Właśnie zakończył się w stolicy „MARSZ KOMITETU OBRONY DEMOKRACJI”.
Długo się zastanawiałem, jak opisać to pocieszne widowisko. Pisałem, kreśliłem, poprawiałem, odkładałem zmięte kartki, lecz wciąż było nie tak. Aż przypomniałem sobie słowa pewnej ballady Tadeusza Chyły:
Słychać w ciszy jakiś szmer
Czy to myszy gryzą ser?
Czy to meble skrzypią tak,
Czy to rolnik sieje mak?
Czy to szumi muszla z Pucka,
Czy też wuj ma szmery w płuckach?
Sprawdzić także nie zawadzi
Czy się coś nie sypie z dziadzi.
Może to tak chrapie Hania,
Może to jest szmer uznania?
A może to znów napięcie
się zaczęło w polityce?
Nie wie nawet sama mama
Skąd te szmery dziś od rana,
Tata lata ze świcą,
Myśli sobie bógwico,
Dziadzio staruszek nadstawia uszek...
Lecz próżno wącha, nic nie wywącha,
Trwa od świtania rodzinny pląs.
Szukają z prawa i z lewa
A to Petrusiowi sypie się wąs!
Bo Petruś właśnie dojrzewa!
Zaś karawana jedzie dalej - i tego się należy trzymać!
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki)
Post Scriptum
A gdzie rzeczywiście jest Polska zobaczymy jutro.
Post Post Scriptum
Bądźmy jednak obiektywni. Na marsz przyszło bardzo dużo ludzi. Ale to dobrze, że tak było, bo może pisowcy, którzy uważają, że mamy już wszystko posprzątane otworzą oczy i wezmą się do solidnej roboty.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)