Świat znów znalazł się na krawędzi – nie po raz pierwszy i, niestety, być może nie po raz ostatni. Wśród huku deklaracji, demonstracji siły i rosnącej spirali napięć coraz trudniej usłyszeć głos rozsądku. A jednak ten głos wybrzmiał – prosty, jednoznaczny i głęboko ludzki: nie można w imię Boga usprawiedliwiać przemocy.
Nie potrzeba wskazywać palcem konkretnych nazwisk ani państw. Wszyscy wiemy, dokąd prowadzi logika odwetu, pogardy i dehumanizacji przeciwnika. Historia uczy nas aż nadto boleśnie, że wojna nigdy nie jest rozwiązaniem – jest jedynie porażką człowieczeństwa.
Szczególnie niepokojące jest, gdy religia – zamiast być źródłem pokoju – zostaje użyta jako narzędzie mobilizacji do przemocy. To nie tylko wypaczenie wiary, ale także moralne bankructwo tych, którzy się tym posługują.
Bo nie można prowadząc nabożeństwo modlitewne w Pentagonie jednocześnie modlić się i nawoływać do bezwzględnego niszczenia drugiego człowieka – wzywając do „śmiercionośnej przemocy wobec tych, którzy nie zasługują na litość. ”. Nie można tak postępować mając przy sobie Biblię z pieczęcią „Deus Vult” – okrzykiem bojowym związanym z krucjatami.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy odwagi, by powiedzieć „dość”. Dość wojennej retoryki, dość igrania z losem milionów ludzi, dość usprawiedliwiania nienawiści. Każdy dzień zwłoki przybliża nas do punktu, z którego nie będzie już powrotu.
Opamiętajcie się. Zanim kolejne miasta zamienią się w ruiny. Zanim kolejne dzieci stracą przyszłość. Zanim świat, jaki znamy, stanie się złym wspomnieniem.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, bloger niezależny)
Post Scriptum
Komentator piszący pod nickiem @„Łapacz Much” [6 kwietnia 2026, 12:03] dodał do notki następujący komentarz, cytuję:
„Nauczycielu, opamiętaj się, zanim nie będzie za późno!..”
Ponieważ „Administrator serwisu” usunął moją odpowiedź na ten komentarz, załączam tę moją odpowiedź tutaj – cytuję:
„Proszę pisać częściej, żeby każdy mógł przeczytać, jakie są Wasze prawdziwe myśli, sumienie, cechy charakterologiczne, status społeczny, ciężar gatunkowy kultury osobistej, poziom intelektualny, ranga estetycznej wrażliwości i trawiące Was kompleksy . Tacy z Was, za przeproszeniem – katolicy " .


Komentarze
Pokaż komentarze (15)