Siukum Balala Siukum Balala
699
BLOG

Spotkanie z agentką Palmer ( 4 )

Siukum Balala Siukum Balala Rozmaitości Obserwuj notkę 69

Kolejne dziesięć minut przeczekałem nerwowo patrząc na zegarek. Nic się nie wydarzyło. Postanowiłem zjeść WieśMaca, żeby się nie zmarnował. Następnie zamierzałem powiadomić Centralę o niepowodzeniu misji, ewentualnie chciałem uzyskać zgodę na uruchomienie procedury " B ", operacji " Palmer " Zdjąłem bułczaną przykrywkę z WieśMaca, potem odłączyłem rdzeń WieśMaca od bułczanej podstawki. Rozerwałem saszetkę z sosem chilijskim, otrzymanym gratis od dziewczyny w czerwonej czapce z daszkiem i całość polałem, zgodnie z jej instrukcją, celem poprawienia wartości smakowych - jak mi doradziła. Po wykonaniu wymienionych czynności złożyłem WieśMaca do kupy, wszystkie części idealnie pasowały do siebie.

Delikatnie ugryzłem pierwszego kęsa. Po upływie 1-2 sekund poczułem silne pieczenie w przełyku, musiałem sięgnąć po Colę. Cóż sos chilijski swoją moc posiada. Kiedy odkręciłem zakrętkę Coli, wydarzyła się rzecz, która nie tylko nie pozwoliła na uruchomienie procedury " B " ale prawdopodobnie złamała moją karierę tajnego agenta. Z butelki buchnął gejzer brunatnej, piekącej cieczy, który wcisnął mnie w krzesło. Cienkie, brunatne knuty smagały po twarzy, szyi i dłoniach, parząc boleśnie. Nie mogłem krzyczeć, gdyby brunatna ciecz wlała się we mnie, prawdopodobnie zostałbym faszystą z wewnętrznych przekonań. Nie chciałem tego. Po ok. 2 minutach butelka była pusta. Byłem brunatny od czubka głowy, poprzez prochowiec, bryczesy aż po czubki butów. Nawet czerwona koszulka z Che Guevarą zmieniła kolor na brunatny. Zniknęła gdzieś pogodna twarz towarzysza Che, wizerunek na koszulce bardziej przypominał Baldura von Schiracha, szefa Hitlerjugend. Jakże łatwo w dzisiejszych czasach z gwiazdy lewackiej popkultury zrobić nazistę. Ja sam wyglądałem jak Ernest Röhm w Bürgerbräukeller, w czasie wieczorku tanecznego z chłopakami.

Zerwałem się na równe nogi, postanowiłem biec do toalety przemyć choć oczy, bo na lewe oko praktycznie nie widziałem nic. Zrzuciłem tacę na podłogę, kątem prawego oka zauważyłem, że WieśMac potoczył się pod kaloryfer. Żal było patrzeć, ugryzłem tylko raz. Dobiegłem do toalety, ostatkiem sił wklepałem numer z paragonu do zamka z szyfrem i otworzyłem drzwi. Po sekundzie wyskoczyłem z wrzaskiem, to była damska toaleta. W zacienionej części stała ONA, jej świdrujące spojrzenie podziałało na mnie niczym strzał tasera. Serce waliło jak młot. Zaryglowałem się w męskiej toalecie. Siedząc w toalecie przypomniałem sobie jeden ustęp z dossier agentki Palmer, otrzymany przed wylotem " ... należy uważać na świdrujące spojrzenie tej kobiety, to spojrzenie potrafi wkręcić w ziemię najbardziej doświadczonego agenta "

To był ten wzrok, to była agentka Palmer. Byłem w pułapce, byłem w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jak mogłem tak dać się złapać ? Po ochłonięciu zorientowałem się, że siedzę na niziutkim sedesie w dziecięcej toalecie.Teraz byłem w prawdziwym kłopocie. Na zewnątrz dwaj mężczyźni w wieku poborowym, ci od Cheesburgera, naradzali się z Julką Palmer.

- Mamy go, teraz już się nam nie wymknie - powiedział jeden z nich.

Jeśli dopadną mnie w dziecięcej toalecie jestem zgubiony. Mam dwa paragarfy: propagowanie brunatnej ideologii i pedofilia. Minimum 15 lat. Prześliznąłem się górą do normalnej toalety, zaryglowałem drzwi i dodatkowo rurą wyrwaną ze ściany zablokowałem klamkę. Jeden paragraf mniej - odetchnąłem z ulgą. Kroki na zewnątrz ucichły, wiedziałem jednak, że ci ludzie nie odpuszczą. Byli zdeterminowani, widziałem jak jedli Cheesburgera. Co robić ? jak ujść oprawcom ? Przypomniałem sobie poradę wyczytaną w dzienniku " Wahlzeitung " ukazującym się w Prusach Wschodnich. W rubryce " Brunatny kącik " była informacja dotycząca usuwania brunatnych plam z ubrań. Po sześciu godzinach plamy podobno same znikają i nic nikomu nie można już udowodnić. Można się nawet zgłosić na Policję dobrowolnie. To była jakaś nadzieja dla mnie.

Sześć godzin wlokło się niemiłosiernie, aż wreszcie się dowlokło. Wyszedłem po cichu z toalety, spojrzałem w lustro " Wahlzeitung " kłamał jak zwykle, plamy nie zniknęły. Wyglądałem jak uchodźca z Nigerii, jak Otello jakiś. - Otello ! Otello ! to była myśl. Postanowiłem przebrany za Otella wyjść z toalety i dać w barze performance, nikogo to nie zdziwi. McDonalds często organizuje różne spektakle dla dzieci. Oczywiście niekoniecznie Szekspira. Założyłem brunatny prochowiec na lewą stronę, szarej podszewce daleko było do strojnych szat Otella z weneckiej brokatelli, wyglądałem raczej jak klawisz w służbowym płaszczu. Lepszy klawisz niż faszysta - pomyślałem i wszedłem do baru deklamując przypadkowe fragmenty " Otella " Nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Jedynie mały chłopiec jedzący frytki wykrzyknął :

- Babciu ! babciu ! zobacz, Murzynek Bambo

Dałbym ja ci gówniarzu Murzynka Bambo, gdybym był biały. Wyśliznąłem się z baru niepostrzeżenie. Na stacji paliw płynnych agentka Palmer , pan Bronisław i ci dwaj od Cheesburgera żywo o czymś rozmawiali. Ominąłem, więc stację wielkim łukiem i na teren parkingu przy cerkwi prawosławnej dostałem się przez Pracownicze Ogródki Działkowe im. Małgorzaty Fornalskiej. Kiedy drżącą, poparzoną, brunatną dłonią starałem się otworzyć drzwi samochodu za moimi plecami rozległ się głośny, kobiecy krzyk.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (69)

Inne tematy w dziale Rozmaitości