185 obserwujących
2004 notki
3348k odsłon
1421 odsłon

Sia la, la, la, la ... zabawa trwa ( 2 )

Wykop Skomentuj67

                                                             Dz. U. 1982 Nr 35 poz. 230

                                                                           USTAWA

                                                        z dnia 26 października 1982 r.

o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi

Uznając życie obywateli w trzeźwości za niezbędny warunek moralnego i materialnego dobra Narodu, stanowi się, co następuje:


W związku z wyżej wymienioną ustawą niniejsza notka nie bierze za temat popularyzacji szkockiego stylu życia, w tym spożywania miodobarwnego trunku zrodzonego pośród highlandzkich łanów jęczmienia.

image

Nie jest również zamiarem autora wskazanie najlepszego brandu szkockich destylarni, jak również nie ma autor ambicji wskazania jedynego, właściwego stylu obcowania z produktami biorącymi swoje początki w szkockich, wartkich strumieniach. Tego w przypadku szkockiej nie da się zrobić. Właściwy sposób postępowania z whisky mógłbym ująć w krótkiej, zwartej formie, czymś w rodzaju Dekalogu. Byłoby to jednak poczytane za świętokradztwo, rzecz bowiem dotyczy przecież zwykłego samogonu, który z powodów znanych jedynie aniołom stał się najprawdziwszym arystokratą pośród trunków. Zatem pojadę własnymi słowami, o ile podołam. Najpierw najważniejsze - o czym wspomniałem wyżej. Nie doradzaj nikomu jak ma pić whisky. To rady szkockich mistrzów destylacji i sztuki blendowania. Nie mów by dolał wody do whisky. Przecież woda tam już jest. Na początku wszak była woda.

image

... na początku była woda 

Jeśli jednak masz rzadką krew, nienawykłą do obcowania z mocnym trunkiem, który czasem ma na nalepce napis " cask strength " to dolej wody. Pamiętaj ! 0,7 whisky to nie 0,7 wina, ani nawet 0,7 porto. To coś więcej. Jeżeli tego nie pojmiesz to skończysz jak dwie angielskie pielęgniarki wracające z wakacji w Turcji, które chciały wysiąść z samolotu nad Dortmundem, bo krew okazała się zbyt rzadka. Według tutejszej, krotochwilnej prasy były ostatnimi brytyjskimi pilotkami, które wróciły z niemieckiego obozu jenieckiego. Chcesz z lodem pij z lodem, chcesz uchodzić za twardziela bądź nim, a lód wrzuć kochance za dekolt. Ostudź zamiary.

image

Tank na krystaliczną wodę, poniżej chłodnica 

Skoncentruj się na whisky. Pij stojąc na jednej nodze, wyrwanej od stołu. Jeśli podołasz. Nie rekomenduj picia tylko single malt, ani nie kpij z kogoś kto gustuje tylko w single malt, również nie podpowiadaj nikomu, że " blended whisky " to badziewie. Właściwie jakiego aspektu związanego z whisky nie dotknęlibyśmy to zawsze kończy się tak samo. Każdy aspekt ma zaciętych wrogów i równie zaciętych orędowników. Należy zatem zacząć od początku, bo inaczej z notki wyjdzie zwykły bimber i wszystkie zdania będą naprzemiennie w opozycji jedno do drugiego. Zatem na początek nomenklatura. Whisky czy whiskey ?... i już mamy zarzewie sporu. Zatwardziali miłośnicy whisky nie uważają whiskey za dobry trunek. Błąd. To nieistotna różnica najpierw w wymowie, potem w pisowni. Tak jak w Polsce w jednym regionie mówią " mleko " a w innym " mliko " Whisky to zniekształcenie od gaelickiego uisge beatha, czyli woda życia ( aqua vitae ) Dokładnie tą samą drogą poszła nasza okowita, która również jest zniekształconą nazwą łacińskiej " wody życia " Według legendy pierwszym bimbrownikiem w regionie był, nie kto inny, a sam św. Patryk - patron Irlandii. Oczywiście jak to święty destylował tylko na potrzeby medyczne. Umiejętność nastawiania zacieru, a potem destylacji zanieśli do Szkocji irlandzcy mnisi... tak się to niewinnie zaczęło. Stąd owa  różnica : whisky i whiskey. Irlandczycy uważają, że nauczyli Szkotów pędzenia samogonu - jak należy - a oni cały proces schrzanili. Zatem w czasach kiedy produkcja whisky zaczęła stawać się poważnym biznesem i Irlandczycy mieli już największy w regionie miedziany alembik, Szkoci dalej pędzili whisky w jamach, po lasach, pustkowiach, zatem odróżnienie produktu lepszego, destylowanego w Irlandii, od szkockiego bimbru, destylowanego w prymitywnych warunkach, było biznesową koniecznością.

image

Od tego mniej więcej czasu pojawił się na etykietach napis " whiskey " Dla odróżnienia jakości. Z czysto technologicznego punktu widzenia whiskey jest lepsza, bowiem podlega trzykrotnej destylacji. Wszystko inne, aby nazywać się whisky, jest destylowane dwa razy, oczywiście do produkcji whisky tylko jęczmienny słód. Da się rozsądzić co lepsze ? Jeszcze lepszej jakości jest amerykańska whiskey z Tennessee, przepuszczana przez filtry z węgla drzewnego, koniecznie wypalanego z klonu cukrowego. Nie jest również prawdą, niemal powszechna opinia, że whisky nie może powstawać poza Szkocją. Może, muszą być tylko spełnione standardy dla whisky.

image

Obrodził jęczmień latoś... a za trzy lata ? 

Czyli słód jęczmienny, dwukrotna destylacja i minimum trzyletni czas maturacji w dębowych beczkach. Taką amerykańską whisky jest np. Maker's Mark. Whisky była przekleństwem Szkocji, przekleństwem bimbrowników i przekleństwem królewskich poborców podatkowych, którzy poza Glasgow i Edynburg wybierali się tylko w grupach i tylko z obstawą. Dziś jest najważniejszym motorem szkockiej ekonomii i wszystko wskazuje, że będzie nim dalej. Zmiany nawyków i obyczajów pośród chińskiej klasy średniej ( wielkie liczby ) sprawia, że szkockie destylarnie nie nadążają za popytem i te destylarnie, które w czasach dekoniunktury zmieniano na fabryczki porridge, dziś znowu pracują pełną parą, badając zawartość cukru w jęczmiennym słodzie.

Wykop Skomentuj67
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości