Oprawa muzyczna: https://www.youtube.com/watch?v=3WTmobbdiTw
Niewtajemniczonych zaś informuję, iż według Wielkiego Słownika Języka Polskiego, “użyteczny idiota” to osoba, która kierując się własnymi poglądami i szlachetnymi intencjami, działa nieświadomie na rzecz czyichś interesów politycznych.
A teraz do rzeczy.
Portal internetowy Onet WIADOMOŚCI, - vide: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/klopoty-morawieckiego-tak-zle-jeszcze-nie-bylo-sondaz/gb8en1m?utm_medium=push&utm_source=browser&utm_campaign=push_push_go&utm_site=wiadomosci&utm_push_id=63172ed833e091ccd283f67c informuje:
„Tak źle jeszcze nie było. Rząd Morawieckiego ma najwięcej przeciwników w historii. Przeciwnikami rządu Mateusza Morawieckiego jest 46 proc. badanych. Ani w przypadku pierwszego, ani drugiego gabinetu obecnego premiera nie odnotowaliśmy jeszcze tak znacznej przewagi przeciwników rządu nad zwolennikami — informują autorzy sondażu CBOS. Centrum zwróciło uwagę, że sierpień przyniósł znaczne pogorszenie nastawienia do rządu i spadek jego notowań. W stosunku do lipca istotnie przybyło przeciwników urzędującego gabinetu. To drugi tak wyraźny wzrost od października 2020 r., gdy Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok ws. prawa aborcyjnego. Zdecydowanie umocniły się negatywne oceny jego polityki gospodarczej, jak również całokształtu działań. Wyraźnie wzrosło ponadto niezadowolenie z samego premiera.Ogólnie rzecz biorąc, są to najgorsze notowania w historii obu gabinetów Mateusza Morawieckiego ".
Mój komentarz:
Słowem rząd Morawieckiego kaput!
Ale najpierw Państwu przypomnę fragmenty mojej napisanej już 30 lipca 2021 notki pt. „Morawiecki – blaga totalna ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1154586,morawiecki-blaga-totalna , cytuję:
„Moim zdaniem, Jarosław Kaczyński nie bez przyczyny zrzucił z urzędu panią premier Beatę Szydło, gdyż zrobił to dlatego, że nie umiała kłamać bez cienia obciachu i jak przegrała w Brukseli dwadzieścia siedem do jednego, a pan Prezes wręczał jej bukiet biało czerwonych róż za jej rzekome zwycięstwo, na twarzy Beaty Szydło błąkał się rumieniec wstydu i zażenowania. Słowem Beata Szydło mamiąc obywateli na zlecenie Kaczyńskiego starała się mimo wszystko zachować bodaj pozory przyzwoitości.
Zaś Jarosław Kaczyński do realizacji swego planu „reformowania” państwa w ramach projektu „dobrej zmiany” potrzebował bezkręgowego premiera, który będzie umiał łgać bez najmniejszych skrupułów i wygadywać choćby największe niedorzeczności z kamienną twarzą i bez drgnienia oka.
Stary wyjadacz Kaczyński dobrze wiedział gdzie takiego delikwenta szukać i sięgnął do środowiska arcymistrzów w konkurencji robienia obywateli w bambuko, czyli do wywodzącej się z pnia KLD-UD-UW awangardy Platformy Obywatelskiej, gdzie znalazł niegdysiejszego zausznika Donalda Tuska niejakiego Mateusza Morawieckiego.
Tak. Tak. To stamtąd właśnie pan Prezes wyłuskał (za jaką cenę?) obecnego premiera rządu Prawa i Sprawiedliwości, który w czasie rządów Platformy Obywatelskiej, będąc prezesem banku BZ WBK zasłynął z tego, że jako osobisty doradca finansowy Donalda Tuska, zajadając przy jednym stole ośmiorniczki w gangsterskiej restauracji „Sowa i Przyjaciele” w towarzystwie prezesa PKO BP Zbigniewa Jagiełło (przyjaciela Morawieckiego), prezesa PGE Krzysztofa Kiliana (wieloletniego przyjaciela Tuska), - przekonywał swoich kolesiów, że, cytuję za Morawieckim: „umiejętnie chwaleni i dopieszczani przez władzę obywatele będą za miskę ryżu zapierdalać ”.
Tak. Tak. To nie kto inny tylko Mateusz Morawiecki siedział przy tym stole. To on tam z nimi był za pan brat i zajadał te ośmiorniczki. Nie walczył z wielką finansjerą, tylko ubijał interesiki. Dawał robotę kolegom kolegów w kamiennym kręgu platformerskich znajomości. Tenże sam Morawiecki, który sprzeciwiał się wtenczas podniesieniu płacy minimalnej do 2250 złotych brutto, o 100 tysiącach złotych jednorazowej wypłaty dla byłego polityka mówił pieszczotliwie "stówka". To tam, w mateczniku partii Donalda Tuska obecny premier w rządzie PiS pan Morawiecki nauczył się łgać w żywe oczy mając Polaków za użytecznych idiotów.
I jak pokazało życie, nauki wyniesione z bastionu Platformy Obywatelskiej nie poszły w las, bo od kilku już lat pisowski premier Morawiecki bez zmrużenia oka z zadziwiającym powodzeniem mami Polaków fantasmagorycznymi wizjami wielkiej Polski będącej bijącym sercem Europy, o wspaniałej gospodarce, która pod rządami PiS-u ma wskaźniki najlepsze w Unii Europejskiej bajdurząc o porcie lotniczym, większym i nowocześniejszym niż Frankfurckie lotnisko, o milionie samochodów elektrycznych, o czternastych, piętnastych, a nawet szesnastych emeryturach… - dalej nie wymieniam, bo się wstydzę.
A przecież każdy rozsądnie myślący obywatel już widzi, że słowa Mateusza Morawieckiego o „polskim dobrobycie” i chrystianizującej Europę wielkiej Polsce będącej Winkelriedem narodów to zwyczajne łgarstwa niemające nic wspólnego z prawdą materialną i rzeczywistym stanem rzeczy, a jego fantasmagoryczne obiecanki cacanki przejdą do historii jako bezprzykładny wybryk ekwilibrystycznej erystyki. A teraz połóżcie Państwo rękę na sercach, a przyznacie mi rację, że ten wyzuty z poczucia przyzwoitości bez-obciachowy bajarz, odkąd objął urząd Premiera Rzeczpospolitej Polskiej, tak na dobą sprawę ani słowa prawdy o tym, jak się rzeczywiście mają polskie sprawy nie powiedział. I jeszcze do tego te jego pretensjonalnie infantylne opowiastki o tym, kim on to nie był, w które może uwierzyć tylko jakiś, przepraszam za wyrażenie kompletny debil.
Tak. Tak. To ten właśnie premier doprowadził do dzisiejszej inflacji i największego skoku cen od dziesięciu lat, a to dopiero początek bo idzie czwarta fala pandemii i lepiej już nie będzie. Dlaczego? Bo pan Premier nadrukował dużo pieniędzy, a to każdy głupi potrafi. O praktycznie niespłacalnych długach zaciągniętych przez rząd Morawieckiego nawet nie wspominam…”, - tyle cytatu sprzed roku, a więc grubo przed wojną w Ukrainie, na którą to wojnę ten nieudacznik próbuje teraz zwalić winę za dzisiejszą inflację w Polsce.
Reakcją na tę moją notkę była wtenczas ocierająca się o lincz furia orędowników rządu Morawieckiego, którzy mnie obrażali, nierzadko w sposób wulgarny i chamski, a co bardziej krewcy odżegnywali mnie od czci i wiary posądzając o zdradę narodową i nazywając mnie Judaszem wbijającym sztylet w plecy Jarosława Kaczyńskiego, a także stojącym okrakiem na barykadzie agentem Platformy i płatnym pachołkiem Salonu24. Przykładów setek wulgarnych epitetów, od jakich roiło się w ich komentarzach Państwu oszczędzę przez wzgląd na szarmancką formułę mojego blogu, o którą konsekwentnie dbam od samego początku.
Powiem tylko, że co bardziej oszołomieni ślepą miłością do tandemu Kaczyński – Morawiecki, szkalowali mnie twierdząc, że skoro krytykuję PiS, to nie jestem patriotą i nie mam prawa mienić się Polakiem, gdyż każdy, kto występuje przeciwko PiS-owi jest narodowym zdrajcą.
Więc, na koniec mam pytanie do rzeczonych miłośników rządu Morawieckiego:
Przeprosicie mnie dzisiaj?
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)




Komentarze
Pokaż komentarze (56)