W żartobliwej notce pt. „Baśń o dobrym Donaldzie i złym Jarosławie” pisałem:
„Aż pewnego razu powinęła im się noga i nadszedł sądny dla różowej junty czas sodomy i gomory zwany Czwartą Rzeczpospolitą, w którym to okresie, post-komuna utraciła władzę na rzecz braci Kaczyńskich, znanych z napoleońskiego wzrostu jednojajowych bliźniaków, którzy zaczęli rządzić, o zgrozo! - praworządnie i sprawiedliwie.
Przykładne rządy Kaczorów, pod którymi kradzież była zakazana wpędziły różowych rabusiów w głęboką depresję. Potwornie się znerwicowali, wychudli, zmarnieli i stracili rezon. A jeszcze do tego pewien ojciec dyrektor założył w Toruniu wolne Radio Maryja, które prócz godzinek, od rana do nocy nadawało w eter, jak różowa szarańcza zżera, co jeszcze zostało.
Jak się łatwo domyśleć naczelnym marzeniem Donalda było odsunięcie znienawidzonych Kaczorów od władzy.
Kopano więc pod bliźniakami dołki, sypano im piasek w szprychy, zbierano na nich haki, podkradano im samolot, w Brukseli zwędzono im krzesło, łapano ich za każde słowo, robiono im paskudne fotki, w telewizji po sto razy dziennie pokazywano rozwiązanego buta Jarosława, aż ten miał już tego dosyć i oddał namolnym łapserdakom władzę...
Lecz oliwa nieżywa, ale sprawiedliwa i życie właśnie dopisało ostatni rozdział baśni o dobrym Donaldzie i złym Jarosławie.
Bowiem dziś po południu, czający się od dawna w zagajniku gajowy Marucha podebrał podstępnie Donaldowi nasze tenisowe gwiazdy, które właśnie powróciły z Wimbledonu i przed kamerami tefałenu w blasku fleszy zrobił sobie z nimi milion bajeranckich fotek
No cóż, zachodzi peruwiańskie słonko za las kalinowy:
http://www.youtube.com/watch?v=dMoXy1gHd1A
Krzysztof Pasierbiewicz (nauczyciel akademicki)


Komentarze
Pokaż komentarze (16)