Władimir Putin i Donald Trump, 2019 r. (Fot. / AP Photo)
Władimir Putin i Donald Trump, 2019 r. (Fot. / AP Photo)
echo24 echo24
1099
BLOG

Po prawdzie, PiS w znaczący sposób ułatwił Putinowi usprawiedliwienie agresji na Ukrainę

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 42
Czy pisowscy ortodoksi mnie dzisiaj przeproszą?

Pytacie Państwo, co to za bulwersujący tytuł?

No to przypomnijcie sobie, jak władze PiS w czasie prezydentury Donalda Trumpa nienawidziły Joe Bidena. Jak go oczerniały, wyśmiewały się z niego wylewając na jego głowę hektolitry pomyj i fekaliów, byle go oszkalować, zdeprecjonować i ośmieszyć.

Ale przypomnijcie sobie Państwo także, jak bezkrytycznie władze PiS uwielbiały Donalda Trumpa, jak go wychwalały pod niebiosa twierdząc, że to najlepszy amerykański prezydent wszech czasów. Tak. Tak. Tego samego Tumpa, który, jak informuje portal internetowy Interia WYDARZENIA, - vide: https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/news-trump-chwali-putina-wykonal-genialny-ruch,nId,5850331 powiedział wczoraj, cytuję:

Wykonał genialny ruch. Były prezydent USA Donald Trump ocenił, że Władimir Putin jest "bardzo sprytny", a jego decyzja o uznaniu "niepodległości" parapaństw w Donbasie była "genialna"…

Pragnę Państwu tedy przypomnieć, co w czasie prezydentury Trumpa pisałem w notce pt. „Nie z nami takie numery, Donald ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/984564,nie-z-nami-takie-numery-donald , cytuję:

W dniu 6 lipca 2017, w historycznym przemówieniu wygłoszonym u stóp Pomnika Powstania Warszawskiego, Donald Trump nawiązał do wiekopomnych słów Jana Pawła II wygłoszonych do Polaków w dniu w dniu 2 czerwca 1979 na ówczesnym Placu Zwycięstwa, dziś Piłsudskiego: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!....”. A gdy w chwilę później amerykański Prezydent przywołał słowa polskiej pieśni religijnej „My chcemy Boga” odśpiewanej wówczas w Warszawie przez setki tysięcy wzruszonych Polaków, myślałem, że mi serce ze wzruszenia pęknie.

Tyle o przemówieniu Donalda Trumpa przed pomnikiem Powstania Warszawskiego w dniu 6 lipca 2017, które wtenczas wywarło na mnie ogromne wrażenie, ale jak życie później pokazało daliśmy się Trumpowi wziąć pod bajer.

Bo życie pokazało w międzyczasie, ile były warte tamte słowa amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa i nie byłbym sobą, gdybym nie przypomniał, co wydarzyło się potem.

Mam na myśli podrywające autorytet rządu Prawa i Sprawiedliwości brutalne ustawienie do pionu władz polskich przez Dolalda Trumpa i Kongres Stanów Zjednoczonych w sprawie ustawy o IPN-ie dokonane wskutek interwencji Izraela; moim zdaniem mocno przesadzone i lizusowskie wobec już wtedy atakującego dyplomatycznie Polskę Izraela oświadczenia Kongresu USA w sprawie łamania demokracji w Polsce; bezdyskusyjne (dlaczego?) podpisanie przez prezydenta Donalda Trumpa ustawy 447; przysłanie do Warszawy nowej pani Ambasador, co traktuję za policzek dla Polski; spotkanie prezydentów Trumpa i Dudy na żółtych fotelach w Białym Domu, które pokazało, jak mało Polska znaczy dla Stanów Zjednoczonych w kontekście tego, że Donald Trump to przede wszystkim biznesmen, a dopiero potem prezydent – vide sprzedanie Polsce za ciężkie pieniądze samolotów F35; - zaś opowiadanie o partnerskich stosunkach polsko amerykańskich można sobie moim zdaniem ewentualnie włożyć między bajki… itd., itp., itd.
Kończąc powiem, że miło się słuchało słów Donalda Trumpa, iż lubi polskich krakowiaków i górali, ale chciałbym w tym miejscu przestrzec, że jak pokazało życie, - amerykański prezydent Donald Trump to przede wszystkim biznesmen, który ponad wszystko lubi górali z góry Synaj i radziłbym o tym nie zapominać tym wszystkim użytecznym idiotom, którzy myślą, że Polska jest dla Stanów Zjednoczonych pod prezydenturą Trumpa rzeczywiście najważniejszym sojusznikiem, - a jakby, co, do czego przyszło, to amerykańscy żołnierze będą przelewali krew za Polskę.

Być może moje obawy są zbyt nieufne, ale urodziłem się pod sam koniec wojny i tak sobie myślę, że odkąd sięgam pamięcią, przez te wszystkie lata dręczyło mnie przygnębiające poczucie, że Polska była źle rządzona, a moja ojczyzna wykorzystywana przez wielkie mocarstwa. Więc wolę na zimne dmuchać.

Dlaczego?

Bo moja kochana śp. Mama mi opowiadała, że w roku 1939 do ostatniej chwili Polacy święcie wierzyli, że mamy jedną z najnowocześniejszych armii w Europie i niezawodnych sojuszników. Resztę dopowiedzcie sobie Państwo sami…”, koniec cytatu.

Jak napisałem tę notkę pisowscy ortodoksi uznali, że jestem narodowym zdrajcą i omal mnie nie rozszarpali na strzępy twierdząc, że jestem agentem Platformy Obywatelskiej.

O tym, jak kochany przez Jarosława Kaczyńskiego i wspierany przez polski rząd Donald Trump robił oko do sympatyzującego z Putinem Wiktora Orbana nie będę się rozpisywał, bo się zwyczajnie po ludzku wstydzę.

Ktoś zaprzeczy temu, co napisałem?

Więc chciałbym wspomnianych pisowskich ortodoksów spytać, czy nie sądzą, że powinni się zdobyć na uczciwość, - i przeprosić mnie za to, co wygadywali na mój temat w czasie prezydentury Donalda Trumpa?

Krzysztof Pasierbiewicz (emerytowany nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

UWAGA! Wiadomość z ostatniej chwili:

Wiktor Orban: "Węgry muszą się trzymać z daleka od rosyjsko-ukraińskiego konfliktu i nie wyślą na Ukrainę ani żołnierzy, ani broni"



Zobacz galerię zdjęć:

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka