Historia sportowego wypadku z udziałem Kamili Sellier i Kristen Santos-Griswold poruszyła opinię publiczną nie tylko ze względu na dramatyzm zdarzenia, lecz przede wszystkim z powodu postawy obu zawodniczek. W świecie pełnym napięć, emocji i walki o najwyższe stawki potrafiły zachować spokój, wzajemny szacunek i ludzką przyzwoitość. Czytając ich wypowiedzi, nie mogłem oprzeć się gorzkiej refleksji: żeby politycy mieli choć ułamek tej klasy…
Urodziłem się pod sam koniec II wojny światowej. Przeżyłem stalinizm, czasy Bieruta, epokę gierkowską, cały PRL, narodziny „Solidarności”, Okrągły Stół i wielkie zwycięstwo roku 1989.
Widziałem w życiu politykę twardą, cyniczną, momentami brutalną. Ale z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć: takiej brutalizacji języka i obyczaju politycznego jak dziś — nie pamiętam. Tak. Tak. Obłuda, kłamstwo i prostactwo stały się chlebem powszednim świata polityki.
Współczesna polska scena publiczna coraz częściej przypomina ring bez zasad. Zamiast sporu na argumenty mamy festiwal pomówień, insynuacji, połajanek i medialnych prowokacji. Gdy słucham wypowiedzi takich polityków jak Jarosław Kaczyński, Karol Nawrocki, Adam Bielan, Sławomir Cenckiewicz czy Marcin Przydacz — odnoszę wrażenie, że coraz rzadziej chodzi o państwo, a coraz częściej o plemienną naparzankę na zasadzie „po nas choćby potop” – patrz zdradzieckie dla bezpieczeństwa naszego państwa wypowiedzi polityków w debacie nad programem SAFE.
Politycy, w znakomitej większości opcji prawicowej - zdeptali zdeptali polityczny obyczaj. W dążeniu do partyjnych hegemonii nie ma już poczucia wstydu. Nastało prawo dżungli. Kto silniejszy, ten lepszy. Cham chama chamem pogania. Wszystkie chwyty dozwolone. Byle rządzić lub utrzymać władzę! I coraz częściej myślę ze zgrozą, że chyba nawet za komuny nie było aż tak źle z praworządnością, trzymaniem się zasad moralno-etycznych i konstytucyjnych reguł, gdyż peerelowskie władze przynajmniej stwarzały pozory, że liczą się z ludźmi.
Nie twierdzę, że po drugiej stronie sceny politycznej jest anielsko — bo nie jest. Problem ma charakter systemowy. Ale to właśnie od ludzi sprawujących władzę lub aspirujących do niej należy wymagać standardów wyższych niż przeciętne.
Jeszcze bardziej jaskrawo widać to w Stanach Zjednoczonych. Styl uprawiania polityki, który spopularyzował Donald Trump wraz ze swoimi pociotkami i najbardziej gorliwymi orędownikami, wprowadził do debaty publicznej ton konfrontacji, personalnych wycieczek i demonstracyjnego lekceważenia przeciwnika bez żadnych hamulców natury moralno-etycznej. Powiem więcej. To zjawisko — niestety — ma charakter zakaźny i przenika także do innych demokracji.
Tymczasem sportowcy pokazali coś zupełnie innego. Po groźnym wypadku nie było polowania na winnych, nie było medialnej histerii podsycanej przez samych zainteresowanych. Była odpowiedzialność za słowo, empatia i zwykła ludzka przyzwoitość. Sellier mogła podsycić emocje — nie zrobiła tego. Santos-Griswold mogła się zamknąć w defensywie — wybrała szacunek.
Patrząc na to z perspektywy człowieka, który przeżył większość powojennej historii Polski, powiem wprost: standard debaty publicznej dramatycznie się obniżył. A przecież polityka — w demokratycznym państwie — powinna być służbą publiczną, a nie areną permanentnej wojny psychologicznej. Jak tak dalej pójdzie, to różnej maści politycy zamienią Świat w jeden wielki dom wariatów, od lewa, przez środek, do prawa. I myślę, że się Państwo ze mną zgodzicie, iż z winy polityków właśnie wchodzimy już w ostatnie stadium paranoidalnej schizofrenii zrodzonej z maniakalnej nienawiści wszystkich do wszystkich — za czym jest już tylko czarna dziura.
Może więc warto, aby przedstawiciele klasy politycznej — po obu stronach oceanu — na chwilę zeszli z mównic i zajrzeli na lodowisko short tracku. Może zobaczyliby tam coś, co w polityce stało się dziś towarem deficytowym: godność w porażce, umiar w emocjach i szacunek dla przeciwnika.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)


Komentarze
Pokaż komentarze (16)