Gdy napisałam o pałacu w Kurozwękach zwrócono moją uwagę na "Raport o polskich dworkach"Macieja Rydla. W maju 2006 r w Siedlcach na sesji „Dziedzictwo duchowe i materialne szlachty podlaskiej od XIX wieku do III Rzeczypospolitej”wygłosił on referat, który stał się podstawą do napisania tego raportu.
Czytając ten dokument uświadomiłam sobie skalę zniszczeń, jakie dokonały się głownie w czasach PRL-u. Przed II wojną światową w Polsce istniało około 16 000 dworów, z tego spora część na Kresach. Wystarczyły lata wojny, które nie miały wielkiego wpływu na stan liczebny i pięćdziesiąt lat komuny, a potem niefrasobliwych rządów III RP i zostało ich około 2800. Z tego niespełna 800 jest w dobrym stanie. Pozostałe są ruinami, zostały zupełnie ogołocone, lub kompletnie przebudowane.
Z raportu wynika, że zaledwie 1% stanu z 1939 r. to dworki istniejące w Polsce , które zachowały stanu zbliżony do oryginalnego. Żaden z nich jednak nie ma wokół siebie funkcjonującej infrastruktury, które przetrwała okupacje i PRL.
Teoretycznie wiadomo, że dwory powinny wrócić do prawowitych właścicieli i ich spadkobierców. Jak jednak sprawić, by do dworów wróciła tradycja i były tam kontynuowane zwyczaje ziemiańskie. Myślę, że potrzebne są specjalne działania by przywrócić status ziemianina, a z dworów mogła znowu promieniować polska kulturą i duma narodowa. Uważam, ze nie można tego zaprzepaścić. Przecież w krajach Europy Zachodniej majątki ziemskie w większości należą do potomków wcześniejszych właścicieli i są miejscami tętniącymi życiem i przynoszącym dochody mieszkańcom dworów (czy zameczków) i okolicy.





Komentarze
Pokaż komentarze (22)