Tadeusz Hatalski
Kapitan statków morskich, aktualnie na lądzie.
60 obserwujących
498 notek
808k odsłon
  1344   3

Tym razem wojenna histeria służy dobrej sprawie

Od jakiegoś czasu bloger kemir kontestuje. Można powiedzieć, że wszystko kontestuje. Znaczy się wszystko co jest związane z aktualnie rządzącą opcją polityczną. No i dobrze. Bo władzy trzeba patrzeć na ręce. Więc bloger kemir na swój sposób zastępuje opozycję. Bo tak prawdę mówiąc, to opozycja jest od tego, aby patrzeć władzy na ręce. Ale nasza opozycja, zamiast patrzeć władzy na ręce i krytykować tutaj, latała do Brukseli i donosiła. Że w Polsce nie ma praworządności. Oczywiście donosząc do Brukseli o braku praworządności miała na myśli, że to opozycja (a Platforma w szczególności) ma wyłączne ‘’prawo rządności” (czyli prawo rządzenia). Ale ostatnio jakby dotarło do opozycji (w tym również Platformy), jak sprawy się mają. I gdzie jest realne zagrożenie dla demokracji i praworządności. I trzeba przyznać, że PO trochę się opamiętała. I już nie krzyczy histerycznie, że PiS jest zły [i ma ostre kły].

No, ale przyroda nie znosi próżni. Więc bloger kemir wypełnia próżnię. I w swoim tekście wali mocno. Że w mediach, a niewątpliwie ma na myśli media rządowe, jest histeria [wojenna]. Ale bloger kemir nie zauważa, że jest jeszcze druga strona medalu. Która wyraża się w rosyjskim przysłowiu - tisze jediesz, dalszie budiesz. I to jest właśnie to, co chciał zrobić Putin. Po cichu, za pomocą faktów dokonanych i przy milczeniu świata, 'zagarnąć' Ukrainę dla Rosji.

Pierwszym etapem tego planu była akcja z migrantami na naszej granicy z Białorusią. Żywiołowy i niekontrolowany (oczywiście żywiołowy i niekontrolowany jako skutek sterowania i planowania służb Putina i Łukaszenki) napływ migrantów miał zdestabilizować sytuację w Polsce.  A być może, jak by dobrze poszło z ‘żywiołowym’ forsowaniem polsko-białoruskiej granicy, również w Niemczech. Dzięki temu udałoby się odwrócić uwagę od tego co miało się wydarzyć na Ukrainie.  Ale twarda postawa (i akcja dyplomatyczna) naszego rządu udaremniła plan będący swojego rodzaju (bo tym razem wymuszonym) ‘herzclich willkommen' 2.0.  No, przynajmniej pierwszą jego część, czyli destabilizację sytuacji w Polsce. I zasłony dymnej w postaci destabilizacji migracyjnej, tym razem od wschodu, nie udało się rozciągnąć.

W tej sytuacji, Putin przystąpił do realizacji planu głównego, bez zaplanowanej wcześniej zasłony dymnej. Ale tutaj natknął się na następną przeszkodę. W ekipie prezydenta Bidena znalazł się ktoś, kto przejrzał grę Putina. I Amerykanie na cały świat wołają o planowanej inwazji na Ukrainę. A taki ‘news’ to woda na młyn mediów. I w efekcie powstaje owa ‘wojenna histeria’, którą krytykuje bloger kemir. I bardzo dobrze! Znaczy się bardzo dobrze, że media ciągle nagłaśniają temat. Bo dzięki temu Putinowi nie udaje się 'cicho jechać, aby daleko dojechać'. Cały świat już wie co Putin chce zrobić. Jednak, czy to powstrzyma Putina, to inna sprawa. Niemniej pożytek tego z nieustannego napływu informacji o zagrożeniu wojennym ze strony Rosji jest niekwestionowany. Zarówno politycy jak opinia publiczna w całej Europie zjednoczyły się przeciwko Putinowi.

Miejmy nadzieję, że ta jednoznaczna postawa przyniesie pozytywny skutek. I powstrzyma Putina przed agresją na Ukrainę. I w tym przypadku ‘wojenna histeria’ mediów, która blogerowi kemirowi tak bardzo się nie podoba, służy akurat dobrej sprawie.

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka