inskrypcje
W poszukiwaniu woli mocy...
10 obserwujących
265 notek
31k odsłon
  36   0

(193) Jakie są szanse upodmiotowienia osób, które bez wsparcia sczezną?

Są powody by życzyć nam wszystkim, iżby następne definicje pracy socjalnej były operacjonalizacją celu ogólnego pomocy socjalnej określonego w oparciu o takie wartości, jak wolność, bezpieczeństwo socjalne, solidaryzm, etc. oraz by definicje pracy socjalnej urzeczywistniały założenia przyjętego w ramach demokratycznym procedur modelu pomocy społecznej wykorzystującego m.in. ideę emancypacji i empowermentu osób wymagających wsparcia…

Operacjonalizacja to wyprowadzanie celów działania (operacyjnych) z celów strategicznych (ogólnych) oraz urzeczywistnianie (tj. operacyjne – czyli rzeczywiste wdrażanie) założeń rozwoju, określonych w dokumentach strategicznych i planistycznych – np. regionu, powiatu, ale i gminy.

Empowerment – przywracanie władzy nad sobą… Czy to możliwe, gdy będąc osobą bezdomną jest się postrzeganym i traktowanym jak „zbędny” zasób ludzki?

Czy w treści pojęcia empowerment nie ma jest czegoś toksycznego, panoptycznego, paternalistycznego, m.in. dlatego, iż treścią tego określenia jest m.in. dawanie (kto miałby dawać i na jakiej podstawie?) komuś oficjalnie zgody, wolności… To empower – umożliwiać, upoważniać… dawać komuś zaufanie. Ale także empowerment to zachęcanie (przez kogo i w czyim interesie?), wspieranie kogoś, umożliwianie mu zdobywania zdolności do robienia czegoś (prawdopodobnie nie tylko tego, co uważa za korzystne, ale także czegoś co empowermentujący uważa za korzystne). Dawanie komuś zaufania i przekonania, iż ma zdolności, wolność do czynienia tego co uważa za korzystne. Te treści określenia „empowerment” mogą być podstawą projektowania i realizowania toksycznego modelu pracy socjalnej.

Podobnie jak wielu przede mną twierdzę, że powinno się mówić o zapewnieniu osobie nie radzącej osobie w samodzielnym przezwyciężeniu trudności życiowych, których nie może samodzielnie pokonać dostępu do różnych ofert oparcia socjalnego umożliwiających jej uwalnianie własnej ekspresji, o wspieraniu – za zgodą tej osoby – w uwalnianiu się z ograniczeń jej ekspresji…

Ale czy ma sens dywagowanie na temat naprawy Ojczyzny, gdy polskie władze w ramach troski o ochronę szlachetnej polskości nie finansują badań na temat pomocy społecznaj, ale i na przykład badań dot. roli krasnoludów w robieniu Polakom nie tylko „krzywego ryja”, ale i w eksterminacji Polaków w czasie drugiej wojny światowej i w okresie powojennym prowadzonej nie bez udziału krasnoludów. Byłoby oczywistym dlaczego tego nie czynią, gdybyśmy przyjęli założenie, że są …filami krasnoludów. Na marginesie - dawanie posłuchu kupowanej „prawdzie” o aktywnej roli Polaków w holocauście w oparciu o relacje uczestników i świadków będących na żołdzie „zaprzyjaźnionego państwa” realizującego program – im w Polsce gorzej, tym dla krasnoludów lepiej dla kogoś, kto posługuje się rozumem nie jest możliwe. Tak samo – dawanie posłuchu przekonaniom władzy, która pono prowadzi sprawiedliwą politykę jest przejawem zamawiania realu. Ta władza z własnej woli, albo pod krasnoludzką presją nie naprawia Polski, nie buduje wśród najsłabszych poczucia bezpieczeństwa socjalnego, natomiast finansuje różnego rodzaju projekty, celem których jest robienie krasnoludom dobrze. 

Napatrzyłem się na tych, którzy cierpią i na tych, którzy na cierpieniu robią interesa... 


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo