194 obserwujących
2073 notki
3533k odsłony
  2103   2

Wielkopostna kiełbasa

image

Któż z nas malców przed świętami nie zakradał się do pomieszczeń gdzie stały misy z kiełbasami, szynkami, pasztetami. Gdzie czekały tace z mazurkami i babami wielkanocnymi, z paschą i sernikami. Wszystko po to by uszczknąć, odgryźć, skrobnąć lukier i wydłubać kruszonkę. Bo takie było nasze dziecięce prawo. A tu nie wolno, bo skarcą, bo Wielki Piątek, bo post. A tu dziecko tego nie rozumie, dziecko jest niecierpliwe, dziecko chce tu i teraz. I co mu zrobisz ?

Dorosłe już dziecko, też chce tu i teraz, ale już bardziej świadome, szanujące tradycję nie odgryzie smakowicie wywędzonej kiełbasy czy szynki własnego wyrobu z szynkowara. Bardziej cierpliwe jest takie dziecko. Do niedzieli wytrzyma. A dla tych co wytrzymać nie mogą mam dziś na tym blogu kiełbasę, którą spokojnie można jeść w Wielki Post, w Wielki Piątek i we wszystkie te dni, w których nasz chrześcijański kalendarz nakazuje wstrzemięźliwość, powstrzymanie się od obżarstwa, od jedzenia mięsiwa i kiełbas. Taki mamy nakaz i tego się trzymajmy, bo to ważne. 

Farinheira - portugalska kiełbasa, którą można jeść w Wielki Post to kiełbasa niezwykła i zasługuje na degustacje choćby z powodu frapującej historii jaka towarzyszyła jej powstaniu. 

My wychowani w czasach realnego socjalizmu pamiętamy  kiełbasy, które usiłowały udawać kiełbasy, te wszystkie mortadele i inne jej mniej udane kuzynki, zwane mielonkami. Wszystko to były nieudane masarskie próby zrealizowania niemożliwego ( coś jak poszukiwanie kamienia filozoficznego ) czyli wyprodukowania kiełbasy  z mięsa o zerowej zawartości mięsa. Były przy tym owe bezowocne próby nabijaniem klienta w przysłowiową butelkę, lub może odpowiedniejszym byłoby powiedzenie - nabijaniem we flaka. Gdyby gieesowskim masarzom powiodła się próba wyprodukowania kiełbasy bez mięsa socjalizm na pewno  nie upadłby tak szybko.

Wyprodukowanie takiej kiełbasy wydaje się niemożliwe, choć to nie do końca prawda. Jedyną kiełbasą, której się to udało, i która wywiodła w pole nie tylko zwykłego konsumenta - w tym i mnie - ale i czcigodnych mężów z trybunałów podległych  Sanctum Officium, była portugalska Farinheira. W czasach kiedy Europa była jeszcze wolnym kontynentem i można było odbywać podróże lądem, wodą i powietrzem spędzilismy pewien majowy tydzień w Lizbonie z moją małżonką. Już drugiego dnia po przybyciu udaliśmy się do ulubionego Supermercado " Jumbo " znajdującego się w sąsiednim sołectwie. W portugalskich miastach - nieważne - większych czy mniejszych nie ma dzielnic tylko parafie ( Freguesia ) taka widać historyczna tradycja. Supermercado " Jumbo " znajduje się w parafii Campo de Ourique, my mieszkaliśmy w parafii Estrela, cztery przystanki autobusem 182. Niedaleko cmentarza Prazeras. 

image

Stało się już  świecką tradycją, moją i mojej żony, że zawsze po przyjeździe udajemy się do jakiegoś miejscowego sklepu - mniejszego bądź większego - i małżonka moja kupuje sobie to co jest jej potrzebne na czas pobytu, a ja kupuję sobie to co potrzebne jest dla mnie. W moim przypadku jest to wino, bądź whisky o ile jest dzień pochmurny, bo nic tak nie rozchmurza jak butelka Ballantinesa.

Tego dnia kupiliśmy sobie w sąsiedniej parafii mnóstwo różnych, lokalnych smakołyków, głównie cukierniczych delicji, bowiem Portugalczycy są niezrównanymi cukiernikami. Zaryzykuje nawet twierdzenie, że są  lepsi od Francuzów, a jeśli ktoś nie daje mi wiary niech odwiedzi najsłynniejszą i najstarszą  lizbońską kawiarnię "A Brasileira"

image

Oprócz delicji ja wybrałem - z zamiarem przeprowadzenia testów organoleptycznych - lokalny specjał  Chourico moiro. Kupiłem ów specjał  z uwagi na wygląd, ponieważ przypominał - moją ulubioną - czarną majorkańską Sobrasadę. O Sobrasadzie też była notka po jakims pobycie na Balearach. http://siukumbalala.salon24.pl/502077,jaja-na-niedziele

Chourico moiro to, jak wskazuje nazwa, również czarna kiełbasa, niestety w przeciwieństwie do Sobrasady zaskoczyła mnie in minus. Po przeprowadzeniu wszystkich testów okazało się, że wykonano ja prawie w całości z siekanej, zabarwionej na czarno słoniny. Jak im się udało zabarwić słoninę na czarno nie wiem. Wiem jedynie, że na Półwyspie Iberyjskim hoduje się czarne świnie ( Porco negro ) ale nie przypuszczam, aby czarne świnie miały czarną słoninę. Innym zaskoczeniem było to, że Chourico moiro bardzo przypadło do gustu mojej żonie... i to było jeszcze dziwniejsze. Wychowałem się w pradawnej kulturze wschodnich kurhanów krużewnickich, dla mnie słonina, cebula i samogon jest tym samym czym ośmiorniczki, kawior i butelka Chateau - Chasse - Spleen dla prominentnego członka Platformy Obywatelskiej. Dlaczego zatem Chourico moiro posmakowało mojej żonie, która wychowała się w kulturze małopolskich kurhanów wschodnich, gdzie jest wyższa kultura jedzenia i na pewno słonina nie jest dla nich rarytasem, nie wiem tego do dziś.

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości