Kto urodził się w dorzeczu Wisły, a po 1945 roku również w dorzeczu Odry, ten doskonale pamięta tą scenę. Mocne jak doryckie kolumny, sprężyste jak nogi greckiego atlety to nogi gosposi Felicji. Mięśnie brzuchate łydki pulsują, ścięgna napięte do granic możliwości, niczym postronki serbinowskich koni. Prowokacyjnie uniesiona lniana zapaska odsłania uda. Wydaje się, że obręcze beczki pękną za chwilę, szpunt wyskoczy, a klepki posypią się na podłogę. Tak, to scena z filmu Noce i Dnie w reżyserii Marii Dąbrowskiej, piękny film. To scena kiszenia kapusty w Serbinowie. Niechcic patrzy jak urzeczony, czy można się dziwić, że ten safanduła skapituluje i odda się wespół z Felicją grzesznym czynom. A jakie on miał wyjście ? przecież ta Jadwiga Barańska to była kompletna wariatka i przy każdej okazji, zamiast pomagać mężowi kisić kapustę uciekała do Kalińca, by spotykać się z niejakim Józefem Toliboskim z Familiady. Dlaczego ten Jerzy Antczak jej na to pozwalał ? czort jeden wie. Eeech ! piękne musiało być życie we dworze nawet mimo braku elektryczności i internetu, pod warunkiem, że była gosposia Felicja i dziedzic Marek Walczewski nie pałętał się po majatku Serbinów. Tą piękna staropolską tradycję kiszenia i ja kontynuję, niestety czasy marne, majątek nie Serbinów, a więc wszystko tymi ręcyma człowiek zmuszony robić. To chyba przez ten cholerny PKWN. Ale jak już się ukisi i powstanie z tego świąteczny bigos, to nerwy na komunistów odchodzą i żyć chce się, jak mawiają za Bugiem. Nic nie może się równać z kapustą ukiszoną we własnym majątku.
Przepis na kiszenie to chyba najprostszy przepis kulinarny jaki znam, a znam ich naprawdę niewiele, mimo, że jestem szefem działu Kulinara na swoim blogu.
Dwie główki polskiej kapusty - kupionej w polskim sklepie - siekamy na szatkownicy, następnie dodajemy utartą na grubej tarce, marchew. Całość solidnie solimy, mieszmy i jednocześnie uciskamy jak... no jak ? wiadomo jak. Nie będę pisał, każdy wie jak.
Dobrze wymieszaną kapustę wkładamy do słoja, z braku Felicji, ubijamy solidnie tłuczkiem. Ja ubijałem butelką z winem, każdy ubija tym co ma pod ręką. Kapusta musi puścić sok. Następnie przykrywamy lnianą ściereczką i przyciskamy czymś ciężkim, np. kamieniem. Kiedy kapusta zacznie " chodzić " nakłuwamy czymś ostrym aby odgazowała. Po upływie tygodnia można nastawiać bigos i zabierać się za uszka i łazanki. Ja w takiej kolejności zacząłem przygotowania do świąt


Komentarze
Pokaż komentarze (83)