Kiedy przed laty pisałem o finałowej scenie z oscarowego „Kabaretu”, w której niewinny z pozoru śpiew przeradza się w brunatny marsz, - vide:
https://www.youtube.com/watch?v=Sv7kbtQChJA (trzeba obejrzeć do samego końca)
nie przypuszczałem, że po latach będę musiał do tego tekstu wrócić.
A jednak wracam.
Tym razem dlatego, że AfD odniosła właśnie spektakularne zwycięstwo w Saksonii-Anhalt. Około 44 procent głosów! To już nie jest polityczny margines. To jest potężna część społeczeństwa. I choć AfD nie ma samodzielnej większości, jej triumf jest wydarzeniem symbolicznym i politycznie niezwykle groźnym.
Ktoś powie: „To tylko wybory. Ludzie są niezadowoleni z imigracji, gospodarki, elit. Przecież demokracja polega właśnie na tym, że każdy może głosować, jak chce”.
Owszem. Tyle że historia Europy nauczyła nas, iż demokracja może umrzeć demokratycznym sposobem.
Najpierw pojawia się frustracja. Potem wskazuje się winnych: obcych, migrantów, liberałów, lewaków, Żydów, „Brukselę”, media, intelektualistów. Następnie pojawia się hasło: „My przywrócimy porządek!”. Potem przychodzi pogarda dla instytucji demokratycznych. A na końcu okazuje się, że demokracja, którą wszyscy jeszcze niedawno uważali za coś oczywistego, została po prostu wydrążona od środka.
Tak przecież zaczynała się droga, która doprowadziła Europę do katastrofy w 1939 roku.
Nie twierdzę oczywiście, że dzisiejsza Europa jest Niemcami z 1933 roku. Historia nigdy nie powtarza się mechanicznie.
Ale powtarzają się mechanizmy społeczne.
I właśnie dlatego nie wolno lekceważyć tego, co dzieje się dzisiaj w Niemczech, Francji, Austrii, Włoszech czy Polsce. Radykalna prawica rośnie w siłę w kolejnych krajach, a jej partie coraz częściej przestają być egzotycznym dodatkiem do parlamentu i stają się realnymi kandydatami do sprawowania władzy.
A przecież równolegle słabnie coś jeszcze ważniejszego: wiara Europejczyków we wspólnotę.
Jeżeli do tego dodamy rosyjską agresję na Ukrainę, wojenną propagandę, kryzys migracyjny, społeczne rozwarstwienie, poczucie politycznej bezsilności oraz coraz bardziej agresywną walkę informacyjną, otrzymujemy mieszankę, której nie wolno lekceważyć.
Bo faszyzm nie musi dziś przychodzić w czarnym mundurze.
Może przyjść w garniturze, z programem wyborczym, telefonem w ręku i milionami głosów w urnach.
I dlatego szczególnie niepokoi mnie sytuacja Polski.
Nie dlatego, że uważam każdego wyborcę prawicy za faszystę. Byłaby to niedorzeczność. Niepokoi mnie natomiast rosnąca akceptacja dla języka pogardy, autorytaryzmu, nacjonalizmu i politycznej przemocy. Niepokoi mnie także przekonanie, że przeciwnik polityczny nie jest już przeciwnikiem, lecz „wrogiem narodu”.
Bo kiedy przeciwnik staje się wrogiem, demokracja zaczyna umierać.
A kiedy państwa europejskie zaczną wybierać między sobą izolację, nacjonalizm i „suwerenność od wszystkiego”, może runąć również projekt, który przez dziesięciolecia zapewniał Europie pokój i względną stabilność.
Unia Europejska nie jest przecież czymś danym raz na zawsze.
Może się rozpaść.
Tak samo jak rozpadały się wcześniej imperia, państwa i wspólnoty, które ich mieszkańcy uważali za wieczne.
Dlatego wracam dziś do pytania z filmu „Kabaret”:
Czy nadal uważacie, że można ich ukrócić?
Bo może najwyższy czas przestać się pocieszać, że „to tylko polityka”.
Należy się martwić o to, co stało się z demokracją. Z Rzeczpospolitą. Z Europą Wschodnią. Z Europą.
O to, co dzieje się z rzeczywistością w magmie płynącego z posłusznych — komu? — mediów przekazu PR.
O narastające poczucie rozpadu wspólnoty, którą stworzyła Unia Europejska, a także poprzednie pokolenia Europejczyków i Polaków.
I może najwyższy czas zadać sobie pytanie, którego jeszcze niedawno baliśmy się nawet wypowiedzieć:
Czy naprawdę nie zbliżamy się do końca pewnej epoki naszej historii?
Bo kiedy czarne chmury pojawiają się nad Europą, rozsądny człowiek nie pyta, czy zacznie padać.
Najpierw sprawdza, czy ma gdzie się schronić.
Krzysztof Pasierbiewicz
emerytowany nauczyciel akademicki, niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa


Komentarze
Pokaż komentarze (6)