echo24 echo24
90
BLOG

„Lot trzmiela”

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 19
Oratorskie wzloty Donalda Trumpa

Są politycy, którzy idą przez życie krokiem marszowym, inni wolą slalom gigant. Donald Trump należy do trzeciej, rzadkiej kategorii: on lata. I to nie byle jak — raczej w sposób, który powinien zainteresować zarówno biologów, jak i instruktorów akrobacji lotniczej.

Coraz śmielsze i coraz bardziej karkołomne publiczne wypowiedzi prezydenta USA sprawiają wrażenie, jakby nagle powiało mu pod narty. Donald odleciał — co najmniej tak, jak niegdyś Adam Małysz w swoich najlepszych latach — z tą różnicą, że skoczek lądował, zaś prezydent USA najwyraźniej nie zamierza.

Trump nie tyle argumentuje, co wykonuje powietrzne ewolucje. Jego tok rozumowania przypomina lot trzmiela: z punktu widzenia aerodynamiki — niemożliwy, wszakże z punktu widzenia praktyki — jak najbardziej realny. Zmienia bowiem decyzje co miesiąc, co tydzień, a nierzadko co godzinę, przechodząc z jednej figury do drugiej z prędkością, której nie powstydziłby się Rimskij-Korsakow.

Najpierw świeca: pionowy wzlot zapewnień o nienaruszalności sojuszy, po którym następuje gwałtowne zawahanie i stwierdzenie, że „Ameryka była wykorzystywana przez wszystkich”. Publiczność zadziera głowy, ale już nie wie, czy patrzy w niebo, czy w przepaść.

Chwilę później lot nurkowy. Z wysokości zapowiedzi „najlepszej gospodarki w historii świata” Trump pikuje w dół, ogłaszając totalną katastrofę — zazwyczaj wtedy, gdy akurat nie on trzyma ster. Logika nie nadąża, ale tempo wypowiedzi skutecznie ją zagłusza.

Następnie beczka: Putin bywa u niego jednocześnie genialnym strategiem i podejrzanym typem; NATO — organizacją zbędną, by po chwili znów stać się filarem bezpieczeństwa. Pełny obrót, zero strat energii i triumfalne ogłoszenie sukcesu.

Gdy sytuacja się komplikuje, pojawia się korkociąg. Pandemia jest i jej nie ma, zniknie sama, zostanie pokonana światłem, chemią albo silą woli. W jednym zdaniu Trump potrafi zaprzeczyć sam sobie cztery razy, co należy uznać za wiekopomne osiągnięcie retoryczne, jeśli nie intelektualne.

Na koniec bywa spirala śmierci: wybory są uczciwe — dopóki je wygrywa. Gdy przegrywa, stają się największym oszustwem w dziejach ludzkości. Rzeczywistość kręci się coraz szybciej, aż wyborca traci orientację, a pilot ogłasza, że wszystko jest pod kontrolą.

Próbowałem to wszystko opisać słowami, ale w pewnym momencie język kapituluje. I wtedy przychodzi olśnienie: to nie jest już publicystyka, to muzyka. Dokładniej — „Lot trzmiela” Rimskiego-Korsakowa. Krótka, intensywna forma, pełna nerwowych zwrotów, bez chwili wytchnienia, pędząca naprzód bez troski o słuchacza.

Trump bowiem nie przemawia — on brzęczy, bzyczy, buczy, pohukuje... I jak trzmiel lata, choć nie powinien. A świat, zamiast analizować aerodynamikę, zadziera głowę i patrzy, czy tym razem uda się wylądować.

A teraz przymknijcie oczy i wyobraźcie sobie to, wyżej napisałem:

                                                             https://www.youtube.com/watch?v=ucrKUO9FVfY 

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki AGH oraz niezależny bloger)


echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka