„Prawo moralne jest dziełem Mądrości Bożej. Wyznacza ono człowiekowi drogi, zasady postępowania, które prowadzą do obiecanego szczęścia i zakazują dróg zła, oddalających od Boga” (Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego ... 415)
A teraz do rzeczy.
Pytacie Państwo, skąd mi przyszedł do głowy taki tytuł?
Przypomnę Państwu tedy, co napisałem przed Bożym Narodzeniem 2022 w notce pt. „Czy Jarosław Kaczyński rzeczywiście jest katolikiem ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1269751,czy-jaroslaw-kaczynski-rzeczywiscie-jest-katolikiem [ponad 5200 odsłon], - cytuję:
„Jak czytelnicy mojego blogu wiedzą, grupa zawsze tych samych pisowskich trolli, która na mój blog od lat wchodziła wyłącznie po to, żeby mnie szkalować i obrażać w wyrazie zemsty za moją krytykę partii Jarosława Kaczyńskiego, - po tym, gdy im jak się to mówi „wszedłem na ambicję”, od jakiegoś czasu bojkotuje mój blog.
Wyraziłem tedy na blogu zadowolenie, że wreszcie udało mi się pozbyć z blogu tych nieprzebierających w obelgach, insynuacjach i pomówieniach nienawistników, - co wielce przeze mnie szanowany komentator piszący pod nickiem @ŻYWICA odebrał jako nieprzystojny katolikom wyraz „odrzucenia bliźniego” i dodał do mojej notki następujący komentarz, cytuję:
„Przepraszam, że wejdę w temat. Tak nam chrześcijanom myśleć nie wolno.
Dają lub daje Panu ktoś SYGNAŁ, że został urażony przez Pana do bólu i warto się nad tym bardzo głęboko zastanowić, gdyż wtedy nasze słowa modlitwy: " I odpuść nam nasze winy... jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" ... nie docierają do Boga, gdyż Bóg patrzy w nasze serca i zna nasze myśli. Przesłaniem zaś Boga jest również, że jeżeli odsuwasz kogoś od siebie jedną ręką, natychmiast drugą go przygarniaj.
Nie wiadomo w tym przypadku po której stronie jest większa wina i dlatego ten przekaz kieruję też do tych, którzy upatrują w Panu swego wroga. Niech to sobie przemyślą.
Jest bowiem Adwent i musimy być wszyscy przygotowani na przyjście Jezusa w taki sposób, jakby miał nastąpić koniec świata i Sąd Ostateczny, a wtedy naszym obrońcą naszym obrońcą będzie nie kto inny, tylko Jezus. Jakie wtedy damy Mu argumenty do naszej obrony? Ja też nie jestem święty, ale swoim prześladowcom odpuściłem, gdyż wiele się też od nich nauczyłem, jak postępować nie wolno. …”, - czytaj: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1269547,fioly-starego-pierdoly [@ŻYWICA 10 grudnia 2022, 11:38].
Mając na uwadze powyższy komentarz, tak na niego odpowiem:
Szanowny Panie,
Pisze Pan:
„Tak nam chrześcijanom myśleć nie wolno…” oraz „Jest bowiem Adwent i musimy być wszyscy przygotowani na przyjście Jezusa w taki sposób, jakby miał nastąpić koniec świata i Sąd Ostateczny, a wtedy naszym obrońcą będzie nie kto inny, tylko Jezus...".
Odpowiadam:
W dniu wczorajszym (10 grudnia 2022), w czasie Adwentu właśnie, pan prezes Jarosław Kaczyński powiedział publicznie do milionów Polaków, że on wraz z jego partią, - zniszczą Polaków inaczej od nich myślących, vide:
https://www.youtube.com/watch?v=rDrGGd1EGGM
Wiem, że Jarosław Kaczyński jest Pańskim idolem, który jak Pan mi wielokrotnie pisał ma rzekomo uratować Polską przed…, no właśnie przed czym, albo przed kim?
Proszę mi tedy odpowiedzieć na pytanie, czy Jarosław Kaczyński rzeczywiście jest katolikiem?...”, koniec cytatu z 10 grudnia 2022.
W kontekście tego, co zacytowałem wyżej pytam Państwa w dniu dzisiejszym, czy Waszym zdaniem Jarosław Kaczyński, który powiedział publicznie w Adwencie, że PiS zniszczy Polaków inaczej od nich myślących, ma moralne prawo mienić się obrońcą św. Jana Pawła II, - patrz zdjęcie, którym zilustrowałem notkę.
I tylko nie mówcie, że znów jątrzę!
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)
Najtrafniejszy komentarz:
@skamander [11 marca 2023, 15:58]
Arystoteles / Polityka i Etyka Nikomachejska/
„Dlatego właśnie sprawiedliwość, jedyna spomiędzy cnót, zdaje się być „cudzym dobrem”, ponieważ obejmuje też stosunek do innych osób, jako że czyni to, co jest pożyteczne dla innych: bądź dla władcy, bądź dla współobywateli. Najgorszy więc jest ten, kto postępuje źle nie tylko wobec siebie samego, lecz i wobec przyjaciół; najlepszy zaś nie człowiek, który objawia swą dzielność etyczną w stosunku do siebie samego, lecz ten, kto to czyni w stosunku do innych; to bowiem jest trudnym zadaniem.
[…]
Owóż ludzie, w których charakterze leży niesprawiedliwość, popełniają też czyny niesprawiedliwe (ale nie na odwrót: nie każdy, kto popełnia czyn niesprawiedliwy, odznacza się niesprawiedliwym charakterem); popełnia zaś czyn niesprawiedliwy człowiek, który za dużo sobie przyznaje tego, co w bezwzględnym tego słowa znaczeniu dobre, a za mało tego, co w bezwzględnym znaczeniu złe. Dlatego nie dopuszczamy do władzy jednostki lecz prawo, ponieważ jednostka sprawuje rządy dla własnej korzyści i staje się tyranem. Prawdziwy natomiast władca jest stróżem tego, co sprawiedliwe, a skoro tego, co sprawiedliwe, to i tego, co równe.”
Warto zastanowić się nad tym cytatem, bo pokazuje to, co najważniejsze w odniesieniu do człowieka, który rządzi. A pan Kaczyński nieoficjalnie rządzi Polską i to rządzi bez żadnego prawnego umocowania. I sprawdza się myślenie tego starożytnego myśliciela, że należy przede wszystkim dopuścić do rządzenia prawo a nie jednostkę. A w Polsce już prawo nie rządzi – rządzi jeden człowiek, który uważa siebie jako obowiązujące prawo. I właśnie ten człowiek broni Papieża? Przed kim czy przed czym – to jest pytanie? Przecież reportaż, który tak zdenerwował pana Kaczyńskiego, nie dotyczył pontyfikatu JPII, dotyczył ukrywania pedofilów w diecezji krakowskiej za czasu kardynała Wojtyły. W tym czasie ukrywanie tego rodzaju przestępstw było w Kościele normą. Za ujawnienie tego rodzaju przestępstwa groziła nawet kara wykluczenia z Kościoła. Dlaczego w takim razie ten wielki krzyk i uchwała sejmowa? Przecież istnieją inne dowody na ukrywanie pedofilów w koloratkach przez biskupów i jakoś nikt z akolitów pana Kaczyńskiego nie wniósł pod obrady Sejmu uchwały broniącej tych biskupów. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta – JPII jest symbolem i jako symbol może dać dodatkowe procenty w sondażach. Czy da, to jest mocno wątpliwe, bo ta „obrona” została uszyta bardzo grubymi nićmi. I szczególnie po tym, kiedy redaktor związany z rządowym medium ujawnił dane chłopca, który po dwóch miesiącach popełnia samobójstwo. Społeczeństwo jest mocno poruszone i widzi któryś już raz, że słowo zabija. A prawie w tym samym czasie powstaje sejmowa uchwała, która nie broni gwałconych i molestowanych dzieci przez kapłanów, ale broni kardynała, który jest podejrzany, że ukrywał pedofili w swojej diecezji. To w końcu kogo ta uchwała broni i kogo ludzie mają bronić? Czy tych, którzy całe życie cierpią, czy w imię jakiejś wydumanej obrony mamy bronić współsprawców?
Dzisiaj nikt nie zarzuca Papieżowi Polakowi braku wielkości w jego działaniu na rzecz Wolnej Polski i współudziału w obaleniu komunizmu. Reportaż dotyczył jedynie systemowej - w owym czasie - obronie pedofili w koloratkach. Również było zadanie kłamstwa tym wszystkim, którzy twierdzili, że JPN w czasie, gdy był kardynałem, to nie wiedział o pedofilii w KK. To w takim razie kogo broni ta sejmowa uchwała? Faktycznie jedynie szkodzi Kościołowi, bo odsunie od Kościoła dużo młodzieży, która już wypisuje setki czy tysiące wpisów potępiających tę uchwałę na stronach internetowych. To strzał we własne kolano a nie obrona JPII.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)