326 obserwujących
1205 notek
3738k odsłon
  2937   13

Moja dobra rada dla ministra Zbigniewa Ziobro

Polska to jest bardzo dziwny kraj. Przy czym od razu pragnę zaznaczyć, że tej sentencji nie zainspirował Zulu Gula, lecz perypetie prokuratury z Romanem Giertychem. Otóż przeczytałem, że prokuratura chce postawić zarzuty temu wziętemu mecenasowi, lecz nie może go znaleźć. Niby wszystko tym prokuratorom wiadomo, mają adres domu, biura, wiedzą do jakich telewizji on ciągle chodzi, co mówi, gdzie jada, z kim śpi. Mają kontakt z rodziną, ze współpracownikami. I wszystko na nic, psu na budę się zdaje cała ta wiedza. Mecenas przepadł niczym przysłowiowy "kamień we wodę". Unika stawiennictwa od prawie roku - skarży się organ ścigania. Spaliły na panewce kilkunastokrotne próby wręczenia wezwań przez policję. Nie dali rady także włoscy karabinierzy, którzy sprytnie próbowali podejść mecenasa w jego domu w słonecznej Italii.

Nie ma mocnych na Giertycha, pomyślałem sobie w pierwszej chwili, lecz już w drugiej chwili się zreflektowałem. I tą właśnie refleksją pragnę się podzielić z Ministrem Sprawiedliwości oraz Prokuratorem Generalnym w jednej osobie, czyli Zbigniewem Ziobrą. Przypomniało mi się mianowicie pewne zdarzenie z udziałem mojego znajomego, który wyżalił mi się kiedyś na niesprawiedliwość szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości. Najogólniej rzecz ujmując, padł ten mój znajomek ofiarą przepisu, który zacytuję z pamięci: dwukrotne nieodebranie awiza pozwu sądowego jest uznawane jako skuteczne doręczenie. Wiem, że to brzmi kretyńsko, ale ponoć tak było. Coś czego nie udało się doręczyć traktowano jako doręczone i żaden sędzia nieskazitelnego charakteru i członek tej nadzwyczajnej kasty ludzi nie zapadł się ze wstydu pod ziemię, stosując ów bandycki numer.

Natomiast mój znajomy załapał się na ten właśnie numer. Nieważne było, że awizo doręczano do mieszkania, w którym on już dawno nie mieszkał. Nieważne, że miał w dowodzie osobistym i we wszelkich aktach, papierach i personaliach wpisany nowy adres. Sąd miał to w dupie. Wysłał awizo na stary adres, gdzie mieszkał ktoś inny, kto również w dupie miał pozew sądowy imiennie wystosowany na kogoś innego. Zapewne wyrzucił ten genialny przebłysk sztuki prawniczej do śmietnika. Skończyło się tak, że po latach do drzwi mojego znajomka zapukał komornik. Zakomunikował mu, że już dawno odbył się jego proces, że zapadł wyrok skazujący na grzywnę, że suma naliczonych odsetek w tym czasie przekroczyła wysokość grzywny coś dwukrotnie, jeśli dobrze pamiętam. Sąsiad najpierw rozdziawił się w bezgranicznym zdumieniu, potem się wściekł, ale w końcu zapłacił. Suma nie była bajońska, ale chodziło o sam fakt wystrychnięcia człowieka na dudka przez niezależny, niezawisły i nieskazitelny sąd. Chociaż wszystko odbyło się lege artis, czyli zgodnie ze sztuką i przepisami, a jakże.

Otóż mnie w tej całej historii najbardziej zaimponował komornik. No, bo pomyślcie sobie, że tego znajomego latami najpierw szukał sąd, potem go zaocznie sądził, co też trochę czasu pewnie zajęło, potem zapewne znowu go szukał, żeby mu wręczyć wyrok. Leciały odsetki, zmieniała się wartość pieniądza, przemijała postać świata się, upadały rządy i ustroje, a mój znajomy był nieosiągalny dla sądu. A gdy sprawa trafiła wreszcie do komornika, ten uwinął się w try miga, czyli w dwa tygodnie po przyjęciu sprawy trafił do delikwenta. Wiem, bo znajomy miał z nim serdeczną pogawędkę po wszystkim i wyznał mi, że komornik setnie się ubawił, słuchając jego gorzkich żalów na bandyckie praktyki sądu.

Otóż ja proponuję ministrowi Ziobrze, żeby sprawę stawiennictwa mecenasa Giertycha w prokuraturze powierzyć komornikom. To proste. Wiem, trzeba zmienić przepisy, znowelizować ustawę. Na takiej oczywiście zasadzie, żeby komornik coś z tego miał kosztem delikwenta, który się nie stawia. Stosownie do możliwości finansowych, które komornik - dziwnym trafem - jakoś zawsze zna. Zaręczam, że komornik takiego Giertycha dostarczy prokuraturze w ciągu kilku dni. I nawet nie będzie nękał jego żony, rodziny, współpracowników. Nie będzie się żalił w mediach. Nie musi fatygować policji. Oni mają swoje sposoby wypraktykowane od lat. Oni znajdują bez trudu igłę w stogu siana. Tylko trzeba im zagwarantować dobrą  prowizję na koszt klienta. Zaręczam, że taki ancymon jeden z drugim będzie spał pod skrzynką na listy, żeby tylko nie przeoczyć wezwania. Zatem, panie ministrze Ziobro, do dzieła! I proszę nie dziękować.

Lubię to! Skomentuj92 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo