echo24 echo24
657
BLOG

Czemu przemówienie Kaczyńskiego na konwencji w Markach spodobało się „ludowi pisowskiemu”?

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 26
"Uwodzenie chama"

Myślę, że wręcz idealnie trafną odpowiedzią na pytanie zadane w tytule notki będzie fragment eseju młodego polskiego historyka Michała Augustyna pt. „Bolszewicy polskiej prawicy ” – vide: http://liberte.pl/bolszewicy-polskiej-prawicy/ , a dokładniej fragment rzeczonego eseju zatytułowany: „Uwodzenie chama ”, cytuję za młodym polskim historykiem:

Uwodzenie chama

Prawo i Sprawiedliwość zawarło wiele lat temu sojusz z polskim chamem. Nie z przedstawicielem polskiego ludu, który ma określone aspiracje i tak samo, jak za Kościuszki, jak w czasie powstania styczniowego, czy w międzywojennej Polsce, łaknie modernizacji, oświaty dla swoich dzieci-po prostu zasobniejszego bytu, - ale sojusz właśnie z polskim chamem.
Cham, czyli prymityw niezdolny do rozumienia czegokolwiek i dlatego zawsze łaknący prostych, często spiskowych wyjaśnień swojej nędzy, sfrustrowany sobą samym i tym, jak traktują go inni (popełniający od stuleci ten sam grzech wobec chama, grzech zaniechania i pogardy). Cham nienawidzący wszystkich elit i spragniony przynależności do jakiejś wspólnoty, bez zaangażowania w to osobistego wysiłku, niejako z klasowego, czy rasowego automatycznego przydziału. Ten cham stanowi właśnie o sile bolszewików polskiej prawicy. Wszystko jedno, czy rzeczywistość wyjaśni mu Ojciec Dyrektor Rewolucjonista razem z Robesspierem Pospieszalskim, czy zrobi to sam Jarosław Kaczyński, cham jest gotowy na uwiedzenie. On chce bezpieczeństwa z daleka od odpowiedzialności i wolności, od debat, również tych toczonych przez „rewolucjonistów”. Wizja świata musi być prosta i zawsze zawierać element tłumaczący status chama: jego nieudaczność i biedę. Polski cham nie zna historii Polski. Nie zna, bo nigdy się jej nie nauczył, nawet jeżeli ktoś nauczyć go jej próbował. Historia Polski nie jest zresztą dobra dla bolszewickiego planu. Za dużo w niej nagłych zwrotów akcji, niejednoznaczności i finezji. Za dużo idei, często sprzecznych ze sobą, właśnie wieloznacznych, nie dających się wepchnąć w ramy jednej definicji.

Cham, choć historii nie zna, czuje się jednak patriotą. Bolszewickim patriotą. I Jarosław Kaczyński to wie. Dlatego tego chama dopieszcza, kokietuje, schlebia mu, stawia wyżej od niedawnych towarzyszy broni i wykreowanych w opozycji do łżeelit, służalczych wobec wodza i rewolucji, elit „patriotycznych”. Tak samo chama kokietowali pierwsi sekretarze PZPR, stąd skojarzenie Jarosława Kaczyńskiego z Władysławem Gomułką. Bo w odróżnieniu od polskiego chama, Jarosław Kaczyński historię i mechanizmy nią rządzące zna i wie, że rewolucję można robić bez Trockiego, Bucharina i Zinowiewa (o czym zapomnieli Dorn, Ujazdowski, Lisicki i inni, znający wszak historię nie gorzej od Jarosława Kaczyńskiego). Nie ma ludzi niezastąpionych. Ale rewolucja nie może się obejść bez mas. Mas gotowych na interpretacyjny monopol.

I takie masy do dyspozycji Jarosław Kaczyński ma. Te bolszewickie pisowskie zastępy, są po bolszewicku oddane i po bolszewicku pełne nienawiści. Wystarczy się wybrać na jeden bolszewicki zjazd. Gdziekolwiek w Polsce się on odbywa, scenariusz jest ten sam.
„Chciałbym, by Monika Olejnik nie mogła zjeść spokojnie w publicznym miejscu, jak nie mogli projaruzelscy reżimowi łżedziennikarze w latach osiemdziesiątych”- brawa na sali.

„Bartoszewski-buczenie na sali-nie jest profesorem!”. „A tak ma pan rację, przepraszam, to z przyzwyczajenia”- łaja siebie dziennikarz „rewolucjonista” zawsze oddany wodzowi i rewolucji.

„Policzyliśmy się pod Pałacem Prezydenckim, jak w 1979 po wizycie Ojca Świętego; tam był naród, jeszcze pozornie uśpiony, ale tak naprawdę już gotowy do rewolucji Solidarności”- brawa na sali.

„Jest tylko jedna Diecezja, w której wierni złorzeczą biskupowi”. „Nazwisko!- krzyczy sala”.

„Tak, to jest Diecezja lubelska-z uśmiechem na ustach zdradza inny znany z publicznej telewizji i katolickich gazet dziennikarz rewolucjonista”. „Życiński! -krzyczy sala – Buuuuu!”.

„TVN rządzi! Buuuu- reaguje sala”.

„Oddali śledztwo w KGB-owskie ręce! – sala bije brawo trzeciemu dziennikarzowi rewolucjoniście”.

„Państwo nie działa”. „Suwerenność jest niepodzielna jak punkt w matematyce”.

„Obawiam się, że ośrodki decyzyjne ostatecznie są już poza Polską”- brawa na sali dla kolejnego bolszewickiego prelegenta.

„Kiedy na zachodzie śpiewano, że fajnie jest bzykać, że seks prochy i rock and roll, to u nas wzruszano się tekstem Białego krzyża.

Dziwny z nas naród. Dziwny to kraj”- kończy godzinny show, najbardziej znany z bolszewickich dziennikarzy.
To tylko nieliczne cytaty, z jednego tylko bolszewickiego wiecu (II Kongres Republikański, 22.05. 2010 Łódź).

Kto jeszcze nie wierzy w powtórkę z historii, ten niech się wybierze na podobny zjazd.

Jak więc się potoczy polska historia? Co nas czeka? Próżny trud futurologa. Jesteśmy skazani na spoglądanie w przeszłość i chwytanie teraźniejszości. Co możemy stwierdzić z jako taką pewnością, to brak przykładów z historii, w których osobista tragedia zmieniałaby tyranów i despotów w łagodnych władców, którzy nie byliby panami sumień swych poddanych i nie łaknęli monopolu na Prawdę i jej „jedynie słuszną” interpretację. Wiemy, też, że uśpione demony budzą się w sprzyjających okolicznościach; najczęściej wtedy, kiedy w skarbcu brakuje pieniędzy.

I wiemy, jak zaczynają się, przebiegają i kończą rewolucje i większość rewolucjonistów. O reszcie nie wspominając.
Nie możemy więc narzekać, że nie wiemy niczego. Coś tam jednak wiedzieć jest nam dane, choć o przyszłości wyrokować nie sposób…
”, koniec cytatu.

Przyznacie Państwo, że po raz kolejny wszystko się odbyło dokładnie podług scenariusza zjazdów i konwencji PiS opisanego przez młodego polskiego historyka Michała Augustyna.

Dlaczego tak sądzę?

Bo oglądałem  w telewizji konwencję PiS w Markach i cóż takiego zobaczyłem?

Jarosław Kaczyński przez godzinę łgał w żywe oczy wymieniając rzekome sukcesy swej partii, którą ktoś chyba dla  żartu nazwał „prawo” i „sprawiedliwość”, a dopieszczona na początku przemówienia żałosnymi komplementami, podkupiona trzynastą i zapowiedzią czternastej emerytury, w znakomitej większości składająca się z leśnych dziadków pamiętających jeszcze wczesne zaranie jurajskiej epoki dinozaurów, - infantylna pisowska tłuszcza, biła brawo na znak zadaniowego klakiera.

Pan Kaczyński pozwolił sobie na kilka adresowanych do opozycji tak pretensjonalnie obciachowych żartów, iż się ich nawet wstydzę powtórzyć. Ale zebranym na sali aktywistom te żarty bardzo się podobały, o czym świadczył zbiorowy rechot zebranych.

Po obu stronach proscenium, ziewająca z nudów młodzież „z łapanki” wymachiwała biało czerwonymi flagami.

I ani jednego słowa o programie partii. Ani jednego zdania o szalejącej drożyźnie i paraliżujących Polaków cenach benzyny. Nic tylko nieprzystojne zwalanie winy za inflację na wojnę ukraińską i nieznośna propaganda sukcesu rodem z najgorszych lat PRL.

Kompletnie oderwany od rzeczywistości Jarosław Kaczyński mamił zachwyconych zebranych obiecankami wielkiego portu lotniczego, gdzie jak dotąd jest ściernisko i wizjami wielkiej Polski mającej być Winkelriedem Europy, - nie podając ani jednego punktu programu, ani jednaj konkretnej cyfry, ani jednego prawdziwego wskaźnika. Nic tylko wciskana do głów ludu pisowskiego demagogia i zakłamana propaganda.

Słowem modelowy Baćka Kaczyński i zebrana na sali pisowska „elita”  zadowolona z siebie, uwłaszczona, syta i nieznająca problemów zwykłych ludzi, - w stylu wypisz wymaluj, jak na Białorusi.

Pan prezes Jarosław Kaczyński zakończył przemówienie bolszewickim hasłem: "NAPRZÓD! ".

Dlaczego bolszewickim?

Bo mnie to hasło przypomniało marksistowski hymn "Naprzód Młodzieży Świata ", który w czasach stalinowskich, w mojej podstawówce musieliśmy każdego dnia przymusowo śpiewać na porannych apelach, a zaprzedana Stalinowi dyrektorka szkoły czujnie baczyła, czy wszyscy uczniowie śpiewają, - vide:

                                           https://www.youtube.com/watch?v=Gk9yJJiJKPI 

Tak. Tak. Wszystko znów jak za komuny, tylko ludzie przefarbowani i sojusznik zmieniony

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka