echo24 echo24
103
BLOG

„Który to? Chono tu! Ogarnij się! Mówię do ciebie!”

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 10
Pierwsze liczenie Prezydenta

Są takie chwile w życiu publicznym, kiedy cała mozolnie budowana powaga urzędu ulatnia się w kilka sekund. Nie z powodu wielkiej afery, nie przez historyczną decyzję, ale przez coś znacznie prostszego – przez sposób, w jaki ktoś reaguje na kłopotliwe pytanie.

Scena z Przemyśla, z udziałem Karola Nawrockiego i dziennikarza TVN24, jest właśnie tego przykładem. Momentem, w którym zamiast odpowiedzi pojawia się emocja. A zaraz po niej – agresja i demonstracja siły.

Bo to nie była zwykła riposta. To był cały spektakl: szybki krok do przodu, skrócenie dystansu, uniesiony głos i ten charakterystyczny gest – palec wskazujący, który w polskiej kulturze komunikacyjnej nie oznacza dialogu, tylko strofowanie i pogardę. Jakby nagle konferencja prasowa zamieniła się w scenę, na której jedna strona nie odpowiada, lecz dyscyplinuje i przywołuje do porządku.

W takich chwilach zawsze wraca nasuwa się pytanie: gdzie kończy się człowiek, a zaczyna urząd? Bo urząd prezydenta to nie jest rola epizodyczna. To funkcja, która wymaga nie tylko przekonań i stanowczości, ale też – a może przede wszystkim – stabilności emocjonalnej i odporności na irytację.

Zwłaszcza gdy pytanie dotyczy spraw poważnych: relacji międzynarodowych, spotkań z politykami takimi jak Viktor Orbán - czy ocen Władimira Putina. To nie są tematy, które da się „uciszyć” groźną miną i tonem głosu. One wymagają odpowiedzi – nawet jeśli są powtarzane, niewygodne albo podszyte politycznym kontekstem.

I właśnie w tym tkwi sedno całej sytuacji. Nie w tym, co zostało powiedziane, tylko jak. Bo słowa można zawsze doprecyzować, wycofać, złagodzić. Gestów – już trudniej. A gest wskazującego palca, połączony z byczo nachyloną sylwetką, nieprzyjaznym wyrazem twarzy i ostrym tonem, zostaje w pamięci jako skrót zaistniałej sytuacji.

I wtedy zaczyna działać mechanizm znany z felietonów, rozmów i komentarzy: ludzie przestają analizować treść, a zapamiętują obraz. Obraz prezydenta, który zamiast spokojnie odpowiadać, wybiera konfrontację. Obraz, który dla jednych będzie dowodem „stanowczości”, dla innych – sygnałem, że coś wymknęło się spod kontroli.

Polacy zobaczyli obraz ukazujący wyraźnie kim rzeczywiście jest Karol Nawrocki, poznali jego prawdziwe cechy charakterologiczne, ciężar gatunkowy kultury osobistej, poziom intelektualny i rangę estetycznej wrażliwości. Słowem te cechy, które dotąd skrywał.

Moim zdaniem zdjęcie, którym zilustrowałem tekst zapadnie Polakom w pamięć tak głęboko jak niegdysiejsze „ośmiorniczki”, które obaliły władzę polskich demokratów. Tym razem Polacy zobaczyli obraz, który jest pierwszym liczeniem prezydenta reprezentującego polskich konserwatystów. Tak. Tak. Ten obraz wryje się na zawsze w podświadomość Polaków i Karol Nawrocki już się od tego autorytarnego symbolu nie odklei.

Bo ta scena będzie wracać. Nie jako wielkie wydarzenie polityczne, lecz jako symbol. Symbol chwili, w której emocja okazała się silniejsza niż urząd ukazując nagość prawdy słomianej.

Krzysztof Pasierbiewicz (emerytowany nauczyciel akademicki, niezależny bloger)


Zobacz galerię zdjęć:

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka