i propozycji dla Polaków na przyszłość. Z mojego punktu widzenia, jako europosła, szczególnie ważne są osiągnięcia w polityce międzynarodowej. Przez ostatnie cztery lata Polska stała się realnym, sprawnym rozgrywającym w Europie Środkowo-Wschodniej. Wokół Warszawy skupiły się kraje z trzech subregionów – państwa bałtyckie, V -4 czyli Grupa Wyszehradzka oraz kraje bałkańskie. Wcześniej były zatomizowane, rozgrywane z jednej strony przez Rosję, z drugiej przez Niemcy, z trzeciej zaś strony przez Brukselę. Nasz region, ta „nowa Unia” pod naszym przewodnictwem umacnia sojusz z USA. To wielki postęp w porównaniu z rządami PO-PSL, które stawiały na sojusz z Niemcami, w jakiejś mierze z Francją, ale zapominały przy tym o sąsiadach. Pamiętamy choćby spektakularna zdradę premier Ewy Kopacz, która wystawiła do wiatru Węgry, Czechy i Słowację, dokonując niespodziewanej wolty w sprawie polityki migracyjnej, łamiąc wcześniej zawarte uzgodnienia i zgadzając się na przyjęcie w dwóch fazach 11 tysięcy uchodźców spoza Europy, głównie zresztą muzułmanów.      

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka