Tadeusz Hatalski
Navigare necesse est ….
42 obserwujących
409 notek
620k odsłon
2304 odsłony

Wskazówki z Brukseli

Wykop Skomentuj178

O co chodzi z tymi wskazówkami? Otóż w czasach komuny, nasi komunistyczni ‘przywódcy’ nie byli samodzielni w swoich decyzjach. I co jakiś czas delegacja wysokich funkcjonariuszy partyjnych jechała do Moskwy, aby uzyskać wytyczne, co mogą a czego nie mogą. I takie wyjazdy miały swoją nazwę. Mówiło się wtedy - pojechali po wskazówki. Pewnie była to też aluzja do zegarków, które sowieccy żołnierze idący na Berlin bardzo sobie cenili. Ale to już inna historia. I dzisiaj dla młodego pokolenia mało zrozumiała. Zegarków jest w bród. A wojna dawno minęła. Wtedy było inaczej, teraz jest inaczej.

Ale skojarzenie z tymi wskazówkami jednak wczoraj się nasunęło. Jak rzecznik prasowy Komisji Europejskiej p. Christian Vigand wyrażał swoje zaniepokojenie sytuacją w Polsce. Kiedyś takie zaniepokojenie wyrażał sam sekretarz generalny (partii komunistycznej) a nie rzecznik, bo tych wtedy jeszcze nie było …  I wskazówki wróciły w pamięci.

Po tym wystąpieniu nasze MSZ zdecydowanie zareagowało i uznało te wypowiedzi za niedopuszczalne. A do MSZ w trybie pilnym wezwany został szef Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Niemniej niesmak pozostał.

Zadziwiające jednak jest to, że zwolennicy opozycji i sama opozycja nie widzi w takich wystąpieniach rzecznika KE nic niestosownego. Co więcej, opozycja wręcz inspiruje takie wystąpienia. Jest sprawą naturalną, że stosunek do reformy sądownictwa różni PiS i opozycję. To jest oczywiste i zrozumiałe. Oczywiście dla wszystkich lepiej byłoby, gdyby w tej sprawie wszystkie opcje polityczne mówiły jednym głosem. Ale to jest marzenie ściętej głowy.

Opozycja dąży do odzyskania władzy. I w tym celu wykorzystuje reformę sądownictwa. Takie jej ‘zbójeckie’ prawo, czyli wszystkie chwyty dozwolone. No tak, ale to dotyczy sytuacji wewnętrznej. Tutaj możemy sobie skakać do oczu. Najwyżej na tym stracimy, bo reforma nie wejdzie w życie lub będzie pozorowana.

Ale co do tego mają obcy? Ze strony zwolenników opozycji pewnie w tej chwili usłyszę, że UE to nie są obcy, bo my jesteśmy w Unii. Dobrze, jesteśmy w Unii. Ale póki co Unia jest tylko organizacją międzynarodową, związkiem wolnych narodów, do którego to związku my należymy. A nie superpaństwem, którego Polska jest jednym z 27 landów.

No więc, jak na razie Christian Vigand, jest jeszcze obcy. Co więcej Christian Vigand o sprawach polskich wie tyle ile mu powiedzą. Kto? Oczywiście ludzie opozycji, no bo kto inny. Przykładem wiedzy o sprawach polskich jest Frans Timmermans. Kiedyś, jeszcze w poprzedniej kadencji, ten ówczesny komisarz UE popisał się głęboką wiedzą na temat spraw polskich, gdy to wybierał się do Moskwy, stolicy Polski.

I stąd wniosek, że komisarze w Brukseli tyle wiedzą o sprawach polskich, ile im nasi politycy opozycji powiedzą (z tą Moskwą, stolicą Polski to chyba przesadzili :) a może Timmermans nie przyszedł na zajęcia, jak było akurat o stolicy Polski). Z czego nasuwa się skojarzenie o tych wskazówkach. Tyle, że ich droga jest trochę bardziej skomplikowana niż w czasach komuny. Dzisiaj politycy opozycji jadą do Brukseli i przekazują informacje. Oczywiście przedstawiające ich punkt widzenia. A politycy w Brukseli, wykorzystują te informacje do udzielania wskazówek polskiemu rządowi. Można powiedzieć, że szybko się uczą chłopaki. Ale czy z dobrych wzorów?

I konkluzja na koniec. O ile zabieganie (mówiąc enigmatycznie) przez polityków opozycji o wskazówki dla polskiego rządu jest moralnie naganne, to udzielanie tych wskazówek przez polityków UE jest niedopuszczalne. Czemu na szczęście dało wyraz MSZ w opublikowanym komunikacie. 

Unia Europejska jest związkiem wolnych narodów i wolnych, demokratycznych państw.  I na wskazówki nie ma tutaj miejsca.

Wykop Skomentuj178
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka