190 obserwujących
2024 notki
3398k odsłon
2044 odsłony

Nasze polskie sprawy

Wykop Skomentuj122

Pora w okolicach 11 listopada, to dobra pora by porozmawiać o naszych polskich sprawach. Bo Polska i polskie sprawy są bardzo ważne. Dla mnie genetycznego Polaka są ważne w trójnasób. Zrobiłem sobie w berlińskim laboratorium YSEQ test do celów genealogicznych, więc przynajmniej wiem na czym stoję. Niestety jest pewien problem, bowiem specjalista od genealogii genetycznej dr B. z uniwersytetu w L. - któremu zleciłem dalsze badania - doszukał się w moich papierach dalekiego pokrewieństwa ze Stefanem Niesiołowskim. Ale o tym szaaa. Rodziny się nie wybiera. 

Red. Adam też pewnie, dla kamuflażu, dzwoniąc do brata Stefana porozumiewa się jakimś rodzinnym kodem, a i zapewne wzorem kapitana Klossa mówi przez chusteczkę. Bo rodziny się nie wybiera. 

Ojczyzny też się nie wybiera, ONA jest w nas, a my jesteśmy w NIEJ od pierwszego zasłyszanego i zrozumianego słowa. Ojczyzna to dla mnie rzecz ważna może dlatego, że wychowałem się w bliskości Rodła i wszystkie pięć prawd Polaków mam w małym paluszku, a o wszystkich powinnościach Polaka myślę gdziekolwiek bym nie był. 

Stąd bierze się moje dość dziwne hobby, czyli węszenie i poszukiwanie wszelkimi sposobami poloniców. Czasem wiem gdzie szukać, czasem natrafiam przypadkiem, jednak zawsze znaleziony polski ślad sprawia satysfakcję, a i powoduję że odczuwa się dumę. 

Zaczęło się dość dawno, jeszcze w latach 80 - tych XX wieku. We Lwowie. Poszedłem na Cmentarz Łyczakowski, a tam co drugi nagrobek to nazwisko z podręcznika historii, a co trzeci to nazwiska wspominane regularnie przez panią od polskiego. Tak było i na wileńskiej Rossie. Przeszedłem przez jakiś wyłom w płocie na Cmentarz Orląt, na którym było wówczas gigantyczne wysypisko śmieci. To, że to ta nekropolia świadczył jedynie łuk triumfalny ze skutymi napisami. To było zbyt solidne żeby rozwalić. Za mocne nawet na wszechmocnych Sowietów. Tam też, gdzie nie grzebniesz kijem to wychodzi polski krzyż i polskie nazwisko. Młodzi chłopcy, dzieci jeszcze : 17, 18, 19 lat. Podziw i duma, to było chyba wówczas. Stałem i nie mogłem pojąć jak można w taki sposób obchodzić się z pamięcią. I tak mi zostało, wszędzie idę polskim śladem, bo mam polskie powinności. Jadę przez Calvados, głowa zaprzątnięta calvadosem i nagle polskie krzyże. Znak, że nasi od gen. Maczka tu byli, że do Falaise pozostało 20 km. Przyjemnie jest spotkać gdzieś w rumuńskich Karpatach malców mówiących piękną polszczyzną, taką trochę archaiczną, jednak piękną. Pójść do kościoła w Kaczyce i porozmawiać z najprawdziwszymi Polakami, których historia przygnała tu w czasach tego poczciwiny Franciszka Józefa. 

image

Polskie wisusy z rumuńskiego Nowego Sołońca 

image

Albo iść sobie w czasie czerwcowej zamieci, gdzieś za kołem polarnym i napotkać mówiące po polsku dwie zakonnice - karmelitanki. No takie rzeczy się przytrafiają, nawet za kołem polarnym. Innym razem lądujesz na lotnisku w Kutaisi i wiesz, że to dzieło naszych chłopców pojmanych przez Sowietów podczas akcji " Burza " Odwiedzasz Kutaiskij Avtozavod, produkujący niegdyś najgorsze sowieckie ciężarówki " KAZ "... i tam też polskie kości bieleją. Tu też, w łagrze NKWD, męczono AK - owców z akcji " Burza " Wszędzie polskie tropy ukryte. Jedziesz sobie groblą przy elektrowni Salaspils, a to przecież Kircholm. Nasi też tu byli. Nie wspomnę nawet, że na pomniku Waltera Scotta w Edynburgu jest napis " Byłem tu - Janek z Płońska " Wszędzie polskie tropy. 

image

Nawet w Palermo. Nawet przy Teatro Massimo. Jakież to polskie tropy w Palermo ? Fascynacje Karola Szymanowskiego Sycylią, jej niesamowitą historią, zaowocowały powstaniem jednego z najwybitniejszych jego dzieł, czyli operą " Król Roger " którą wystawiono w Teatrze Massimo w 1949 roku. To nie wszystko.

image

Teatro Massimo to początek kariery naszego najwybitniejszego śpiewaka operowego Bernarda Ładysza. Prawdziwego człowieka - orkiestry. Żołnierz AK, uczestnik akcji " Burza " zaliczone dwa lata łagru w Związku Sowieckim. Potem wspaniała kariera śpiewacza. Występy na wszystkich liczących się scenach operowych świata. Nienajgorszy aktor i bardzo zdolny stolarz - cieśla. Tę umiejętność Bernard Ładysz cenił sobie na równi z innymi talentami, którymi życie obdarzyło go w nadzwyczajnej obfitości. Wspaniały człowiek, jedyny polski spiewak operowy, który śpiewał u boku Marii Callas. Wszędzie te polskie tropy. Nawet w Palermo na placu Verdiego. 

image


image


image


image



Wykop Skomentuj122
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo