Ryszard Surmacz
Nie bądźmy naiwni.
3 obserwujących
32 notki
7996 odsłon
146 odsłon

Tajemnice poparcia dla Unii Europejskiej

Wykop Skomentuj

Czynniki, które wpływają na poparcie Polaków dla UE, możemy podzielić na racjonalne i pozaracjonalne. Aby wykazać te zależności musimy wydłużyć perspektywę i cofnąć się do okresu II RP. W tamtym czasie bowiem polska państwowość, polska kultura i naród odzyskały swoje miejsce nie tylko na mapie świata, ale również w świadomości europejskiej. Wszystko co działo się po 1918 r. ma swój jeden nierozerwalny logiczny ciąg. Dlatego II RP, PRL i III RP nie wolno rozpatrywać osobno.

Dla jasności, problem ujmijmy w punktach:

1. Sytuacja polityczna niepodległej II RP zmuszała nas do heroicznej obrony traktatu wersalskiego ponieważ obalenie go oznaczało likwidację umowy międzynarodowej, która określała granica naszego państwa.

2. Z tych samych względów musimy bronić umowy poczdamskiej i kiepskiego traktatu granicznego z Niemcami z 1990 r.

3. Racjonalnie ujmując, takie same kryteria powinniśmy przykładać do obecnej UE.

Powyższe trzy punkty niezbicie wskazują na ciągłość i niezmienność zagrożenia naszych granic i naszego bytu państwowego, a geopolityczne zależności II i III RP, pomimo przesunięcia granic, pokrywają się w sposób oczywisty.

Polska międzywojenna sama stanowiła o sobie, miała bardzo wyrazistą politykę wewnętrzną i zewnętrzną, ale jednocześnie zbyt krótki czas na jej realizację. Zmowa największych sąsiadów i obojętność ówczesnej Europy Zachodniej były dla nas wyrokiem śmierci. I ten wyrok został wykonany. PRL swojej autonomicznej myśli nie posiadała, choć okres Gomułki i Gierka należy rozpatrywać głębiej i bardziej odpowiedzialnie. Należy uwzględnić, podkreślaną przez Gomułkę jego niezależność wobec Moskwy (1956 r.) oraz dążność Gierka do wyprodukowania własnej bomby atomowej - a dla wszystkich polityków PRL zastosować kryterium: na ile musiał, na ile chciał.

W najgorszej sytuacji znalazła się III RP. Jej bezbronność wynika przynajmniej z trzech powodów: 1. osłabienia polskiego morale, 2. kulturowego strachu, który został wdrukowany w polską świadomość po 1945 r., 3. Pogłębiającej się miałkości polskich elit.

Jedyną ogólnodostępną myślą, z jaką polskie społeczeństwo ma dziś do czynienia, to członkostwo w UE i walka o dotacje. Na takich parametrach żadnego niezależnego państwa zbudować nie można. Owszem, naciski z zewnątrz są silne, ale trzeba mieć świadomość, że takie państwo, owszem, likwiduje częściowo biedę, ale jednocześnie nie artykułuje swoich naturalnych potrzeb i nakręca postawę roszczeniową. Wyuczony w PRL brak poczucia państwa, brak głębokich, rzeczywistych reform i punktu odniesienia do swoich działań, z czasem może prowadzić nawet do anarchizacji życia społecznego. Polska kultura i gospodarka związane są z Europą, ale polskie społeczeństwo nie może żyć nieswoim życiem i bardziej cenić interesy unijne, niż własne. Ze struktur brukselskich wyjść nie możemy, bo automatycznie znajdziemy się w pustce politycznej, ale nie możemy też akceptować jej antypolskich zachowań. Nie mamy innego rozwiązania, jak Unię zmieniać od środka, oczywiście, przy ogólnym społecznym poparciu. Ale to społeczeństwo musi mieć świadomość w jakim kierunku podąża i czego może się podziewać z tytułu członkostwa, bo rozpad UE jest dla nas takim samym zagrożeniem, jak likwidacja traktatu wersalskiego czy umowy poczdamskiej. I na tym polega cały problem.

Natomiast do przesłanek pozaracjonalnych w popieraniu UE należy wyróżnić: złe humanistyczne wykształcenie Polaków i wewnętrzny „anielski” stosunek propagandowy do jej zmieniających się założeń. Jak w PRL polska myśl polityczna i kulturowa były podporządkowane interesom Związku Sowieckiego, choć jej ortodoksję tępiła wówczas jeszcze obecność wychowanków II RP i skrywana legenda Żołnierzy Niezłomnych, to w III RP jakakolwiek idea, myśl państwowa i narodowa zaczyna tonąc w hasłach sztucznego dobrobytu i rozanielenia perspektywą bezwarunkowej pomocy społecznej.

Tak więc racjonalne przesłanki zmuszają nas do trwania w strukturach UE, a pozaracjonalne rozgrzeszają rządzących z wszystkich zaniedbań, bylejakości, a nawet jawnej zdrady, byle tylko otrzymać jurgielt i być w UE. W takiej sytuacji mentalnej każda inicjatywa zostanie utrącona przez tych, którzy kurczowo trzymają się dryfującej kry lodowej. Na takiej krze horyzont przestaje być ważny. Jedyną myślą jest przetrwanie za wszelką cenę – choćby samotnie. Taka postawa nikomu się nie opłaci, bo przegrywają wszyscy.


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka