Wkrótce odejdę- czuję to - każda wędrówka ma swój początek i koniec, nic na to nie poradzimy. Zawsze byłem polskim patriotą, służyłem krajowi najlepiej jak potrafiłem. Nie byłem wielkim patriotą, tacy trafiają do panteonu, byłem patriotą niewielkich rozmiarów [5 stóp9,7 cala ] w zwiazku z czym trafię do panteoniku na wiejskim cmentarzu, gdzieś w Lancashire. Patriota mały czy wielki ma jednak prawo do epitafium. Ponieważ ja nie bardzo rozumiem epitafijną politykę administracji - z jednej strony, w przypadku rzeczywistej śmierci zezwala na niewybredne żarty, by nie powiedzieć plugawe szyderstwa, z drugiej strony, w przypadku melodramatycznej " śmierci " znanego blogera, nie zezwala na szczyptę humoru - postanowiłem sam dla siebie stworzyć epitafium. Po to by nie narażać moich przyjaciół i znajomych na zwinięcia czy inne szykany, w przypadku gdyby chcieli z własnej woli upamiętnić moje odejście. Tworzenie epitafiów dla siebie samych to praktyka znana i często stosowana wśród ludzi pióra i długopisu. Zdaje sobie sprawę , że epitafium jest długie i administracja zechce coś w nim zmienić, może skrócić ? tak by kamieniarz nie miał zbyt wiele roboty. Proszę tego nie robić, mnie będzie stać na kamieniarza, potrafię sobie załatwić Funeral Payments w Town Hall.
Ten tekst ma się ukazać na portalach społecznościowych i w prasie
codziennej ( oprócz GW, bo wtedy już tej gazety nie będzie )
Obiecałem kiedyś, że nie będę zajmował się twórczością naszego kolegi-blogera, jednocześnie pisarza Siukum Balali, słowa dotrzymałem. W naszej ziemskiej wędrówce napotykamy jednak sprawy ostateczne, które mimo naszego żalu i nieutulonego bólu, pozostają niezmienne i to one zwalniają nas ze ślubów, przysiąg czy danego słowa. W miniony weekend odszedł od nas członek naszej blogerskiej wspólnoty, członek o sporych - jak sam deklarował - nie do końca wykorzystanych możliwościach, najlepsza klawiatura salonu24, kolega Siukum Balala. Salon został zalany sporą ilością epitafiów wyrażajacych żal z powodu odejścia kolegi Siukum Balali. Nie wyniosłem ze szkoły zbyt wiele, jedynie mikroskop i słowa pani od polskiego " nie wszystek umrę " Dzięki mikroskopowi wiem, że istnieją parazyty a słowa " nie wszystek umrę " przypominają mi jak trudnym jest dla pisarza czy poety odchodzenie ze świadomością, że nic z jego twórczości nie przechowa się w sercach i sumieniach wiernych czytelników. Takie umieranie jest szczególnie bolesne dla pisarzy, którzy odeszli a jednocześnie obserwują zza kotary, majestatycznie sunący w stronę Père Lachaise, własny kondukt pogrzebowy. Uznałem, że wśród wyrażających żal nie może zabraknąć mnie, skromnego wielbiciela rozlicznych talentów naszego salonowego Maestro. Pierwotnie epitafium chciałem umieścić na blogu Józefa Banknota, gdyż on bardziej kolegował się z wielkim nieobecnym. Stwierdziłem jednak, ze zdziwieniem, że blog Józefa Banknota został zrolowany niczym zadłużenie Vincenta. Nie wnikam na czyje żądanie, mało mnie to obchodzi. To kolejny przykład hipokryzji tych plotących o wolności słowa i swoim luzactwie, trzymających jednak w świątecznym ubraniu, poniemieckie granaty. Śmieszni ludkowie, dziwne kaukaskie zwyczaje. Moja znajomość a potem przyjaźń z drogim nieobecnym rozpoczęła się od niewinnej zabawy na literkę " P" Tym, którym tylko jedno w głowie uściślę, że chodzi o grę w literki, którą Maestro wprost uwielbiał [ ja jestem konserwatystą ] Rozmyślając ze smutkiem o drogim nieobecnym, postanowiłem napisać nietypowe epitafium w formie kolejnej zabawy w literkę " P" wierząc głęboko, że sprawię Jemu ogromną radość tam dokąd odszedł, tam na drugą stronę matrixa. Żegnaj Drogi Siukumie
, na zawsze w naszych sercach a może i w workach osierdziowych.
codziennej ( oprócz GW, bo wtedy już tej gazety nie będzie )
Obiecałem kiedyś, że nie będę zajmował się twórczością naszego kolegi-blogera, jednocześnie pisarza Siukum Balali, słowa dotrzymałem. W naszej ziemskiej wędrówce napotykamy jednak sprawy ostateczne, które mimo naszego żalu i nieutulonego bólu, pozostają niezmienne i to one zwalniają nas ze ślubów, przysiąg czy danego słowa. W miniony weekend odszedł od nas członek naszej blogerskiej wspólnoty, członek o sporych - jak sam deklarował - nie do końca wykorzystanych możliwościach, najlepsza klawiatura salonu24, kolega Siukum Balala. Salon został zalany sporą ilością epitafiów wyrażajacych żal z powodu odejścia kolegi Siukum Balali. Nie wyniosłem ze szkoły zbyt wiele, jedynie mikroskop i słowa pani od polskiego " nie wszystek umrę " Dzięki mikroskopowi wiem, że istnieją parazyty a słowa " nie wszystek umrę " przypominają mi jak trudnym jest dla pisarza czy poety odchodzenie ze świadomością, że nic z jego twórczości nie przechowa się w sercach i sumieniach wiernych czytelników. Takie umieranie jest szczególnie bolesne dla pisarzy, którzy odeszli a jednocześnie obserwują zza kotary, majestatycznie sunący w stronę Père Lachaise, własny kondukt pogrzebowy. Uznałem, że wśród wyrażających żal nie może zabraknąć mnie, skromnego wielbiciela rozlicznych talentów naszego salonowego Maestro. Pierwotnie epitafium chciałem umieścić na blogu Józefa Banknota, gdyż on bardziej kolegował się z wielkim nieobecnym. Stwierdziłem jednak, ze zdziwieniem, że blog Józefa Banknota został zrolowany niczym zadłużenie Vincenta. Nie wnikam na czyje żądanie, mało mnie to obchodzi. To kolejny przykład hipokryzji tych plotących o wolności słowa i swoim luzactwie, trzymających jednak w świątecznym ubraniu, poniemieckie granaty. Śmieszni ludkowie, dziwne kaukaskie zwyczaje. Moja znajomość a potem przyjaźń z drogim nieobecnym rozpoczęła się od niewinnej zabawy na literkę " P" Tym, którym tylko jedno w głowie uściślę, że chodzi o grę w literki, którą Maestro wprost uwielbiał [ ja jestem konserwatystą ] Rozmyślając ze smutkiem o drogim nieobecnym, postanowiłem napisać nietypowe epitafium w formie kolejnej zabawy w literkę " P" wierząc głęboko, że sprawię Jemu ogromną radość tam dokąd odszedł, tam na drugą stronę matrixa. Żegnaj Drogi Siukumie
, na zawsze w naszych sercach a może i w workach osierdziowych.
Twój przyjaciel Józef Banknot
To jest mowa pogrzebowa, jednoczesnie ten napis ma znaleźć się na płycie nagrobnej wykonanej z epoksydowego chińskiego marmuru
Późne piątkowe popołudnie, podpirenejskie pueblo Puerto Piukum Palala. Przemierzam północną pierzeję placu Pedro Palmodovar. Paskudna pogoda, południowy, porywisty passat podrywa pył, piasek, pestki pirenejskiej pigwy, poświstuje pomiędzy płotami pueblo. Peta potraktowałem półbutem, przykiepowałem. Próbuję przełknąć paellę, przepłukawszy piekący przełyk portugalskim piwem " Piukum " Próżna próba, przełyk piecze, przypominając przedwczorajszą popijawę " Pod Palomą" Podcienia południowej pierzei pooklejane plakatami pisanymi po pirenejsku. Próbuję przetłumaczyć :
P-O-S-Z-U-K-I-W-A-N-Y
Piukum Palala, pisarz-pornograf.
P-O-S-Z-U-K-I-W-A-N-Y
Piukum Palala, pisarz-pornograf.
Pół-żywy, pół-martwy płacimy pięćset pięćdziesiąt pięć pesos.
Procurador Pasquale Perez-Pereira.
Przygarbiona Pirenejka, poszarpując połę paltocika, patrzy pytająco,
- Polacco ?
- Polacco, potwierdzam.
Postukując plastikową protezą- paszczęką, paniusia, przekrzykując przejeżdżającego Peugeota Partnera próbuje perorować. Podobnym pojazdem pędzonym paliwem "Progaz" [ pięćdziesiąt pięć pesos per pinta ]
podróżował Piukum Palala. Peugeot przejeżdżając przez pueblo powalił pięć pirenejskich pinii, ponieważ pojazdy pędzone paliwem " Progaz " posiadają powera. Przygarbiona Pirenejka po przełknięciu pochrzęstującego piasku, próbuje powtórzyć perorę,
- Progresivo pueblo Polacco perdido popular publicista ! [ Pozwólcie przetłumaczyć: postępowi Polacy przeputali popularnego publicystę ]
Popularność pisarza Piukum Palali przekroczyła Pireneje, przepołowiając Półwysep Pirenejski. Partyzanci Propiukumowscy popędzili przeciwników precz pod Portugalię ! Przestańcie paniusiu propagandowo pieprzyć - przerwałem - plotąc propagandowe pierdoły przypominacie Passionarię. Piukum Palala peregrynuje po portalach publikując prawdopodobnie pod pseudonimem Peter Pennies [ wym. słówka Pennies proszę sprawdzić na Google translate, ja nie mam teraz czasu. ]
- Polacco ?
- Polacco, potwierdzam.
Postukując plastikową protezą- paszczęką, paniusia, przekrzykując przejeżdżającego Peugeota Partnera próbuje perorować. Podobnym pojazdem pędzonym paliwem "Progaz" [ pięćdziesiąt pięć pesos per pinta ]
podróżował Piukum Palala. Peugeot przejeżdżając przez pueblo powalił pięć pirenejskich pinii, ponieważ pojazdy pędzone paliwem " Progaz " posiadają powera. Przygarbiona Pirenejka po przełknięciu pochrzęstującego piasku, próbuje powtórzyć perorę,
- Progresivo pueblo Polacco perdido popular publicista ! [ Pozwólcie przetłumaczyć: postępowi Polacy przeputali popularnego publicystę ]
Popularność pisarza Piukum Palali przekroczyła Pireneje, przepołowiając Półwysep Pirenejski. Partyzanci Propiukumowscy popędzili przeciwników precz pod Portugalię ! Przestańcie paniusiu propagandowo pieprzyć - przerwałem - plotąc propagandowe pierdoły przypominacie Passionarię. Piukum Palala peregrynuje po portalach publikując prawdopodobnie pod pseudonimem Peter Pennies [ wym. słówka Pennies proszę sprawdzić na Google translate, ja nie mam teraz czasu. ]


Komentarze
Pokaż komentarze (86)