Patrzę na to, co wyprawiało najpierw a Gazie, a obecnie w Iranie izraelskie lotnictwo na rozkaz premiera Binjamina Netanjahu - i oczom nie wierzę.
Powiem więcej.
Przeczytajcie w wolnej chwili, co pisał profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Adam Kulawik w posłowiu do poetyckiego tomiku mojego licealnego kumpla, krakowskiego poety śp. Adama Kawy zatytułowanego ALCHEMIA, cytuję:
„Krakowski Kazimierz. Miejsce magiczne. Chodzi się tutaj ulicami nazywanymi imionami postaci biblijnych: Jakuba, Izaaka, Estery…, ale tych, którzy tutaj mieszkali i te ulice ponazywali, budowali bożnice, wykonywali swoje zawody, handlowali na Szerokiej i Placu Nowym – tych ludzi od dawna nie ma. Mieszkańców Kazimierza unicestwiła „historia spuszczona z łańcucha” i nie można tutaj przyjść tak sobie, bo kiedy się tutaj jest, ci nieznani przecież mieszkańcy pobudzają naszą wyobraźnię i myśli, - i zadajemy sobie pytanie: Jak to możliwe i jak to jest, że my jesteśmy, a ich nie ma. Adam Kawa urodził się w dniu, kiedy Żydów z Kazimierza wywieziono, kiedy odebrano im prawo do życia. I aby się z tym wszystkim zmierzyć i nie zwariować, trzeba „obłęd wziąć na smycz”, przeżycia, ponazywać i nadać im kształt sonetów…”, - koniec cytatu.
I aż strach pomyśleć, że jego ojcowie byli ofiarami holokaustu. Mnie się to po prostu nie mieści w głowie.
Powiem tedy jeszcze więcej.
Choć chcę go odpędzić – jak bumerang powraca wspomnienie przedwojennej żydowskiej ballady o niewdzięczności Srulka wobec ojca, który przez całe życie ciężko pracował na jego sukces – posłuchajcie, proszę:
https://www.youtube.com/watch?v=1-So6iCXPp8
Próbuję to, o czym wyżej wspomniałem złożyć w jakąś logiczną i etycznie spójną całość – lecz to się nie klei.
I tylko nie mówcie, że jątrzę.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger)


Komentarze
Pokaż komentarze (9)