echo24 echo24
1387
BLOG

Upadłej władzy żałobny rapsod

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 33

Motto muzyczne: ( https://www.youtube.com/watch?v=rVevW09V9jk )

Na „jajeczko” do „Piwnicy pod Baranami” chadzam już od kilkudziesięciu lat. Jest to wrosła w krakowski pejzaż przeurocza tradycja. Zaczyna się zawsze czytaniem stosownego fragmentu Ewangelii, potem jest poświęcenie przez kapłana zawsze pięknie przybranego świątecznego stołu, a wszystko przeplatane chorałami baśniowych piwnicznych Artystów. Zaś zwieńczeniem tej paschalnej uroczystości jest dzielenie się zebranych świątecznym jajkiem, kiedy wszyscy stają się dla siebie mili i niezależnie od poglądów wolni od codziennych waśni.  

Chodziłem na te piwniczne jajeczka od zawsze, bo tam, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, topniały lody wzajemnych niechęci, waliły się mury złych emocji i rokrocznie wydarzał się, jak ja to nazywam „Piwniczny Cud Wielkiej Nocy”.

Niestety tegoroczne piwniczne jajko stłukło się już na wstępie, gdy aktualny duchowy ojciec tego kultowego miejsca rozpoczął uroczystość od wyrażonego w manierze bajronicznej „apelu poległych” wywołując imiennie przybyłych do „świątyni pana Piotra” wciąż nieodpępowionych koryfeuszy lokalnej władzy, która jesienią ubiegłego roku z demokratycznej woli narodu odeszła.

I moim zdaniem całkiem niepotrzebnie padły słowa o „trudnym czasie”, „gnębiącym nas widmie zwątpienia”…, zaś egzaltowany protest-song piwnicznego barda o „trawie, która zawsze odrasta” zmącił zwykle pogodny nastrój, a zwyczajowo apolityczna aura piwnicznego obrządku sczezła, mam nadzieję, że to tylko efemeryczne dąsy.

I po co było robić tę posępną szopkę, jak to przecież Święta Wielkanocne. Myślę, że Piotr Skrzynecki nie pochwaliłby tej manifestacji.

A nieutulonym w żalu dedykuję znane im przecież słowa piwnicznego hymnu:  

Przychodzimy, odchodzimy
leciuteńko na paluszkach
Szczotkujemy wycieramy
Buty nasze twarze nasze
Żeby śladów nie zostawić
Żeby śladów nie zostało
Miasta nasze domy nasze
Na uwięzi się kołyszą
Tuż nad ziemią ledwo ledwo
Jak wiatr mały to nie widać
A jak wielki wiatr się zdarzy
Wielka bieda puszczą cumy
Zatrzepocą się zatańczą
Miasta nasze domy nasze
I polecą w stratosferę
Przygarbionych w pustym polu
Bez oparcia bez osłony
Bez niteczki choćby coby
Przytwierdzała nas do ziemi
Wiatr nas porwie i poniesie
Za kołnierze podniesione
Porozrzuca gdzieś w przestrzeni
Nam to nic przeczekamy
A jak skończy jak ucichnie
To wstaniemy otrzepiemy
klapy nasze rączki nasze
Żeby śladu nie zostało
Od początku zbudujemy
Miasta nasze domy nasze
Sprzęty nasze lampy nasze
Żeby wiatr miał, czym kołysać…

Szanowni Państwo!

Wszystkim moim rodakom, bez wyjątku życzę, by te Święta upłynęły Im w atmosferze rozjemczej i radosnej.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki)

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka