inskrypcje
W poszukiwaniu woli mocy...
4 obserwujących
62 notki
11k odsłon
622 odsłony

"Niewidzialni" Polacy

Wykop Skomentuj5

Dla niektórych osób, także tych sprawujących władzę „najlepiej”, gdyby można się nie kontaktować się z osobami, którym nie udało się. Powodowani tą „potrzebą„ wielu z nas izoluje się od osób wymagających wsparcia, które lokujemy za murem naszej obojętności, a bywa wrogości. Tak „znikający” problem społeczny usypia nas w obojętności na cierpienie tych osób, a być może nasze cierpienie w przyszłości. W Indiach są niedotykalni, w Polsce są ludzie „niewidzialni”. Nawet w kampaniach wyborczych nic o nich nie wspominają partie polityczne aspirujące do władzy.  

Kognitywistyka w obszarze filozofii zadaje nam wiele pytań, w tym takie pytania jak jaki jest sens naszego istnienia? Czy jest nim m.in. izolowanie się, odgradzanie się nas, murami obojętności od tych, którzy nie są w stanie utrzymać się na powierzchni życia, żyją w biedzie, są wykluczani, cierpią… np. z powodu starości? Dokąd zmierzamy? Czym jest dla nas duchowość? Jaki jest cel naszego życia? Jaki jest sens śmierci coraz nam bliższej? Czy mamy wolę wspólnego poszukiwania odpowiedzi na te i inne pytania? W obszarze socjologii szukać mamy odpowiedzi także na pytania: Jak wpływamy na zbiorowość, w której przyszło nam żyć? Jak zbiorowość wpływa na nas? Czy np. zachęca nas do racjonalnego radzenia sobie z problemem dezintegracji, izolowania się od problemów, etc.? Do jakich grup należysz? Jakie instytucje stworzyliśmy, by „radzić sobie” z problemami społecznymi takimi jak ubóstwo, wykluczenie, przemoc, etc.? Jedną z tych instytucji jest pomoc społeczna.

Ustawa z dnia 12 marca 2004 r. – Dz.U. 2013, 182 - art. 2. 1. Pomoc społeczna jest instytucją polityki społecznej państwa1), mającą na celu umożliwienie osobom i rodzinom przezwyciężanie trudnych sytuacji życiowych, których nie są one w stanie pokonać, wykorzystując własne uprawnienia, zasoby i możliwości.

Państwo, to zorganizowana politycznie społeczność zamieszkująca określone terytorium, mająca swój rząd i swoje prawa. Czy sprawne państwo może być zorganizowane przez zdezintegrowaną politycznie zbiorowość osób zamieszkujących określone terytorium?

Aliści „zorganizowana politycznie społeczność” nie jest podmiotem, który tworzyłby i zapewniał funkcjonowanie państwa, w tym instytucji pomocy społecznej, bowiem nie tylko władza, ale i obywatele powinni uczestniczyć w zarządzaniu państwem, w tym pomocą społeczną!

Podobną tezę sformułował Jan Hartman w tekście „Partycypacja i dlaczego” - http://matuzalem.salon24.pl/627572,partycypacja-i-dlaczego

W modelu państwa quasidemokratycznego zakłada się, iż prawem i obowiązkiem władz publicznych jest tworzenie i zapewnianie funkcjonowania państwa, także przeciw obywatelom i ich interesom… Władza niekiedy, np. w ramach budżetów partycypacyjnych dopuszcza do udziału osoby tworzące zbiorowość obywateli Polski. Niestety, ustawa o pomocy społecznej nie dopuszcza tzw. klientów do współzarządzania pomocą społeczną mimo tego, iż celem pomocy społecznej jest umożliwienie przezwyciężenia trudnej sytuacji życiowej osób i rodzin, które własnym staraniem, wykorzystując własne uprawnienia, zasoby i możliwości uczynić tego nie mogą.

Społeczność rozumiana jako ludzie mieszkający na jakimś terenie lub należący do jakiejś grupy zawodowej, społecznej mogą nie ufać sobie, nie współpracować ze sobą, mogą się zwalczać, żerować na zasobach innych, etc., zwłaszcza, gdy wykazywana troska o dobro wspólne staje się jedynie nieudaną inwestycją przejmowaną przez władze. Czy osoby o zaburzonej osobowości, „autystycy społeczni” mogą tworzyć społeczność, wspólnotę idei, interesów, planów, działań, etc., czy mogą ją wspierać? Moim, ale nie tylko moim zdaniem nie mogą, zwłaszcza gdy są rządzeni przez cynicznych, psychopatycznych i/lub socjopatycznych, aleksymityków będących ofiarami jedynie słusznej idei, np. że człowiek żyje po to by gromadzić bogactwo dla samej przyjemności gromadzenia go… W ustroju gospodarczym i społecznym, w którym rządzi pieniądz skupiający „swoich” ludzi w silne grupy interesu, w „społeczności chremastycznych indywidualistów o osobowościach skrajnie autonomicznych”, w mafie dysponujące mocą wpływania na bieg zdarzeń zwykle osoby pasożytujące zwłaszcza na słabych – wygrywają. W takich zbiorowościach nagradzani są najczęściej psychopatyczni i/lub socjopatyczni chremastycy, narcystyczni „pięknisie”. W toksycznym otoczeniu dobrzy ludzie ufając innym zwykle tracą, zwłaszcza tracą dostęp do zasobów umożliwiających zaspokajanie ich materialnych i bytowych potrzeba, gdyż w procesie apropriacji resztki ich aktywów są zawłaszczane przez cynicznych graczy, np. biznesmenów socjalnych. Czy pomoc społeczna może te osoby ochronić przed negatywnymi skutkami apropriacji? Prawdopodobnie nie może, także dlatego, iż w środowiskach, w których żyją osoby ubogie skazane na walkę o przeżycie, walką o zasoby, w tym zwłaszcza pieniężne - kolektywizm biednych nie sprzyja uwalnianiu ekspresji ich dążeń, emocji, których doświadczają, słabo spaja biednych w sieci teoretycznie mające stwarzać szanse przeciwstawienia się ich eksploatacji. Należy zauważyć, iż kolektywistyczne doświadczenia i zachowania częstsze w społecznościach o tradycji rolniczej zwykle rodzą poczucie przynależności do grupy, otwierające szanse zadzierzgiwania sieci przez osoby empatyczne, u których obserwuje się wyższy poziom aktywności tzw. neuronów lustrzanych. W kulturach opartych „na pasieniu bydła”, w których rozkwitał machizm – cechujących się wyższym poziomem przemocy i głębokimi różnicami między płciami są lepsze warunki dla rozwoju libertarianizmu traktującego państwo opiekuńcze jako największego wspólnego wroga wolnych ludzi. (www.nowakonfederacja.pl/slon-prowadzi-jezdzca).

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo