197 obserwujących
2537 notek
5676k odsłon
  690   0

Jak odsunąć PiS od władzy?

Marsz "Obudź się Polsko" 2012
Marsz "Obudź się Polsko" 2012

Wczorajsze wydarzenie w Sejmie pokazały, że debaty sejmowe nic nie dają ponieważ PiS nie cofnie się przed żadną niegodziwością i jak będzie trzeba to przekupi bądź zastraszy posłów i zawsze tę minimalną przewagę uciuła, a pisowski prezydent Duda podpisze, co trzeba. A więc  na drodze parlamentarnej póki co nic się nie da wskórać.

Co zatem robić?

Otóż moim zdaniem jest tylko jedna droga. Jaka? Już mówię.

Pamiętacie Państwo jeszcze marsz w obronie Telewizji Trwam z dnia 20-go września 2012 zorganizowany pod hasłem „Obudź się Polsko”. Wtedy chodziło o brak pozytywnego dla Telewizji Trwam rozstrzygnięcia KRRiT w konkursie na rozszerzenie koncesji o możliwość nadawania w pierwszym multipleksie Naziemnej Telewizji Cyfrowej.

Przecież teraz znów mamy sytuację łudząco podobną. Władza PiS zamachnęła się na media i nie mam wątpliwości, że posunie się znacznie dalej.

A teraz zacytuję Państwu, co o marszu „Obudź się Polsko” z roku 2012 mówił w Sanktuarium bł. Jana Pawła II śp. kardynał profesor Stanisław Nagy. Człowiek wielkiego formatu o pięknym umyśle, intelektualista, teolog, gorący patriota i nieustraszonego głosiciela prawdy. Cytuję za Kardynałem:

W dzisiejszej Polsce się toczy się pewien proces, którego dotychczas nie dostrzegaliśmy w całej jego sile i wielkości. Może nawet niektórzy z nas nie chcieli go zauważać, choć jest procesem zupełnie wyjątkowym.
Od początkowych lat komunizmu w Polsce byliśmy przyzwyczajani do tego, że społeczeństwo nie wychodzi na ulicę, ażeby wyrazić swą niezależną opinię lub żądania. To było w komunie najsurowiej zabronione. Po raz pierwszy społeczeństwo spontanicznie i bez pozwolenia wyszło na ulicę, by taką opinię zademonstrować, to moment, gdy okazało się, że kard. Karol Wojtyła został wybrany papieżem.

To była pierwsza tego typu zbiorowa reakcja społeczeństwa, która nie wywołała interwencji milicji. Jakże wówczas wszyscy byli faktem tym zaskoczeni, jakże zaskoczona była władza, ale Polacy wiedzieli już wtedy, co robić. Odczuli w swej świadomości, że trzeba to wielkie wydarzenie, wydarzenie jakże radosne, natychmiast zademonstrować poprzez wyjście na ulicę. I na tym się właściwie skończyło, jeśli chodzi o pokojowe marsze.

Przedtem, ale i potem były pokojowe wyjścia na ulicę za pozwoleniem i na hasło komunistycznej władzy. Wyjścia na pochód pierwszomajowy. Społeczeństwo nigdy za rządów komunistów samo na ulicę nie wychodziło ze swoimi sprawami tak, by nie spotkało się to z gwałtowną i brutalną akcją służb mundurowych. Jeśli wychodziło się bez obaw, to tylko ze sprawami zadanymi. Trzeba było manifestować na rozkaz – niesiono te różne sztandary z hasłami nieustannego poparcia dla partii i rzucano je po kątach zaraz po tym jak tylko padł urzędowy nakaz, żeby pochód (nie mówiło się: manifestacja) skończyć.

Potem pojawiło się nowe zjawisko. Pojawiło się bardzo niewinnie – pod hasłem poparcia dla katolickiej Telewizji Trwam, a więc pod hasłem jakiejś sprawy społecznej. Pojawiły się manifestacje nie nakazane odgórnie, ale chciane i popierane przez dużą, coraz większą część społeczeństwa, organizowane oddolnie. Początkowo tylko w niektórych miastach. Stopniowo jednak zjawisko to zaczęło coraz bardziej się rozrastać, tak że nie było już prawie miasta, w którym nie demonstrowano by przeciwko dyskryminacji Telewizji Trwam, nie wychodzono w tej sprawie na ulicę. Polska wypełniła się wtedy tym wychodzeniem na ulicę – nie dość, że nie nakazanym przez władzę, to na dodatek – wbrew tej władzy…

Manifestacje w obronie katolickiej telewizji przeobraziły się w cały ruch społeczny, będący wyrazem nowej narodowej solidarności. Można to było tak nazywać, gdyż były ku temu przesłanki. Po pierwsze marsz „Obudź się Polsko” 29 września był pokojowym pochodem już w dużo szerszej sprawie niż sama katolicka telewizja. Po drugie – przybyli ludzie z całej Polski, nie tylko z jednego miasta, przybyła ich olbrzymia rzesza, całymi rodzinami, z dziećmi, blisko pół miliona osób. Po trzecie manifestowali ludzie w różnym wieku. Po czwarte, Marsz odbył się pod okiem policji, która w wielu przypadkach pomagała, choćby organizacyjnie, żeby wszystko odbyło się poprawnie. Nie musiała ingerować – nie było potrzeby. Wszystko odbywało się spokojnie, sprawnie, z powagą.

Przemilczenie tego zjawiska przez liberalne czy publiczne media, sprowadzanie ostatniego potężnego marszu li tylko do obrony „mediów ojca Rydzyka” czy protestów w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego, było demonstracją nieuczciwości… I to był kolejny dowód, że media w Polsce są chore, że trzeba je zreformować, by funkcjonowały, jak należy, by media publiczne zaczęły pełnić swoją misję służenia społeczeństwu i narodowi…

Lubię to! Skomentuj43 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale