191 obserwujących
2050 notek
3467k odsłon
2451 odsłon

Barwy Walki

Wykop Skomentuj98

image

- Kuku ! Kuku ! Kuku ! pm ! - stary zegar z kukułką, pamiętający czasy Gomułki, wykukał godzinę trzecią po południu 

- Zastrzelę ! Zastrzelę ! - major Wiktor zerwał się na równe nogi, tubalnym głosem wyrywając " tetetkę " z kabury 

- Kogo, łączniczkę Marysię ? - spytała sanitariuszka Krystyna siedząca na pryczy z sosnowych żerdzi. 

Półmrok w partyzanckiej ziemiance rozpędzało mdłe światło dwóch lamp karbidowych, rozstawionych w obu kątach obiektu. 

- Nie ! kukułkę zastrzelę, działa mi na nerwy. Marysia powinna już tu być przynajmniej od dwóch godzin - majorowi wyraźnie puszczały nerwy

- Sytuacja komplikuje się coraz bardziej - odpowiedziała sanitariuszka, potrząsając głową, jednocześnie łapczywie zaciągająć się błękitnym dymem z papierosa " Silesia " - Check Point Garwolin obsadzony przez podwójną załogę. Przedarcie się z Warszawy do Parczewa musi trwać. 

Czwarty rok III wojny szczepionkowej dobiegał końca. Jeszcze rok temu sytuacja wydawała się nierozstrzygnięta, jednak wprowadzenie do walki Kampfgruppe Pfizer wyraźnie przechyliło szalę na korzyść reżimowych sił proszczepionkowych. Na terenie kraju nie było już zwartych obszarów kontrolowanych przez antyszczepionkowców. Ostatnie zgrupowania partyzanckie działające w Lasach Parczewskich i na Kielecczyźnie próbowały nawiązać nierówną walkę z oddziałami Feldmarszałka Heinza Pfizera. Trwała likwidacja kotła ustrzyckiego, bronionego przez Legion " Komańcza " sformowany przez Ukraińców zbiegłych z Wrocławia. Oddziały Pfizera z miejscowymi kolaborantami z SzSz * metodycznie, dom po domu, gmina po gminie, powiat po powiecie szczepiły ludność nową szczepionką przeciw covidowi. Sytuacja oddziału majora Wiktora była bardziej niż krytyczna. Pozostało czekanie na Marysię i meldunek z Warszawy decydujący o dalszych losach oddziału. Morale po próbie odbicia więźniów z Sanepidu w Radzyniu Podlaskim było w stanie opłakanym. Z grypsu przekazanego zegarmistrzowi z Lubartowa wynikało, że 14 z 15 członków grupy szturmowej majora Wiktora zostało przewiezionych do katowni na Banacha w Warszawie. Kolejnych 14 zaszczepionych, najlepsi z najlepszych, najbardziej znana na Wyżynie Lubelskiej grupa uderzeniowa.

Zaszczepieni - wykluczeni z działań bojowych. Przydatność bojowa - zero. 

W głowie majora Wiktora kłębiły się najczarniejsze myśli i pytania na które nie potrafił znaleźć odpowiedzi. 

- Gdzie ta Marysia ? co będzie dalej ? co z ludźmi, za których czuł się odpowiedzialny - pytał w kółko sam siebie.

- Słuchajcie uważnie ! - odezwał się po raz kolejny tubalnym głosem, wyjmując " tetetkę " z kabury - jeżeli do 17:00 Marysia się nie zjawi, palnę sobie w łeb.

- Nie rób tego, nie mam już bandaży, jak cię opatrzę ? - powiedziała z troską w głosie sanitariuszka Krystyna nieprzerywając palenia - myślisz, że ktokolwiek z nas da się zawlec żywcem do katowni na Banacha, że ktokolwiek dobrowolnie da się zaszczepić ? - nie wyręczaj ich. Wszyscy jesteśmy jednakowo zdeterminowani. 

- Żywcem mnie nie wezmą, żywcem nie zaszczepią, ślubowałem, że się nie zaszczepię i to jest mój azymut. A każdy z was niech decyduje sam, przedzierajcie się na własną rękę do rodzin. Zwartą grupą możecie poddać się Sanepidowi w Radzyniu. Kto chce niech przedziera się za Bug. W błotach Prypeci walczy jeszcze oddział płk Aleksandra Łyskaczewa " Filipińczyka " ze zgrupowania " Goleń " - zakończył.

Obecny w ziemiance oficer łącznikowy " Filipińczyka ", starszy lejtnant Leontij Milerow kiwnął głową - potwierdzając słowa Wiktora i wspinając się na taboret położył dłoń na ramieniu majora 

- Towarzyszu majorze nie wolno wam tak mówić, póki błota Prypeci w naszych rękach wszystko zdarzyć się może. Prawdziwego mężczyznę poznajemy nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. 

- Zobaczymy, zobaczymy co się wyklaruje, czekajmy na Marysię - mruknął zrezygnowany major. 

- Plutonowy Bajor - napalcie w trociniaku, zrobię herbatę dla oddziału - sanitariuszka Krystyna starała się podnieść morale w ziemiance. Z górnej pryczy żwawo zeskoczył szczupły mężczyzna z dystynkcjami plutonowego i nucąc znany przebój załadował trociniak trocinami

Ogrzeeeej mnieeee wierszyku pełen cudowności, 

wspólniku mojej bezsenności ogrzej, ogrzej mnieeee! 

Rozżarz mnieeee niedokończona zdań wymiano, 

cudowna kłótnio, w pół urwana rozżarz, rozżarz mnieeee! 

Ach, życie rozpal ogrzej mnieeee. 

Chcę mieć gorączkę! Give me fever! 

Rozpal mnieeee

- Nie meecz tak - mruknął, siedzący w najciemniejszym kącie ziemianki rusznikarz Mistrzak - z takim meczeniem nie masz szans do Zenka. Myślisz cwaniaku, że jak złapiesz gorączkę od trociniaka to cię nie zaszczepią ? Mistrzak nie lubił plutonowego Bajora. 

- Cham ! - rzucił w stronę rusznikarza Mistrzaka kronikarz oddziału sierżant Materna, odrywając na chwilę wzrok od opasłego tomiszcza. Znacie wy się Mistrzak na poezji śpiewanej jak świnia na gwiazdach - dokończył niegrzecznie, co było do niego nie podobne.

Wykop Skomentuj98
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości