Upadek polskiego szkolnictwa wyższego jest faktem, ta prawda dotarła nawet do kreatorów odmiennych stanów świadomości z ulicy Czerskiej. Światowy ranking wyższych uczelni zaprezentowany w ubiegłym tygodniu w Gazecie Wyborczej, złudzeń nie zostawia, powiedzieć, że jesteśmy w ogonie to określenie w sam raz. Próbuje się bronić i utrzymać na powierzchni naukowego życia jedynie Sowińcowa Alma Mater Jagelonica, ale to chyba tylko dzięki temu, że Sowiniec przystał do nas , otrzymał niepowtarzalną szansę na rozwój osobowości i na poszerzenie wachlarza swoich naukowych zainteresowań, to jak widać jakiś skutek daje. Nie będzie odkryciem Ameryki stwierdzenie, że upadek polskiej nauki jest pochodną kondycji państwa rządzonego przez tuskową kamarylę.
Mnie ta sytuacja bardzo martwi, z drugiej jednak strony poluzowanie gorsetu naukowej dyscypliny, odstąpienie od badawczej rzetelności - niegdyś rzeczy dla naukowca sakramentalnej - daje szansę takim skromnym blogerom jak ja, na prowadzenie i publikowanie badań naukowych. Jako początkujący naukowiec przeprowadziłem w ubiegłym tygodniu badania behawioryzmu zwierząt domowych. Celem badań było ustalenie, czy zwierzęta udomowione podobnie jak udomowieni ludzie dokonują niewłaściwych wyborów z powodu spędzania przed telewizorem 15 godzin dziennie.
Czy zwierze podobnie jak człowiek daje się nabrać na produkt nieprawdziwy, opakowany w celofan i zaprezentowany telewidzom jako najprawdziwszy oryginał. W przypadku ludzi celofanem jest elegancko skrojony garnitur, pustosłowie, odpowiednie ustawienie głosu i przekonywujące wywracenie oczami oraz filtr na kamerze nadający włosom pożądany kolor. Na takie sztuczki nabiera się większość ludzi dla których uniwersytetem jest Alma Mater Wiertnicza.
A jak zachowują się zwierzęta udomowione ? Te, okazuje się, nie straciły do reszty rozumu. Jako początkujący naukowiec, nie dysponuje zbyt dużymi funduszami na badanie naukowe. Jednak w ubiegłym tygodniu, w czasie zakupów w sklepie AGD " Rangers " złożyłem wniosek o przyznanie grantów na badania naukowe i takie granty w wysokości jednego funta żona mi wypłaciła. Nabyłem więc plastikowego, żółtego ptaszka " made in China " Proszę nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków z powodu koloru upierzenia tego ptaszka. Wcale nie musi być tak, że żółte ptaszki produkuje się tylko w Chinach, w Afryce ptaszki brązowe na przykład, a na terenie dawnego ZSRR ptaszki z czerwonymi nosami. Początkowo miałem zamiar nabyć żółtą kaczuszkę, bo wiem, że są na salonie hodowczynie i hodowcy kotów, którzy z dziką satysfakcją oglądaliby mojego ślicznego kotka drącego kaczora na strzępy. Wiem, że takie zdjęcia zrobiłyby na salonie furorę. Niestety nie było kaczorków. Mój ptaszek po nakręceniu porusza skrzydłami, dziobie ziarenka, podskakuje a co najważniejsze ćwierka jak prawdziwy. Analiza fonoskopijna ćwierkania i porównanie z ćwierkaniem na Wikipedii wykazała, że ten ptak to kanarek. Od prawdziwego żółtego kanarka różni się tylko tym, że ma aż trzy dziurki w nosie, w jednej dziurce siedzi śrubka ϕ0,2, gdyby nie ten szczegół ptasiej urody, nie byłoby jak przymocować dzioba. Chińczyk potrafi.
Po powrocie do domu ( laboratorium ) przystąpiłem do badań. Nakręciłem ptaszka, pies przeszedł obojętnie i wyszedł do ogrodu. Wcale mnie to nie zdziwiło, choć ma piękną kombatancką kartę, ostatnio był nawet aresztowany przez miejskiego hycla i spedził dwie noce w areszcie. Być może te doświadczenia sprawiły, że w politykę przestał się angażować. Kot zwabiony ćwierkaniem wybiegł z sypialni, widząc jednak napis na ogonie " made in China " również wyszedł do ogrodu. Podążyłem za nimi, rzetelność naukowa nakazuje przeprowadzać badanie behawioralne w naturalnym środowisku. Ptaszek zaczął dziobać płytki chodnikowe, kot popatrzył i zlekceważył to dziobanie połączone z podskakiwaniem. Pies zaprezentował całą swoją moc, machnął ogonem i przewrócił ptaszka. Jak to się mówi : ptaszek ogonowi nie równy. Pomyślałem, że to z powodu niezadowalającego efektu dziobania. Postawiłem, więc ptaszka na szklanym blacie stołu i dosłownie jak red. Kuźniar napuściłem kota na ptaszka. Kot powąchał i dotknął ptaszka po czym zajął się dziurą w stole, być może zna już określenie dziura budżetowa. Potem całą grupą eksperymentatorów wrócliśmy do domu, włączyłem TVN i przed ekranem ustawiłem dziobiącego ptaszka, żeby było jak w prawdziwej rzetelnej telewizji. Nie spotkało się to z żadnym zainteresowaniem i zwierzęta rozeszły się do swoich codzinnych zajęć politycznych.
Wyniki badań są zatrważające, mam wątpliwości czy je publikować. Na razie opublikuję tylko na salonie24 by poddać temat pod dyskusję. Lemingoza to bardzo poważna choroba z niezwykle szkodliwymi skutkami społecznymi.


Komentarze
Pokaż komentarze (74)