Do mojej wczorajszej notki bloger piszący pod nickiem @ŻYWICA dodał taki komentarz, cytuję:
„@ŻYWICA [7 kwietnia 2023, 12:11]
Autor
DZIŚ WIELKI PIĄTEK, więc będziemy przeżywali MĘKĘ PAŃSKĄ i będziemy się
przygotowywali do SPOWIEDZI ŚWIĘTEJ WIELKANOCNEJ , tak ,jak nam KK NAKAZUJE.
Dlatego wybaczam Panu, Panie Krzysztofie całe zło, które z Pańskiej strony poszło w moją i PROSZĘ O WYBACZENIE MI też tego STRUMIENIA WYGENEROWANEGO WE MNIE ZŁA, które poszło ode mnie w PAŃSKĄ STRONĘ.
SZCZEGÓLNIE PRZEPRASZAM ZA TĄ SUGESTIĘ Z MATKĄ BOŻĄ, KTÓRĄ TEŻ ZA TO PRZEPRASZAM.
Nie takie przewinienia ludzie sobie wybaczają, więc mam nadzieje, że nie BĘDZIEMY sobie WIĘCEJ DOKUCZAĆ.
Nie wiem, czy po tym wszystkim będę w stanie nadal komentować cokolwiek na PAŃSKIM BLOGU, GDYŻ MAMY ROZBIEŻNE POGLĄDY NA OTACZAJĄCĄ NAS RZECZYWISTOŚĆ, KTÓRA NAS PORÓŻNIŁA.
Przekazując Panu ZNAK POKOJU , ŻYCZĘ ZDROWYCH, SPOKOJNYCH I BŁOGOSŁAWIONYCH ŚWIĄT W GRONIE RODZINNYM…”
Pragnę tedy panu ŻYWICY publicznie na jego komentarz odpowiedzieć.
Szanowny Panie!
Wczoraj, wieczorową porą byłem na tradycyjnym Wielkanocnym Jajeczku w krakowskiej Piwnicy pod Baranami.
Jak zawsze w Wielki Czwartek, ściągnęli pod Barany jeszcze żyjący wieloletni Przyjaciele złączeni urokiem jaki na nich rzucił podwawelski czarnoksiężnik Piotr Skrzynecki. Więc, jak ptaki do gniazda powrócili i póki im sił starczy będą do końca swych dni wracać na „Wielkanocne Jajko” do tego baśniowego miejsca, gdzie została ich młodość "z kości i krwi, młodość, co z czasu kpi, co nie ustoi w miejscu zbyt długo, co pierwszą jest potem drugą, ten szczęsny czas, ta para skrzydeł zwiniętych w nas ".
Przyszło też młode pokolenie i jak patrzyłem na tych współczesnych "pięknych dwudziestoletnich" serce mi rosło na myśl, że piwniczna tradycja jest nieśmiertelna.
Tradycyjnie, ten uświęcony obrządek rozpoczął się odśpiewaniem przez Olę Maurer ewangelicznej pieśni "Chrystusie ", - proszę posłuchać:
https://parafiazbaszynek.pl/.../piesn-chrystusie-ola-maurer/ .
W pięknie przystrojonej sali głównej tego baśniowego kabaretu rozbrzmiały chorały śpiewane przez piwnicznych Artystów. A niezniszczalny pan Kwinta brzmiał jak młody Harry Belafonte.
Był jak zawsze malowniczy stół pięknie przystrojony jabłkami, orzechami i frykasami domowej roboty, pachniało cynamonem i rodzinnym domem.
Aż nadszedł moment dzielenia się wielkanocnym jajkiem.
I wtenczas wydarzył się piwniczny cud Wielkiej Nocy.
Gdyż, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, stopniały lody wzajemnych niechęci i zwaliły się mury złych emocji.
Bowiem wszyscy, niezależnie od poglądów, wyznań i profesji stali się dla siebie mili i życzliwi, - dzieląc się świątecznym jajkiem każdy z każdym, bez wyjątku.
Piszę o tej piwnicznej tradycji, by świat nie zapomniał, że ten święty obyczaj zawsze był, jest i wciąż będzie pięknym, - bo łączył i wciąż łączy ludzi.
Gdyby Pan wczoraj był w Piwnicy pod Baranami to osobiście złożyłbym Panu najszczersze i najserdeczniejsze życzenia.
Niestety nie było Pana wczoraj w Piwnicy pod Baranami, lecz w trakcie, gdy Ola Maurer śpiewała pieśń „Chrystusie ”, myślałem także o Panu ciepło i serdecznie wybaczając wszystko, co złe i prosząc jednocześnie o wybaczenie, - zaś w tej chwili przekazuję Panu Znak Pokoju życząc wolnych od złych myśli, spokojnych i mimo wszystko wesołych Świąt Wielkiej Nocy!
Krzysztof Pasierbiewicz (Echo24)


Komentarze
Pokaż komentarze (18)